Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nie mam dobrych prognoz dla KOD-u

Nie mam dobrych prognoz dla KOD-u

30.11.2015
Czyta się kilka minut
Jeśli rozeznanie Komitetu Obrony Demokracji jest słuszne, to nie on będzie przekonywał społeczeństwo, ale społeczeństwo przekona się samo.
N

Nazwa nawiązuje do szlachetnych tradycji KOR-owskich: „Komitet Obrony Demokracji” – KOD. Powstał jako reakcja na pierwszy tydzień rządów PiS-u. „Demokracja w Polsce jest zagrożona – czytamy w programowym manifeście. – Działania władzy, jej lekceważenie prawa oraz demokratycznego obyczaju zmuszają nas do wyrażenia stanowczego sprzeciwu. Nie chcemy Polski totalitarnej, zamkniętej dla myślących inaczej, niż każe władza, nie chcemy Polski pełnej frustracji i żądzy rewanżu. Chcemy, żeby w Polsce było miejsce dla wszystkich Polaków, równych wobec prawa, z ich przekonaniami, opiniami, etyką i estetyką. Nie godzimy się na zawłaszczanie państwa, dzielenie Polaków na lepszych i gorszych, pogardę dla »innego«. Nie ma też naszej zgody na poglądy godzące w zasady demokracji i prawa człowieka”.

Nie ma zgody? Hm… zależy czyjej, bo obawiam się, że dość powszechna zgoda jest. Nie chcę uwłaczać...

4434

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

o demokrację. Ciekawa tylko jest korelacja: o demokrację boi się aż 90% zwolenników Nowoczesnej, a tylko 59% zwolenników PO (??). O demokrację boi się tylko 33% zwolenników Kukiza, natomiast wśród zwolenników PiS aż 41% boi się o demokrację (!!). Zdecydowanie o demokrację boją się mieszkańcy wielkich miast, ale i na wsi niewielka większość boi się o nią. Smutny jest fakt, że młodzież nie boi się o demokrację. To niedobry trend. Mam 73 lata, może nie dożyję faszyzmu :(

dobrze spełnionego obowiązku dbania o to co pozostawili nam nasi czcigodni przodkowie a co my, pomnożone naszą mądrą i ciężką pracą, powinniśmy oddać naszym dzieciakom. Życzyłbym tego i sobie gdybym był ślepym, głuchym i wierzącym w dobre intencje religiotów.

...o potrzebie radykalnych w naszym życiu wspólnotowym. Radykalne zmiany może przynieść tylko zastosowanie radykalnych środków. Czy cel moze uświęcać środki? Raczej nie-pewne kanony prawa(fundamentalne prawa człowieka)winny być zachowane. Jednak czy należy się dziwic, że wieloletnie nawarstwienie społecznych problemów na skutek m.in. indolencji, czy złej woli klasy politycznej, zaowocowały społecznymi napieciami i potrzebą radykalnego działania? Czy Trybunał Konstytucyjny nie jest instytucją ochrony konstytucyjnej(li tylko)praworządności, nie zaś tej praworządności wynikajacej z prawa bardziej uniwersalnego? Czy Konstytucja RP jest dla chrześcijanina dokumentem absolutnie podmiotowym, wiążącym jego sumienie? Czy warto (z chrzescijańskiego punktu widzenia) angażować się w spór o instrumenty władzy politycznej i literę prawa, skoro duch prawa uniwersalnego i istota życia wspólnotowego ulegają postępujacemu rozkładowi, i to w skali globalnej? Czy zachowanie politycznych procedur w imię demo-kracji, jest ważniejsze od samego człowieka funkcjonującego w ramach tegoż demosu?

"Czy Trybunał Konstytucyjny nie jest instytucją ochrony konstytucyjnej (li tylko) praworządności, nie zaś tej praworządności wynikającej z prawa bardziej uniwersalnego?" Czy mamy Trybunał Konstytucyjny, czy Trybunał Prawa Bardziej Uniwersalnego? A co do prawa uniwersalnego, jednym z jego fundamentów jest monteskiuszowski trójpodział władzy. A kto prowadzi do jego rozkładu, widzimy jakby naocznie.

cokolwiek mi to przypomina hasło (z minionej?) epoki: "idee Lenina wieczne żywe". Ale chrześcijaństwo ma to do siebie, że ma dystans do hołubienia nadymanych bożków, czyli zaleca wystrzeganie się idolatrii. Chrystus(dla chrześcijan-Pan)powiedział: "upewniajcie się co do rzeczy ważniejszych". Jest wiele (wg mnie)rzeczy ważniejszych niż TK, czy nawet Konstytucja RP-taka czy siaka.

Pewnie najważniejszy jest Pan Prezes-Premier. A pogląd przedmówcy przypomina mi publicystykę słusznie zapomnianych (?) czasopism PAX-u: przylizujmy się komunistom, bylebyśmy byli ortodoksyjnymi katolikami.

