Reklama

Oczy Jungkooka

Oczy Jungkooka

06.07.2020
Czyta się kilka minut
Milenialsi mają nowy sposób wyrażania depresyjnych myśli i poczucia odrzucenia. Tylko kolor czarny dawnej estetyki emo zastępują barwami tęczy.
Fanka na tle bilbordu grupy BTS. Korea Południowa, Seul, październik 2019 r. ED JONES / AFP / EAST NEWS
K

K-popem fascynują się miliony na całym świecie. Miliony codziennie znoszą nieprzyjemne komentarze odnoszące się do wyglądu ich idoli. Na początku tego roku prowadzący jeden z najchętniej oglądanych programów polskiej telewizji śniadaniowej komentowali zdjęcie Jungkooka (gwiazdy południowokoreańskiego zespołu BTS), który w jednym z plebiscytów został uznany za najprzystojniejszego mężczyznę na Ziemi. „Twarz niezbyt męska – ironizowali dziennikarze. – I te oczy. Czy te oczy mogą kłamać?”. Potem widzowie obejrzeli reportaż, w którym dziennikarz wybrał się na targowisko ze zdjęciem innego wykonawcy, by zapytać, co myślą o nim „zwykli Polacy”. „Moja krowa też ma kolczyk” – komentuje jedna z zapytanych.

Południowokoreański pop dawno przestał być tylko gatunkiem muzyki. Wykształcił sposób ubierania się, układania fryzur, żargon. W warstwie muzycznej nie odchodzi daleko od popu...

9004

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"K-pop swój ogromny sukces zawdzięcza perfekcyjnie skonstruowanej machinie". To zaledwie połowa prawdy. Red. Sepioło nie wspomina, że "hallyu" albo "Korean Wave", jak określa to zjawisko światowa prasa, to w znacznej mierze efekt działań Ministerstwa Kultury, Sportu i Turystyki, a konkretnie jego Biura Polityki Treści (po angielsku jednak brzmi to bardziej swojsko: Content Policy Bureau), zorganizowanego w kilku pionach (divisions): Cultural Industry Policy Division, Film and Video Content Industry Division, Game Content Industry Division, Hallyu Content Cooperation Division i Popular Culture Industry Division, z budżetem 500m USD. Dodatkowo, rząd koreański dołożył 30% do funduszu inwestycyjnego o wartości 1 miliarda dolarów, przeznaczonego na kultywowanie i eksport kultury popularnej. Są to inwestycje zwracające się wielokrotnie i to nie tylko w postaci niematerialnej jako "soft power", na czym głównie zależy rządowi, ale również finansowo. Wspomniany bojsbend BTS tylko w jednym roku 2019 dorzucił do koreańskiego PKB 4,65 miliarda (!) USD, czyli 0,3%. A jeśli dzięki stylistyce, w której dominuje poczucie krzywdy i odrzucenia (cytuję redaktora), dodają otuchy Grazii i innym wrażliwym polskim nastolatkom, to tym lepiej. Ja sam nie bez przyjemności obejrzę sobie czasem na YT nowy teledysk Hyuny albo Blackpink (bojsbendy mniej mnie kręcą), ale z racji wieku raczej pozostanę przy dawniejszych fascynacjach popkulturą japońską, przy całej komercjalizacji chyba jednak bardziej spontaniczną i "autentyczną". Tak jak właśnie Japończycy zainspirowali Koreańczyków - dopiero w 1998 roku (!) zaczęto uchylać ścisły zakaz importu japońskich produktów kulturalnych, zniesiony całkowicie w 2004 roku - tak teraz sukcesy Seulu bacznie obserwowane są przez rodaków z Północy. Na razie w obawie przed tym, co przyniesie "nampung", południowy wiatr, ale może powstanie jakaś swoista, eksportowa odmiana NK-popu? Potencjał w postaci pięknych i utalentowanych dziewcząt i chłopców i tam z pewnością jest, a nowe pokolenie nastolatek za granicą nie będzie przecież słuchać starych (kilkuletnich znaczy) hiciorów.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]