Reklama

Aborcja: ludzie, nie przepisy

Aborcja: ludzie, nie przepisy

15.04.2016
Czyta się kilka minut
List do redakcji: Życzę wszystkim, by nie poznali rozpaczy oczekiwania na narodziny chorego dziecka.
Marsz dla Życia w Szczecinie. Fot: Lukasz Szelemej/EastNews
G

Gwar za oknem niepokoi moje upośledzone dziecko. Policja, trąbki. Wyglądam: protest przeciw aborcji. Idą z flagami biało-czerwonymi, pewni siebie, wielu starszych – raczej nie będą już rodzicami.

W pędzie między rehabilitacją, ćwiczeniami, masażami, wizytami u specjalistów, szykowaniem obiadu dla pozostałych dzieci napadają mnie pytania. Ilu z protestujących wychowuje chore dziecko? Jeśli mają czas na protesty, to raczej niewielu. Ilu pomaga takim rodzicom? Czy na pewno nie ma tam ojców dzieci, które się wychowują bez nich? Ilu może powiedzieć, biorąc Boga na świadka: „Nigdy do aborcji nie namawiałem”; „Na pewno będę wspierał moją córkę, żonę, gdy przyjdzie jej rodzić dziecko z gwałtu”; „Wezmę na siebie ciężar wychowania chorego dziecka”?

Życzę wszystkim, by nie poznali rozpaczy oczekiwania na narodziny chorego dziecka. Zamartwiania, jak sobie poradzi. I jak poradzi sobie jego rodzeństwo, gdy nas zabraknie. Życzę, by nie poznali poczucia rezygnacji z siebie, z własnych ambicji, pracy. Mam nadzieję, że Was – protestujący – to nie spotka. Ale zastanówcie się, czy macie moralne prawo wykrzykiwać pod moim oknem szlachetne hasła, bo Bóg czasem mówi „sprawdzam”.

Urodziłam dziecko, chociaż wiedziałam o jego upośledzeniu. Mój synek ma zespół Downa. Jest wspaniały i kochany. Nie zmieniłabym swojej decyzji. Mam nadzieję, że będzie miał wokół siebie ludzi wrażliwych, otwartych, dla których będzie ważny. Nie muszą to być koniecznie katolicy i „obrońcy życia”. Czasami nawet wolałabym, żeby nie.

Uwierzcie: to nie przepisy decydują o aborcji, lecz ludzie.


Aborcja: prawny zakaz czy sumienie

Zuzanna Radzik: Aborcja jest złem, ale są sytuacje, w których decyzja nie może być wymuszona przez prawo. Tak myśli wiele katoliczek.

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Droga Pani, mogę jedynie napisać, że chylę czoła przed Panią. Mogę jescze dodać, iż takie osoby jak Pani powinny być stawiane za przykład, a nawet wynoszone na ołtarze. Nie potrafię sobie do końca wyobrazić przez jakie trudy Pani przechodzi. Gdyby to ode mnie zależało, nigdy, od nikogo, nie wymagalbym podjęcia tej decyzji. Niestety, hipokryzja wszelkiego autoramentu obrońców życia przekracza wszelkie granice. Dzisiaj, ponownie, widzę banery na płotach z datą kolejnego "Marszu dla życia" w Szczecinie. Nigdy nie usłyszałem deklaracji "Wsparcia, pomocy przy wychowywaniu życia". Ani z ambony , ani z Pałacu. Słyszałem "Każdy musi nieść swój krzyż". I robiło mi się nijako. Pozdrawiam Panią serdecznie, mogę jedynie zapewnić, iż będę myślami z Panią i Pani podobnymi.

i trochę się napatrzyłam na los tej osoby po śmierci rodziców. Dlatego rozumiem Pani obawy i troski i będę żywo wspierać wszelkie działania zmierzające do polepszenia jakości opieki nad osobami upośledzonymi. Chyba czas abyśmy zaczęli artykułować konkretne żądania wobec gremiów publicznie demonstrujących swoje poglądy w formie otwartych listów czy niezobowiązujących spacerków.

