Ani Tatarzy, ani Szwedzi, ani polscy komuniści nie dali rady staniąteckim benedyktynkom. Po 800 latach istnienia ich klasztorowi grozi jednak katastrofa budowlana.
/ Grażyna Makara
Przed wizytą w Staniątkach wyobrazić można sobie wszystko: że strop się sypie, bo zbutwiały belki wspornikowe; że tynk odpada, bo wilgoć osłabiła ściany; że podmokły grunt stopniowo pochyla ściany kościoła. Ale jak przygotować się na widok znikających świętych? Albo Matki Bożej, która straciła oczy? Grzyb i wilgoć, jak nowotwór, wyżerają stare freski na ścianach klasztoru sióstr benedyktynek. Tynk trzeba wycinać operacyjnie, płat po płacie.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















