Noc na Bliskim Wschodzie

„Atak rakietowy na bazy USA” brzmi jak tytuł depeszy z wojny. Ale pierwsza odpowiedź Iranu na śmierć gen. Sulejmaniego była dość wyważona.

Reklama

Noc na Bliskim Wschodzie

Noc na Bliskim Wschodzie

08.01.2020
Czyta się kilka minut
„Atak rakietowy na bazy USA” brzmi jak tytuł depeszy z wojny. Ale pierwsza odpowiedź Iranu na śmierć gen. Sulejmaniego była dość wyważona.
Ceremonia pogrzebowa generała Sulejmaniego, Teheran, 6 stycznia 2020 r. / Fot. Hamed Malekpour/Polaris Images/East News
N

Najpierw irański nalot w Iraku, później katastrofa ukraińskiego samolotu pasażerskiego w Teheranie, w wyniku której zginęło 176 osób – tak wyglądała ostatnia noc na Bliskim Wschodzie. Nie ma na razie podstaw, by przypuszczać, że to drugie wydarzenie miało związek z aktywnością wojskową w rejonie.

Iran: ten atak to obrona

W środę nad ranem 22 rakiety balistyczne Fateh-313, wystrzelone z terytorium Iranu, spadły na dwie amerykańskie bazy wojskowe w Iraku – położoną na zachodzie kraju Al-Asad (z której od 2017 r. prowadzono operacje przeciwko Państwu Islamskiego; rok temu wizytował ją prezydent Donald Trump) oraz na bazę przy lotnisku w Irbilu, stolicy irackiego Kurdystanu. Według miejscowych źródeł nikt nie zginął. Premier Iraku ogłosił, że kilkadziesiąt minut wcześniej jego kraj został przez Teheran ostrzeżony o nalotach. Także wywiad USA uprzedzał przed nadchodzącym atakiem; żołnierze mieli podczas niego przebywać w schronach.

Dla Iranu nocne ataki to pierwsza odpowiedź na śmierć gen. Kasema Sulejmaniego, uchodzącego za architekta polityki bliskowschodniej Teheranu, którego 3 stycznia w Bagdadzie, na polecenie prezydenta Donalda Trumpa, zabili Amerykanie. Odpowiedź pierwsza – pytanie, czy ostatnia.

Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, z którym związany był Sulejmani, ogłosił, że rozpoczęła się „krwawa zemsta”; ajatollah Ali Chamenei uznał atak za „policzek w twarz” Amerykanów i zapowiedział, że ostatecznym celem jego kraju jest pozbycie się wojsk USA z całego Bliskiego Wschodu. Jednak minister spraw zagranicznych tonował nastroje – jego zdaniem atak był reakcją „proporcjonalną” (czytaj: uprawnioną i niemającą na celu nasilenia konfliktu). „Nie dążymy do eskalacji ani do wojny, będziemy jednak bronić się przed wszelką agresją”, napisał na Twitterze Mohammad Dżawad Zarif.

USA: co zrobi Trump?

Atak nastąpił kilka godzin po wtorkowym pogrzebie Sulejmaniego w Kermanie (podczas którego, w wyniku stratowania przez tłum, zginęło 56 osób). Rakiety wystrzelono o 1.20 nad ranem (o tej samej godzinie zginął wcześniej Sulejmani), zaś irańskie media i propaganda informują o nalocie na bazy USA w tryumfalnym tonie. Co dalej z groźbą regionalnej wojny na Bliskim Wschodzie? Zależy to m.in. od tego, czy w Iranie zwycięży poczucie, iż zemsta już się dokonała. Teheranowi nie zależy na otwartym konflikcie – o wiele lepiej radzi sobie w „wojnach zastępczych”, toczonych od Syrii po Jemen przez proirańskie oddziały. Lider szyickich milicji w Iraku zapowiedział dziś rano, że przyszedł czas na zbrojną reakcję z ich strony.

Druga zmienna to reakcja Amerykanów. Po spotkaniu z doradcami ds. bezpieczeństwa prezydent Donald Trump – który wcześniej groził, że w razie irańskiego ataku jest gotów wydać rozkaz do ataku na 52 cele w Iranie, także te o dużym znaczeniu dla irańskiej kultury – zapowiedział, że swoje oświadczenie wyda dopiero dziś rano czasu waszyngtońskiego. Jego zachowanie tuż po ataku nie wskazywało jednak na chęć eskalacji konfliktu. Anonimowe źródła w Pentagonie potwierdziły telewizji CNN, że irański odwet wyglądał na zaplanowany tak, aby wywarł duże wrażenie propagandowe i jednocześnie nie spowodował śmierci żołnierzy USA.

Katastrofa nad Teheranem

Tymczasem tragiczne wiadomości spłynęły rano z samego Teheranu, gdzie dwie minuty po starcie doszło do katastrofy pasażerskiego Boeinga 737-800 należącego do Ukraine International Airlines. Lecący do Kijowa samolot spadł z wysokości ok. 2,5 kilometrów; na nagraniu wideo nakręconym z ziemi widać, że maszyna płonie w powietrzu. Zginęło 176 osób (w tym 82 obywateli Iranu i 63 Kanady).

Na stronie internetowej ambasady Ukrainy w Teheranie szybko opublikowano oświadczenie, z którego wynikało, że irańskie władze poinformowały placówkę o awarii silnika, później jednak informację tę zastąpiono ostrzeżeniem przed podróżą do Iranu. Choć trwają spekulacje, czy katastrofa miała związek z aktywnością wojskową (jeszcze zanim do niej doszło, kilka linii lotniczych zawiesiło loty do Iranu; także LOT zmienił trasy rejsów na Daleki Wschód, aby nie przebiegały nad terytorium tego państwa) – na razie nie ma w tej sprawie żadnych dowodów.

Jest to pierwszy wypadek w 28-letniej historii Ukrainian International Airlines, największej ukraińskiej linii lotniczej.


CZYTAJ TAKŻE

CIOS W IRAN: Generał Kasem Sulejmani, uchodzący za architekta i głównego wykonawcę irańskiej polityki bliskowschodniej w ostatnich dekadach, został zabity w ataku amerykańskich dronów w Bagdadzie >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Już nie wspomnę o jego lokalizacji i czasie. Jest wysokie prawdopodobieństwo, że broń sejsmiczno-pogodowa nie jest tylko mrzonką i nie wykluczonym jest, że "umiarkowany" odwet Amerykanów za ostrzał miał jednak miejsce, ale już bez "ćwierkania" na Twitterze. Trump też wypowiedział się już dużo rozsądniej, jak wielki przywódca, a nie jak pajac fan Twittera. Niemniej ciągle niejasnym jest co będzie dalej.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]