Odjazd ambassadora

Po ponad pół wieku nieprzerwanej produkcji firma Hindustan Motors ogłosiła zaprzestanie montażu legendarnego ambassadora, ikony przemysłu samochodowego w Indiach.
Czyta się kilka minut
 /
/

Auto, z racji charakterystycznego, zaokrąglonego kształtu nazywane „melonikiem”, zaprojektowano w Wielkiej Brytanii, szybko jednak stało się jednym z symboli niepodległości jej byłej kolonii. Do lat 80. XX w. posiadanie ambassadora świadczyło o statusie społecznym kierowcy (do dziś jeździ nim wielu polityków), ale o sukcesie pojazdu zadecydowała jego niezawodność, odporność na dziury w indyjskich drogach – lub na brak tych dróg w ogóle – oraz pojemne wnętrze. Przez pierwsze 40 lat największą zmianą zastosowaną w modelu było dodanie kierunkowskazów. W 1993 r. kilka partii ambassadora sprzedano nawet w Wielkiej Brytanii (wtedy zamontowano w nim pasy bezpieczeństwa). Ostatnio model zwyciężył też w telewizyjnym teście taksówek z całego świata, pokonując moskiewskie ziły, jeżdżące w Meksyku „garbusy”, a nawet londyńskie „black cabs”. Prezenterzy popularnego programu BBC „Top Gear” mówili o ambassadorze krótko: „niezniszczalny”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2014