Później wszyscy zaczęli pisać „strategie”. To spowodowało, że mamy do czynienia z dewaluacją myślenia strategicznego: powstawały podobne do siebie tomy publikacji, które nie zawierały odpowiedzi na pytanie, czy to jest pomysł na przyszłość, czy plan działania. Do dziś termin „strategia” jest różnie rozumiany: raz jako długofalowe budowanie planów, inny razem – jako plan, czyli to, co chcielibyśmy wykonać, a nie co byłoby dobrze, gdyby było zrobione. W tym kontekście najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: czy strategie przekładają się na projekty, na które wydawane są pieniądze europejskie? Moim zdaniem nie.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