...bo daleko mi do etycznych szczytów, na jakie wznosi chrzescijańska agape-miłość zdolna do najwyższych ofiar w imię prawdy i dobra. Ale w imię tejże prawdy dla dobra własnego i publicznego, bedę wyznawał poglądy zgodne z własnym sumieniem i rozeznaniem, nie przejmując wymogami "poprawności"-politycznej, akademickiej, czy jeszcze innej. Ponad konformizmem stoi człowiek-ten słaby,który potrzebuje wsparcia i pomocy z zewnątrz.

Może i są rzeczy ważniejsze niż TK czy Konstytucja, tyle, że pozostaje otwarte pytanie, kto będzie rozstrzygał o tej "ważniejszości" jednej rzeczy nad drugą. Chyba nie parlament, bo ten działa na mocy prawa zawartego w Konstytucji (która, jak się okazuje może być "olewana"), może rozstrzygać będzie referendum, w którym głos analfabety "waży" tyle samo, co głos profesora uniwersytetu? Dyspozycyjni sędziowie? Zapewne najbardziej skuteczna może okazać się przemoc fizyczna, psychiczna lub każda inna. Tylko czy można na to pozwolić i co trzeba będzie poświęcić, żeby się jej przeciwstawić?

I o to chodzi.

arbiter, czyli sędzia. W pewnym sensie całą władzę w społecznosci zwartej wokół jasno ustalonego aksjomatu, mozna by sprowadzić do arbitrażu sędziowskiego w kwestiach spornych-jeżeli już takowe się pojawiają. Nawiązuję tu to bilijnego modelu społeczności Narodu Wybranego, gdzie ustawodawcą było Prawo Boże(Mojżeszowe), zaś wykonanie tego prawa było powszechne, choć wg patriarchalnego autorytetu(głowy rodu). Oczywiście,ze ten biblijny opis nie jest wiernym historycznie opisem sposobu realizacji życia społecznego jednego z ludów semickich z czasów starozytnych. Ale z tej historycznej metafory(?)wynika pewien wzorcowy model, do którego każda wspólnota społeczna powinna dążyć. Oczywiście, że jest to "model totalitarny", wykluczający pluralizm i demokrację, ale taka właśnie jest istota ideału-jego absolutny charakter-podobnie jak "totalitarystyczny" charakter mają formuły matematyczne. Czy owym ustawodawczym ideałem ma być Prawo Mojżeszowe z okresu starozytnosci? I tak i nie. Prawo to, do "naszej ery", czyli objawienia Syna Bożego w Jezusie Chrystusie, nie posiadało wyraźnie wyeksponowanego(żywym przykładem samego Boga-Ustawodawcy) aksjomatu, jakim jest miłość Boga, z ktorej wynika zasada budująca idealne relacje pomiedzy ludźmi-miłość wzajemna. I tu pojawia się paradoks miłości jako aktu absolutnie wolnego wyboru, stojacego poza wszelkim prawem. Po drugie-owo "prawo miłości" jest bardziej postulatem ideału, który jest poza mozliwosciami ludzkiej natury. pozostaje zatem nieustanna droga pomiędzy limesem absolutnej doskonałości Boga i wolności człowieka wyboru Boga. Chrzescijaństwo polega własnie na umiejetnym lawirowaniu pomiedzy totalitaryzmem, a liberalizmem ku pewnemu celowi,czyli historycznemu spełnieniu czegoś, co jest okreslane mianem Bożego Planu. Dlatego dla chrzescijanina taki czy inny system prawa zewnetrznego, jest kwestią drugorzedną wobec realizacji "prawa miłości Boga i bliźniego". Chrzescijaństwo narodziło się pod władzą cesarską, rozwijało się w systemie monarchistycznym, nie zaniknęło w ustroju republikańskim, przetrwało opresję antyreligijnych totalitaryzmów jako "Krolestwo nie z tego świata". Dlatego tak wazny jest pewien dystans chrzescijanina do życia politycznego, co wcale nie wyklucza jego pełnego zaangażowania się w sprawy publiczne, także pluralistycznego(dalekiego od ideałów) społeczeństwa.

frazesy?

zależy od tego, jak dawno myłem sobie głowę szamponem z efektem pusza

W języku hebrajskim są takie dwa słowa miszpat i cedek. Jedno znaczy wyrok wydany przez sędziego lub sprawiedliwość (czyli zdolność do rozróżniania między dobrem a złem), a drugie oznacza prawość. Przyjmuje się, że sprawiedliwość związana jest ze sposobem działania, a prawość z cechami danej osoby. Kiedy sprawiedliwość jest surowa i oparta na prawie - to prawość jest życzliwa, dobra, bezstronna i uczciwa. Jak napisał Abraham Joshua Heshel ”Sprawiedliwość umiera, kiedy zostaje pozbawiona ludzkiego pierwiastka, bez względu jak dokładnie byłaby wymierzona”. A co słowa te znaczą u Was, czy potraficie się różnić pozostając prawymi? Czy stać Was na słowa jakie wypowiedziała Evelyn Beatrice Hall - na temat poglądów François-Marie Arouet de Voltaire? I disapprove of what you say, but I will defend to the death your right to say it. (Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć). ©℗ Natin

