Niemcy zablokują „Lizbonę”?

Najpierw irlandzkie "nie" w referendum. Potem pochwała dla Irlandczyków od prezydenta Czech Vaclava Klausa, który sygnalizuje, że może nie podpisać traktatu lizbońskiego. Później odmowa prezydenta Polski. A teraz - kto nie chce, niech nie wierzy - rzecz trudna do uwierzenia: "Lizbona" może polec w Niemczech. W kraju, który za swej prezydencji doprowadził do przyjęcia tego traktatu przez przywódców 27 krajów.
Czyta się kilka minut

Wprawdzie Bundestag - podobnie jak polski Sejm - dawno ratyfikował "Lizbonę". Ale - podobnie jak w Polsce - prezydent Niemiec Horst Köhler oświadczył w minionym tygodniu, że na razie nie złoży swego podpisu. I choć z innych powodów niż Lech Kaczyński. Do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego wpłynęły mianowicie skargi na rzekomą niezgodność traktatu z niemiecką konstytucją. Jedną z nich złożyła Partia Lewicy: ta postkomunistyczna formacja twierdzi, że traktat jest za mało demokratyczny. Spadkobiercy komunistów i ich "zbrojnego ramienia" Stasi (wielu polityków tej partii to byli konfidenci) w roli obrońców demokracji - bezczelność, ale zgodna z prawem.

Köhler postanowił wstrzymać się z podpisem do momentu, gdy Trybunał wyda orzeczenie. Z prawnego punktu widzenia wszystko jest poprawne. Z politycznego jednak powstaje sytuacja skomplikowana: wyroku nie należy spodziewać się w tym roku. Niemiecki rząd interpretuje decyzję prezydenta jako negatywny sygnał polityczny: Berlinowi trudno wymagać teraz od innych, by spieszyli się z procedurą ratyfikacyjną, gdy sam się nie spieszy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2008