Pare osob z mojego bliskiego i dalszego otoczenia ma niepelnosprawne dziecko (Niemcy). W wiekszosci wypadkow sa to uposledzenia umyslowe. Np. Miriam -5 letnie dziecko w ciele 30 letniej pieknej kobiety. Jej matka nosi swoj "krzyz" bo tak wybrala/zadecydowala i jestem pelna podziwu dla niej, jak i dla autorki listu do redakcji. Pare tygodni temu rozmawialam z mama Miriam na temat, kto bedzie opiekowal sie jej corka, gdy ich zabraknie. Nie martwia sie, bo wiedza, ze ich corka bedzie miala stala i godna pomoc panstwa. O ironia , bardziej martwia sie synem, ktory nie moze znalesc pracy. U innych znajomych - Basia rowniez 100 % uposledzenie umyslowe i czesciowo ruchowe. Mama zarazila sie w czasie ciazy rozyczka. Basie taksowka kazdego dnia odwozila i przywozila do domu ze szkoly, a potem na praktyki zawodowe. Organizowane byly wycieczki z odpowiednia opieka. W innych przypadkach sa to specjalne busiki, gdy w okolicy jest wiecej niepelnosprawnych dzieci. Moga liczyc na realna pomoc nie tylko panstwa ale rowniez roznych organizacji spolecznych. // Ostatnio przeczytalam , ze w szkole podstawowej w Radomiu na lekcji religii w klasach V katechetka opowiadala dzieciom o przebiegu aborcji a jako prace domowa zadala obejrzenie filmu „Niemy krzyk“ – to film dokumentalny pokazujacy zabieg aborcji – film od 18. Co te dzieci (11 lat) maja wiedziec o seksualnosci. Czy tak ma wygladac edukacja dzieci i mlodziezy. Taka manipulacja mozna zniechecic na zawsze do zakladania rodziny czy macierzynstwa. I tutaj mozna zadac pytanie - kto kontroluje lekcje i program katechezy w szkolach polskich.// Jest mi smutno, ze w Polsce tak bardzo brak empatii dla dzieci urodzonych i ze energia w obronie nienarodzonych nie jest rownowazna. // Uwazam, ze bardzo wazny jest pani list. Zycze duzo sily i wytrwalosci.

To jeden z tych sporów, o którym jestem przekonany, że obie strony mają rację. Ochrona życia dziecka jest dobra. Ochrona życia matki jest dobra. Prawo wyboru jest dobre. Tymczasem brak warunków aby wybierać dobrze, brak wsparcia tylko krzyki za oknem. Obecny kompromis wydaje mi się bardzo wyważony i słuszny. Uważam też, że decydujący głos w tej kwestii powinien należeć do kobiet (bynajmniej nie dlatego by zwalniać mężczyzn z odpowiedzialności, bo z tego zazwyczaj zwalniają się sami). Wyrazy szacunku dla autorki listu.

Dziękuję za słowa wsparcia. Nie zrobiłam nic żeby chylić przede mną czoło. Chylić czoła to należy przed wolontariuszami, którzy pomagają w opiece na upośledzonymi i wszystkimi którzy z wyboru im pomagają. Ja jestem tylko mamą i nie umiałam inaczej. Ale rozumiem tych, którzy wybrali inaczej. Moje dziecko uśmiecha się, pewnie wielu rzeczy nie zrozumie i nie zrobi, ale widzę, że jest szczęśliwe. Jeżdżąc na rehabilitacje spotykam rodziców którzy nigdy nie zobaczą uśmiechu a nawet oznaki kontaktu ze swoim dzieckiem. Jestem przekonana, że wielu decydując się na aborcję chorego dziecka nie kierują się własną wygodą ale pewnie się boi o jego przyszłość i nie chce żeby ich dziecko cierpiało. Jeśli chcemy ratować dzieci to musimy sprawić, żeby ich rodzice przestali się bać.

Jeszcze raz wyrazy dużego szacunku.

w naszym kraju ludzie tacy jak Pani i tacy, którzy z wyboru pomagają w opiece, moja córka na pewno z niego nie wyjedzie. Myślę, że w Niedzielę Miłosierdzia zamiast orędzia Prezydium KEP należało z ambon odczytać Pani list. Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam. Szczęść Boże.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]