Każdy pamięta pytanie "a czyj znak jest na tej monecie? Więc oddajcie ...". Chrystus nie wzywał do zmieniania tego świata: "królestwo moje nie jest z tego świata". Jako chrześcijanie żyjemy na tym świecie ale "umarli dla tego świata", bo "królestwo nasze nie jest z tego świata". Nie zabiegamy o "skarby tego świata" ani o jego prawa. Żyjąc tu "gromadzimy sobie skarby w niebie" i o to zabiegamy. Prawo które nas obowiązuje, obowiązuje nas, a nie świat. Jest sroższe a kara za jego nieprzestrzeganie ... Nie, kara tu nie odgrywa roli, bo zbawienie nasze nie wynika "z uczynków ciała" lecz z usprawiedliwienia które dał nam Pan. Z łaski i usprawiedliwienia które otrzymaliśmy z śmierci Crystusa, nie z naszego czynu. Nie z naszego przestrzegania prawa. Lecz z naszej pokory. Czy zatem mamy wprowadzać prawo Nieogarnionego do prawa ludzi? Bynajmiej. Stalibyśmy się jak faryzeusze, uczeni w piśmie, których tak nienawidził Pan. Próbowalibyśmy "narzucić innym prawa, których sami nie jesteśmy w stanie przestrzegać". Bo "nikt nie jest w stanie przestrzegać Prawa i za jego przyczyną uzyskać usprawiedliwienie". Nie walczymy o Państwo Boże na ziemi. żyjmy pokorą uczniów Chrystusa, niosących nowinę, nadzieję, usprawiedliwienie, lecz nie prawa. Nie przystoi chrześcijaninowi, narzucać prawa innym, tym bardziej narzucać je przemocą. Bo prawo według którego żyjemy, prawo miłości do Boga i jego dzieł (wszystkich, nawet tych niepokornych) jest sroższe i bardziej wymagające od jakiegokolwiek prawa ludzi. A prawo ludzi? Niech będzie prawem łagodnym dla wszystkich dzieł Boga, nawet tych niepokornych. Bo sąd jest Pana a nie nasz. Nie sądzmy innych, by Pan nie musiał sądzić nas tą samą miarą.

Każdy człowiek, czy tego chce czy nie, współtworzy społeczeństwo, w którym egzystuje. Moim zdaniem to nie tylko prawo ale też i obowiązek każdego chrześcijanina aby pozytywnie działać na rzecz ładu w swoim środowisku. A reszta to już są konkrety. Tu dam pewien znamienny przykład. W USA zgodnie z prawem działają liczne kliniki aborcyjne. Niedawno ujawniono, że wiele z nich, tym razem już niezgodnie z prawem, zajmuje się handlem ludzkimi organami. Osobiście jestem przekonany co do tego, że pobłażanie, względnie obojętność na zło powoduje tego zła eskalacje. Bardzo to dokładnie widać właśnie w przypadku tych klinik. Jasne, że nie można strzelać do personelu zatrudnianego w tych ponurych miejscach ( bo i takie rzeczy w USA się zdarzają ) ale zawsze można edukować, protestować, dawać dobry przykład no i zmieniać prawo ( jako wyborca lub też jako wybrany do odpowiednich organów prawnych ).

Z tym strzelaniem w klinikach aborcyjnych to jest tak jak w islamie, niby nie wolno prowadzić działalności terrorystycznej, ale większość terrorystów inspirację z islamu czerpie.

Gdy tak czytam ten i inne teksty TP dotyczące tej politycznej burzy w szklance wody, z której raczej nic znaczącego nie wyniknie dla naszego codziennego życia, to w ambiwalencji uczuć: uspokojenia pewną stabilizacją, ale i zarazem frustracją "impossibilizmu", chciałoby się powiedzieć:pomimo tego całego zamieszania, róbmy swoje. Czyli co? Te najzwyklejsze rzeczy: zbudujmy dom, zasadźmy drzewo, spłodźmy potomków. Zaorajmy zagony, zasiejmy je, zbierzmy plony. Zmielmy ziarno, upieczmy chleb, nakarmmy siebie, swoją rodzinę i głodnych. Proste, banalne, trywialne. Ale w tej banalności kryje się rewolucja na miarę najwiekszych przewrotów w dziejach ludzkości: powrót do ziemi. To podstawowe hasło kazdego przewrotu ustrojowego-czy to burżuazyjnego, czy bolszewickiego, czy nazistowskiego.Choć kazdy z tych systemów z czasem zaprzeczał samej istocie owego "powrotu do ziemi", jaką jest mozliwość kontynuacji życia-poprzez zbrodnicze "oczyszczanie ziemi z nieporządanego ideologicznie elementu". Ale w intuicji kazdego rewolucjonisty-zbawiciela jest obecna estyma dla ziemi-karmicielki, jako podstawowej bazy wspólnotowego istnienia. Dlatego w stosunku do ziemi jest ciągłe zmaganie pomiędzy elitarnym prawem własności, a egalitarnym prawem uzytkowania dla zaspokojenia podstawowych potrzeb egzystencjalnych. Skoro już ma być rewolucja, to niech przyniesie jakieś dobre "coś" dla najblizszej (i tej dalszej) przyszłości: powszechną mozliwość zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb człowieka: chleba i pracy. Niestety, ale w chwili obecnej powszechne jest przeświadczenie (wynikajace z aktualnego porządku obecnego systemu finansowo-gospodarczego): bez pieniędzy nie ma życia. A te są w gestii tej władzy, na którą obywatele nie mają żadnego wpływu. Czy nie warto zmienić tego współczesnego pana życia i śmierci globalnej społeczności,w obliczu postepujacej depopulacji, choćby w mniejszym kręgu narodowej wspólnoty?

