Nowa podróż

W porządku genetycznym dziadek jest ojcem dziecka, które po osiągnięciu dojrzałości spłodziło dziecko. Inaczej rzecz ma się w porządku duchowym. Błądzi więc ten, kto uważa, że stan dziadkostwa jest prostym efektem upływu czasu, a rozkosze z tym stanem związane są niczym więcej niż kopią niegdysiejszych doznań ojcowskich. Pytany o to, kiedy zaczyna się życie: w chwili poczęcia, czy w chwili narodzin? - mędrzec w średnim wieku odpowiada, że życie zaczyna się w chwili, gdy pies zdechnie i dzieci wyjdą z domu. Mędrzec natomiast nieco starszy nie odpowiada na głupie pytania, wyprowadziwszy zaś psa na spacer, zaczyna zastanawiać się, kiedy dzieci, które wyszły z domu, będą miały dzieci i co z tego dlań wyniknie. Albowiem mędrzec nieco starszy przeczuwa, że wyniknie dlań coś zupełnie nowego, bo życie jest niekończącą się przygodą, w której człowiek mało ma czasu na pisanie najpierw na brudno, potem zaś na czysto, ale co wyniknie - nie wiadomo i na tym właśnie polega niebezpieczny urok przygody.
Czyta się kilka minut

Powróciwszy ze spaceru, mędrzec nieco starszy sięga po "Wojnę i pokój", by przypomnieć sobie dwie sceny. W pierwszej stary książę Bołkoński kwituje małżeństwo swego syna z księżniczką Lizą krótką formułą: "Nie ma rady, kochasiu. One wszystkie takie, nie odżenisz się!" - bo człowiek zeń doświadczony, przeżył swoje, wie swoje, więc może skwitować. W drugiej, gdy lokaj Tichon powiadamia księcia, że Liza zaczęła rodzić, ten wypowiada tylko jedno słowo: "- Dobrze - powiedział książę zamykając drzwi i Tichon nie dosłyszał już w gabinecie najmniejszego odgłosu. Nieco później Tichon wszedł do gabinetu jakoby po to, by objaśnić świece. Ujrzawszy, iż książę leży na kanapie, Tichon popatrzył na księcia, na jego zmienioną twarz, poruszył głową, zbliżył się doń w milczeniu i pocałowawszy go w ramię wyszedł. Dokonywała się tajemnica najuroczystsza w świecie. Minął wieczór, nastąpiła noc, a uczucie oczekiwania, serdecznego ciepła wobec niepojętego nie upadało, lecz rosło". Co dalej? Patrząc w ciemnoniebieskie, jeszcze niewidzące oczy wnuczki, czując w ramionach kształt kruchy, delikatny i bezradny, wie, że dany mu został dar, dana szansa ułożenia w rozumną całość i przekazania całej swej wiedzy o przygodzie, i jeśli nawet ta wiedza okaże się mało przydatna, to przecież właśnie wskutek narodzin tego malutkiego człowieka musi ruszyć w zupełnie nową podróż, z nowym zapasem sił, nowym rynsztunkiem i pewnością, że nie ma już czasu na błędy. Twórcą dziadka jest dziecko jego dziecka.

Takie są powody, dla których dziadek szczególnie uroczyście obchodzi Dzień Babci, a następnego dnia też nie unika radości.

MICHAŁ KOMAR jest pisarzem, scenarzystą i publicystą, ostatnio wydał wywiad-rzekę pt. "Władysław Bartoszewski. Skąd pan jest?". Dziadek z miesięcznym stażem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2007