Reklama

Niespełnieni i spełnieni

Niespełnieni i spełnieni

15.05.2007
Czyta się kilka minut
Skromny tomik wierszy, jakich ukazują się setki. Przyszedł pocztą, jak to zwykle książki, o których wydawca chciałby ujrzeć bodaj notę informacyjną w piśmie. Wszystko tu nietypowe i właśnie dlatego nie umiem sobie z tym poradzić. To nie jest wydarzenie literackie skłaniające natychmiast do pisania recenzji. Ale też i nie pomyłka wydawnicza, jeszcze jedna w szeregu. Skrawek naszej historii, tej świeżej, w zasięgu ręki. Autor wierszy zginął sześćdziesiąt jeden lat temu, w drugim tygodniu Powstania Warszawskiego. Miał wtedy 21 lat. Przyjaciel, który przeżył, wydał je dopiero teraz, z krótkim biogramem. Chciałby ocalić pamięć jeszcze jednego spośród tych, którzy wtedy ginęli tysiącami, zamiast żyć dalej. Nawet nie bohatera powstania, ale po prostu kogoś, kto dopiero zaczynał znajdować sobie miejsce w życiu. Maturzysta tajnych kompletów na dwu kierunkach. Student dwu tajnych uniwersytetów, bo studiował i prawo, i socjologię. Zarabiający na życie korepetycjami, przygodnym handlem, sodalis marianus i ministrant do codziennej Mszy. Zakochany pierwszy raz w życiu, próbujący wypowiadać się rymami, w których bez trudu odnajduje się ślad lektur Wyspiańskiego i Słowackiego. W powstańczej Warszawie zdążył tylko pomagać w komitecie blokowym, dyżurować, nosić wodę do pożarów. "Zburzyli mi dom, więc siedzę w piwnicy. Nie mogę się do ciebie dostać" - pisze 8 sierpnia pocztą polową do swojej Marysi. Spróbuje przedostać się na drugą stronę Alei Jerozolimskich i wtedy dosięgnie go niemiecki pocisk. Zmarł w szpitalu powstańczym w gmachu PKO tego samego dnia. Rodzina odnalazła pochowane szczątki dopiero w końcu 1948 roku. Została zbiorowa mogiła na Powązkach, mała tabliczka i wiersze.
W

Wydający je dziś profesor Edward Tryjarski dorzuca tu znaczący szczegół, nie opatrując go zresztą żadną datą. Jest to opinia... Jerzego Turowicza, wydana zapewne przy próbie wydrukowania utworów pośmiertnie w "Tygodniku". Opinia jest surowa i zniechęcająca: "Śp. Janusz Pachnik (...) nie był poetą. Jego młodzieńcze wiersze (...) nie posiadają żadnych wartości artystycznych i trudno je uważać za zapowiedź talentu".

Czy mój śp. Szef, wyjątkowy znawca, miał jednak rację? Czytam te wiersze dziś i myślę sobie, że gdyby było inaczej, gdyby, przeżywszy Powstanie, dwudziestoparoletni chłopak zjawił się w Krakowie i przyszedł z rękopisami do redakcji na Wiślną, taki sąd-wyrok, usłyszany, miałby pewnie skutek pozytywny. Zacząłby szukać innych form wypowiedzi, jeszcze intensywniej studiował, zdążyłby przemyśleć i ogarnąć kolejne dziedziny wiedzy i twórczości, dotarłby do...

3120

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]