Widać jak niektórzy czują śmiertelne zagrożenie własnych interesów, skoro posuwają się do takiej histerii.. aż śmieszności. A jak Platforma psuła przez lata państwo, okazując przy tym butę i arogancję dla obywatela (w praktyce, nie na ustach)to było w porządku?

Psuła, ba! Od razu wykrzycz doprowadziła do ruin i rzuciła na kolana! Każda pisiacka nowomowa wzbudza odruch wymiotny.

Ale z drugiej strony, to nie spodziewam się zbyt wiele po rzadach PiS-u, choć w ostatnich wyborach parlamentarnych (po raz pierwszy w zyciu)głosowałem na tę partię. Przy okazji innego komentarza uzyłem metafory PiS-u jako psa spuszczonego z łańcucha dla pogonienia złodzieja z domu. PiS ze swymi autorytarnymi ciągotami nie bardzo nadaje się na tworzenie społeczności opartej na obywatelskiej odpowiedzialności i samo-rządnosci. Ale może uwolnić obywatela od presjii ekonomicznej stworzonej przez globalny system bankowo-korporacyjny,własnie poprzez odwoływanie się do wartości narodowych, czyli stajacych jakby w poprzek tendencjom globalnym(przykład polityki Orbana na Węgrzech). Ale poza tym kontestacyjnym zadaniem, nie spodziewam się szczególnego wsparcia PiS-u dla tworzenia samorzadnego społeczeństwa w Polsce. Dlatego dłuższa kontynuacja ich rządów,raczej nie byłaby dla Polski pożądana.

Widzę, że racjonalizuje Pan swoje wybory!

na fejsbuku w grupie Komitetu Obrony Demokracji. Wielki szacunek dla Księdza widoczny we wszystkich komentarzach. Dziękujemy.

I powtarzać bez końca. To poparcie katolickich hierarchów, niemal całego kleru - od wiejskich plebanów po biskupów - dało dyszącej żądzą zemsty i wygłodniałej władzy pisowskiej sforze zwycięstwo. To kler jest w dużej mierze winien temu, co się teraz w naszym państwie dzieje. Teraz zaczynam rozumieć mechanizmy pogromów duchowieństwa we Francji, Hiszpanii, Włoszech.

A cóż Pan robisz na editorialu u KSIĘDZA Bonieckiego? Jakiś 2 miesiacu temu napisałem komentarz na forum GW: Kościół w Polsce(w jego wymiarze instytucjonalnym), jest zróżnicowany, a nawet podzielony. Jest frakcja "bizantyńska", określająca siebie mianem "tradycjonalistów", zabiegająca przede wszystkim o prestiż władzy; ale jest i wielu oddanych ewangelicznej posłudze bliźniemu. Są arcybiskupi tacy jak Wacław Depo, czy Jóżef Michalik; ale są i tacy biskupi, jak Grzegorz Ryś, czy Edward Dajczak. Jest medialny imperator Tadeusz Rydzyk; ale i jest żyjąca z ubogimi i dla ubogich Małgorzata Chmielewska. Są redemptoryści uwikłani "dziełom maryjnym" współbrata zakonnego, ale są i dominikanie oddani dziełu ewangelizacji. Instytucja rzymskokatolicka, to nie ideologiczny monolit, co widać nie tylko w Polsce-ostatnie obrady Synodu w Watykanie są tego najlepszym obrazem Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19104190,biskupi-nie-powinni-sie-az-tak-cieszyc-z-wygranej-pis.html#ixzz3tKbwDYi4

donosi dzisiejsza Gazeta Wyborcza http://wyborcza.pl/1,75478,19290677,biskupi-krytyczni-wobec-manewrow-pis.html

