O czym innym

W atmosferze dramatycznych komunikatów o zatopionych nagle miasteczkach na Dolnym Śląsku i obrazów zasnuwanej dymami pożarów Moskwy, przy akompaniamencie rodzimych konferencji prasowych polityków zanadto przypominających odgłosy z frontu, czytam w "Gościu Niedzielnym" (nr 31) wyodrębniony cytat z homilii przewodniczącego Episkopatu Polski: "Jeśli Polska nie będzie miała świętych, w najbliższych latach zginie jako naród. Sami fachowcy nie wystarczą".
Czyta się kilka minut

Proroctwo? Jak je rozumieć? Nie wiem, z jaką intencją chciała je tak podkreślić redakcja "Gościa". Ale czytam z głębokim zdziwieniem i niedowierzaniem. Bo natychmiast myślę o tych wszystkich świętych Polakach, którzy tak czy inaczej obecni byli w moim własnym życiu, a których dziś już możemy wszyscy w Polsce czcić jako świętych czy błogosławionych. Maksymilian Kolbe i siostra Faustyna, ksiądz Michał Sopoćko i biskup Jerzy Matulewicz, a przede wszystkim ksiądz Jerzy Popiełuszko...

A nadto cały szereg tych, do których nie tylko ja zwracam się już teraz jako do pośredników między nami a Bogiem, choć Kościół jeszcze nie wydał ostatecznych dekretów: ksiądz Władysław Bukowiński (apostoł Kazachstanu), księża z Lasek (Korniłowicz, bracia Fedorowiczowie), siostry z Lasek (od matki Czackiej poczynając), ksiądz Jan Zieja, męczennik ksiądz Henryk Hlebowicz (apostoł wojennych Kresów), ksiądz Wacław Sęk, Hanna Chrzanowska (patronka pielęgniarek), Anna Jenke (nauczycielka czczona w pamięci Podkarpacia), biskup Jan Pietraszko, Jerzy Ciesielski...  Wyliczam na chybił trafił, nie zliczę przecież wszystkich.  I oczywiście na pierwszym miejscu Jan

Paweł II.

I mam świadomość, że i teraz są koło mnie ludzie, nieraz bliscy, których - jeśli mnie wyprzedzą na tamtą stronę - będę wtedy prosiła o pomoc i pośrednictwo, bo co dzień widzę, jak służą Panu Bogu i jak są Mu wierni. A o ilu nie wiem? Naprawdę, ten łańcuch ma dalsze ogniwa. Wiele ogniw.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2010