..albo, mówiąc potocznie, głupa rżnie. Boniecki już od dawna na indeksie biskupim. Chmielewska ma tyle do powiedzenia na temat polityki co nic. A w moim tekście Sz. P. przeoczył albo świadomie pominął słówko jedno "niemal", choc ono de facto nic nie zmienia w obrazie sytuacji, natomiast dezawuuje Pańskie oburzenie o rzekome pominięcie x. AB. +++ Wściekłe ataki biskupów i pospolitych klechów na PO, ich rządy i prezydenta Komorowskiego niosły się po kraju przez całe 8 ostatnich lat. Wiele światłych umysłów po prostu zrezygnowało z kapłaństwa w tej obłudnej i pysznej instytucji. Tak zwane "tablice smoleńskie" oblepiły ściany katolickich kościołów. Wynaturzony kibol-narodowiec w sutannie śmieje się xx. Bonieckiemu czy Rysiowi w nos. Jeśli by na serio brać zapisy Ewangelii to nie ulega wątpliwości, że Jezus batem by rozpędził tę rozpasaną zgraję obleśnych brzuchaczy w brokatach i sygnetach.

...dla faktów". Szanowny Pan przemawia jezykiem kibolskiej "żylety", gdzie nie ma miejsce ma jakąkolwiek refleksję i dochodzenie prawdy, bo "jest jak jest" i kropka. Przy tym sposobie (nie)myślenia "merytoryczność" sprowadza się do przemocy, a słowa się nie wypowiada, tylko sie nimi miota-zanim w ruch pójdą kamienie i pałki. Nie chciałbym, by forum TP było kolejnym miejscem takiej konfrontacji

Popieram i pozdrawiam serdecznie.

Weźmy sobie powyższy felieton. Chętnie zgodzę się już z pierwszym zdaniem: "Jeśli rozeznanie Komitetu Obrony Demokracji jest słuszne, to nie on będzie przekonywał społeczeństwo, ale społeczeństwo przekona się samo." No właśnie na tym polega demokracja, tak to właśnie działa. Społeczeństwo wnikliwie obserwowało nasze demokratyczne państwo w akcji w minionych ośmiu latach i doszło do wniosku, że odsunięcie PiSu od władzy w 2007 roku było wielkim błędem. Teraz ludzie się cieszą, że milionowe odprawy dla prezesów państwowych spółek zostały znacząco zredukowane, a banki nie będą miały już prawa traktować swoich klientów jak śmieć ( bankowy tytuł egzekucyjny ). PiS potrzebował 2 tygodnie na zmiany, których PO z PSL-em nie zdołała dokonać przez lat 8. Kto wie, może zmniejszy się liczba samobójstw w Polsce z 8 tysięcy za czasów PO do 4 tysięcy jak to było wcześniej za czasów rządów PiSu.

Społeczeństwo obserwowało PiS w akcji ledwie dwa lata - i to wystarczyło społeczeństwu, by dać Kaczyńskiemu kopa w d... Po kolejnych ośmiu latach społeczeństwo wiele zapomniało, społeczeństwo także się zmieniło - przyszło 8 nowych roczników do urn wyborczych, 8 odeszło w pokoju. I to jest proszę Szanownego Pana prawidłowa analiza sytuacji, a Pańskie bajdurzenie o "wnikliwym ośmioletnim obserwowaniu" stawiam na równi z helowymi halucynacjami Macierewicza. Jestem przekonany, że nieudacznik Kaczyński nie cofnie się teraz przed niczym, i jak buldog wbity kłami w kość będzie starał się za wszelka cenę - także gwałcenia Konstytucji i praworządności oraz użycia siły - utrzymać przy władzy. Społeczeństwo jednak nieraz już pokazywało, że potrafi sobie radzić zarówno z tyranami, jak i z wariatami. Dla Szanownego Pana i jemu podobnych Kaczyński przygotował ochłapy typu 500 za dziecko czy odprawy prezesów. Panu Szanownemu się to widać w głowie nie mieści - ale za te dzieci ludzie sobie sami będą musieli zapłacić, a swoim prezesom tak obecnie masowo zatrudnianym PiS zagwarantuje jeszcze lepsze bonusy. +++ Z "bankowym tytułem egzekucyjnym" zaś Szanowny Pan się najzwyczajniej w świecie ośmiesza, gdyż to już w kwietniu b.r., za rządów Ewy Kopacz i PO, Trybunał Konstytucyjny orzekł o jego niezgodności z prawem. Tak, ten sam Trybunał, tak teraz wściekle atakowany i opluwany przez PiS. Jak widać ciemny naród kupuje jak leci. Z Panem Bogiem.

Być może, że takie porównanie jest adekwatne w stosunku do większości polityków(także spoza PiS-u). Ale ten pis-owski buldog,w odróżnieniu od innych, jest gotów pogryźć złodzieja, który okrada obywatelską wspólnotę z owoców jej pracy. Ten złodziej okrada w sposób zakamuflowany i najlepiej go porównać do pijawki, która ssie krew karmiciela pod przykryciem "pubicznej działalności w sektorze usług finansowych". Nie wchodząc w szczegóły, jest to układ korporacyjno-bankowy działający w ramach globalnego systemu, którego działanie jest w stanie cokolwiek ograniczyć zdecydowana polityka lokalnego(narodowego)rządu. Poprzedni rząd w ramach deklarowanej "otwartości na świat", był protektorem tego porządku, przez liberalną politykę podatkową i swobodę prawną. To na terytorium RP, jak mało w którym kraju EU, obowiązuje wciąż(do 1 sierpnia 2016) bankowy tytuł egzekujcyjny-praktycznie nieograniczone prawo banku do wywłaszczania dłużnika. Jest to prawo naruszające gwarancje obywatelskie zapisane w aktualnie obowiązujacej Konstytucji RP(co nawet był skłonny stwierdzić poprzedni Trybunał Konstytucyjny, który zachował pewien ponadpartyjny pluralizm). Jednak w dalszym ciągu brak jest jakichkolwiek uregulowań w kwestii upadłości konsumenckiej, czyli przepisów dotyczących sądowego oddłużania niewypłacalnego dłuznika. Taka mozliwość powinna stanowić prawniczy standard w społeczności deklarującej przywiązanie do zasad humanistycznych i podmiotowości człowieka. Jak widać, w wykonaniu polityki dotychczasowego rządu polskiego, takowe deklaracje to tylko frazeologiczna fasada, uprawiana na potrzeby propagandowego PR-u.

Czeka Pana czas szczęśliwości, gdyż PiS władzy raz zdobytej nie odda nigdy. A kto podniesie reke na te władze, ta reka zostanie mu odcieta. W nocy po ciemku.

Co uchodziło politykowi 50 lat temu( zresztą sprawujacemu władzę z namaszczenia odległej Centrali), dzis juz raczej nie przejdzie-jakiś postęp demokratyzacji życia chyba ma miejsce(?)

Rząd PiS odcina Polskę od Zachodu i zamyka ją we wschodnioeuropejskim getcie Michał Kokot 04.12.2015 17:52 Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19296409,rzad-pis-odcina-polske-od-zachodu-i-zamyka-ja-we-wschodnioeuropejskim.html#ixzz3tSIRbH5v "Economist": Polska pod rządami PiS przysporzy Europie bólu głowy Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,19291182,economist-polska-pod-rzadami-pis-bedzie-bolem-glowy-europy.html#ixzz3tSIlcZ95 Pokazuje się jak jest specyficzne pojmowanie demokracji przez jej "gwarantów" i "obrońców": prawo samostanowienia narodu i wolność wyboru, jest ograniczona do "wyboru jedyniesłusznego"-jak za czasów PRL-u. Żle jak Kalemu ktoś ukraść krowę, ale nic nie szkodzi, jak Kali komuś ukraść krowę. Za czasów PRL próbowano zmusić naród do posłuszeństwa m.in. głodem(jedynie ocet na sklepowych półkach. Z Bożą i Zachodnią (głównie niemiecką) pomocą-naród nie ukląkł i z głodu nie wymarł. Teraz szykuje podobna presja, z tym że jakby w odwrotnym kierunku-presja idzie z Zachodu, a pomocy być może bedziemy zmuszeni szukać na Wschodzie(ścislej-bardziej na południu:Węgier, Słowacji, Rumunii, Bułgarii, Mołdawii, Ukrainy). Przynajmniej w tej "ubogiej wspólnocie" to przynajmniej z głodu nie zginiemy-rezerwuar naturalny jest tam dość duży. No i Europa(także Zachodnia), to nie tylko interesy lobby finansowego, ale także i ludzie, którzy pragną normalności i życia, w którym można realizować wartości:tam też mają pomału dosyć życia wykluczonych, bądź w konsumpcyjno-kredytowym kręćku napędzanym niewolniczą pracą.

...to Go informuję, że wg statusu majątkowego, to jestem wykluczony jako usytuowany poniżej średniej krajowej(paradoksalnie-wraz z wiekszością ludzi w tym kraju); zaś wg zajęcia to jestem jak niewolnik pracujacy od rana do nocy na spłatę kredytów-nie swoich. Zaś chwilowo cieszę się przerwą w tej kołowaciźnie diabelskiego kręgu, od której rzeczywiscie mozna dostać halucynacji

Ja Szanownemu Panu proste recepty na poprawę samopoczucia dam. Tym, co mają więcej od Sz.P. nie zazdrościć. Przyrównywać się nie do nich, a do miliardów ludzkich stworzeń, dla których Sz. P. jest krezusem. Panu Bogu dziękować co rano za wschód słońca czy poranne mgły nad łąką. Za dach nad głową i kromkę chleba na stole. A "średniej krajowej" nie traktować jako wyznacznika swej wartości, boć to tylko liczba goła. Szanowny Pan najwyraźniej cierpi z powodwów, które już 2600 lat temu celnie zdiagnozował Siddhartha Gautama, zwany też Buddą Siakjamunim. Pan zbyt wiele pożądasz, a Jego cierpienie z poczucia niedosytu się bierze. Dwie tylko są drogi, by człowiekowi w życiu niczego nie brakowało. Pierwsza, to mieć wszystko. Druga, to niczego nie pragnąć. Zdrowia życzę i choć odrobiny odwagi, by te kwestie uczciwie rozważyć.

...i Jego rady odnośnie realizacji szczęścia osobistego. Jednak z powodów, o które już uprzednio się spieralismy, raczej z nich nie skorzystam: to co Pan tu mi proponujesz jako środek na frustracje "zazdrośnika"(?),traktuję już jako swoistą "pacyfikację" intelektu przy użyciu swoistego "halucynogenu", jakim jest myślenie w kategoriach akceptacji nicości. Nie wchodząc w szczegóły, nigdy jako racjonalista nie uznam niebytu za dobro,a wycofanie emocjonalne i intelektualne za jakieś szczególnie "osiągniecie ducha"; a do tego z perspektywy tradycji mysli europejskiej, opartej na "Sokratesie" i "Jezusie", można sprowadzić system myślowy oparty na akceptacji nicości-m.in. buddyzm.

Z treści Pańskiego komentarza wnoszę, że mojego Pan wcale nie przeczytał. Mimo wszystko zachęcam. Szanowny Pan na samo hasło "Budda" reaguje jak diabeł na wodę święconą. Ja rozumiem tę reakcję, tak nas niestety tresowano od niemowlęcia wszystkich, by nawet nie próbować oczy odwracać poza ołtarz i zakrystię - ale proszę się nie obawiać, myślenie ani nie boli, ani grzechem nie jest. Banialuki o "nicości" sam Sz. P. do kosza wyrzuci jeśli tylko zechce się choć chwilę zastanowić nad tą odwieczną prawdą o mizerii ludzkiego losu i cierpienia, którą Siddhartha Gautama odkrył i światu ogłosił.

...Siddhartha Gautama, to znaczy brak dla mojego intelektu. Jednak stojąc na fundamencie innego przekazu, zdaję sobie sprawę z ograniczoności ludzkich mozliwości-także poznawczych. Ponad wszystko cenię sobie chrzescijański kanon Pisma św., a tam (w Ksiedze Syracha)czytam m.in."Sporzadzaniu mnóstwa ksiąg nigdy nie ma końca, a nadmierne im się oddawanie bardzo osłabia ciało". Czyli pomysłów na "ogarnięcie świata", czyli prób zrozumienia jego przyczyny i sensu, jest bez liku, a wszystkie raczej trudne do zweryfikowania samą teoretyczną analizą. We wspomnianym Piśmie możemy znaleźć wskazanie: "po owocach ich poznacie". Czyli praktyka życia najlepiej weryfikuje pomysł na jego sens(lub odrzucenie sensu). Historia trwa i weryfikuje wiele tez. Sw. Franciszek z Asyżu niewiele "teoretyzował" pisząc-głównie pracował posługując innym, czyniąc im drobne, ale praktyczne dobro. Jednak napisał coś szczególnego, w swej "Pieśni słonecznej": "Dzieki Ci Panie za śmierć, siostrę naszą". Smierć w judeochrześcijanskim ujęciu, to zaden koniec, tylko przejscie mojej osoby w inny wymiar egzystencjalny-Pascha. To dla mnie osobiście lepsze wsparcie, niż "nirwana" jako "rozpłynięcie" się jaźni w rzeczywistości-to kojarzy mi się z unicestwieniem, nihilacją. Może to błędne skojarzenie, ale takie mam. I wolę poznawać(zgłębiać) kanon Pisma św. jako Słowo Boże pochodzące od Boga reprezentującego osobową Rzeczywistość i Transcendencję.

Jak słusznie Pan zauważa, "pomysłów na ogarnięcie świata, czyli prób zrozumienia jego przyczyny i sensu, jest bez liku, a wszystkie raczej trudne do zweryfikowania samą teoretyczną analizą". Pośród nich jednakowoż jest jeden sposób szczególny, zwany mistycyzmem, a opiera się on wszak nie na zrozumieniu, a na doświadczeniu. Mistycyzm obecny jest we wszystkich wielkich religiach, w buddyzmie jednak, pełni wyjątkowo ważną rolę. Pojmowanie nirwany jako "rozpłynięcia" czy "unicestwienia" jest dalece nieadekwatne. Doświadczenie Rzeczywistości z pominięciem wszelkich filtrów, skryptów, wirusów, programów którymi zaśmiecony jest nasz umysł - tak bym pojecie nirwany definiował, choć z samej natury tego doświadczenia wynika daremność wysiłku definiowania. Abstrahując jednak od tych marginalnych dywagacji polecam raz jeszcze kontemplację tego oto zdania: Nie brakuje niczego temu, kto niczego nie pragnie.

Zresztą w duchowości chrzescijańskiej jest obecne także wyciszenie pragnień-sw.Augustyn proponuje "apatię" zmysłów, co nawiazuje do słów apostoła Pawła: "zadajcie śmierć pożądliwości, która mieszka w członkach waszych". Z tym że w chrzescijaństwie nie chodzi o wyparcie wszelkich pragnień, co o ich przekierowanie: z "ciała", na "ducha"(co wcale nie ma nic wspólnego z zanegowaniem cielesności). Jezus wołał z krzyża: "pragnę", a chrześcijanie śpiewają:"w ciemność idziemy...tylko pragnienie jest światłem". Wydaje mi się, że chrzescijaństwo przekracza granicę poznania, na jakie trafia racjonalizm, czy inne religie, nawet te stosujące kontemplacyjną praktykę(która takze jest nieobca chrześcijanskiej duchowości-tzw. doswiadczenie pustyni). Fundamentem chrześcijaństwa jest jednak Objawienie, jako swego rodzaju "inwazja" Boga na człowieka-nawet jakby wbrew jemu samemu. Dlatego jest "israel" jako widzący Boga "ponadnaturalnie"-wbrew samemu sobie...

Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów. 10 (nie licząc 5 wybranych w listopadzie) zostało wybranych przez Sejm poprzednich kadencji (zgłoszonych poza chyba 1, którego mandat wygasa w kwietniu, przez po-psl, ich mandaty zaczynają wygasać w przyszłym grudniu, a większości w 2019). Na zakończenie kadencji po-psl wybiera jeszcze 5 (2 niezgodnie z ustawą własnego autorstwa, a 3 zgodnie z własną ustawą mającą zapewnić im właśnie ten wybór). Oczywiście, czemu nie, skoro chodzi o zmianę terminu zgłaszania sędziów, to dlaczego TK ma nie uznać ustawy, ale ile w tym jest demokracji i pluralizmu, to chyba każdy potrafi ocenić sam... Pis usiłuje wprowadzić do tego ciała zdominowanego przez po, 5 swoich ludzi, czyli przez większość bieżącej kadencji nie uda się uzyskać w TK nawet równego wpływu sił politycznych, nie mówiąc o przewadze pis. Dla mnie są żenujące teksty o zawłaszczaniu TK przez pis, bo pis chce tam mieć jakąkolwiek grupę mającą wpływ na orzekanie... Czy obecny TK jest uczciwy, to najlepiej pokazuje orzeczenie, które stwierdza, że czerwcowa ustawa w zakresie przyjmowania ślubowania przez Prezydenta jest niekonstytucyjna w rozumieniu innym niż natychmiastowe przyjęcie ślubowania. Tymczasem ustawa pozostawiająca swobodę interpretacji w tym punkcie nadaje się do zmiany, jednak wina została przerzucona na Prezydenta, bo tak wygodniej, a ustawa pozostanie wadliwa i będzie w przyszłości zawsze wymagała odwołania do tej decyzji Trybunału. Mówienie o zamachu i rewolucji jest wg mnie grubo nieuczciwe albo pachnie zupełną niewiedzą na temat polityki. A co ma wypychanie ludzi na ulicę, czy przez pis, czy przez po lub Kijowskiego, czy Petru - z demokracją? Nie wiem... Chyba tyle, że żaden system nie chroni przed wojną...

Najbardziej smutne jest to, że nikt nie mówi o tym, że sędziowie TK powinni być niezawiśli, że powinni być najlepszymi z najlepszych itd. Natomiast najbardziej ważne jest, czyi oni są, PIS czy PO? Skoro i tak PIS nie będzie miał większości, to dlaczego doprowadza do takiego bałaganu prawnego i niepokoju społecznego, a co najgorsze dewastacji najwyższych urzędów państwowych? To na tym miała polegać ta niby "dobra zmiana"?

niezależnie od swych sympatii politycznych. Wyroki w sprawach sumień lekarzy czy też kwoty wolnej od podatku szły w poprzek chęci PO. Możliwe, że w sprawach OFE TK kierował się tzw. racją stanu, ale w innym przypadku cały ten pasztet spadłby na rząd PiS i nas wszystkich. Zresztą PiS najchętniej zlikwidowałby OFE wzorem Orbana, więc wyrok jest im na rękę.

I chwała Bogu, jeśli są niezawiśli. Tylko po co w takim razie jest ten cały raban polityczny? Jakie znaczenie w sytuacji, gdy sędziwie są niezawiśli i nie dyspozycyjni ma fakt, z czyjego są oni nadania? Kto więc tak naprawdę chce upolitycznienia TK? Podobno "głodnemu chleb na myśli"!

Doskonale to Pani ujęła. Pozostawiam bez odpowiedzi to Pani ważne retoryczne pytanie.

Wieszczę: 12/13-go bm. kontrrewolucji nie będzie :)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]