Nie korzystam z praw

Ktoś wreszcie się odważył i powiedział, a był to dziennikarz zagraniczny, że wcale nie jesteśmy znowu tacy biedni, jak się nam wydaje.
Czyta się kilka minut

Więcej: uważa on, że ostatnie dwadzieścia lat to czas wzmożonego i w miarę zrównoważonego rozwoju. I rzeczywiście, również w tak zwanej Polsce B w zwykłą niedzielę przed kościołami stoi dużo więcej aut aniżeli dawniej furmanek na dorocznym odpuście. No dobrze, ale dlaczego akurat teraz mamy ten temat poruszać? Wszystko przez Pawła Apostoła, który mówi, że choć mógłby, bo ma do tego prawo, to jednak nie korzysta z należnych mu praw, gdyż nie chce traktować swojej apostolskiej misji jako źródła zarobkowania. Wiemy, że Paweł utrzymywał się z pracy zarobkowej. Wyrabiał namioty. Jeśli tak, przejdźmy do współczesności, to pogląd utrzymujący, że parafia musi utrzymać swego proboszcza, czyli wciąż pełnić funkcję beneficjum, czyli być dla duchownych jedynym źródłem dochodów i utrzymania, wcale nie jest rozwiązaniem jedynym, tradycją apostolską nieomal uświęconym. Podobnie ma się rzecz z twierdzeniem, że dzięki takiemu sposobowi zabezpieczenia materialnego, prezbiterzy i biskupi mogą swobodnie oddawać się z całych sił pracy apostolskiej. Patrząc bowiem na Pawła Apostoła, nie trudno zauważyć, że skoro apostoł nie uważał czasu przeznaczonego na zarabianie pieniędzy za stracony, to może i my powinniśmy uważać podobnie, wszak nie jesteśmy więksi od niego.

Druga sprawa, też związana ze sprawą ubóstwa, bo o nie chodzi. Błogosławiony Jan Paweł II, będąc w Ameryce Łacińskiej, napominał starszych tamtejszego Kościoła, by w duchu ubóstwa podchodzili do polityki, to znaczy nie włączali się w jej czynne uprawianie. Papież mówił tak do ludzi, którzy naprawdę wiedzieli, co to jest bieda powodowana przyczynami politycznymi. O tej papieskiej przestrodze trzeba przypominać, gdyż pokusa podmieniania Chrystusa na prezesa, sekretarza czy przewodniczącego takiej czy i innej partii, również chrześcijańskiej, jest zawsze silna i aktualna. Byłoby czymś zabawnym, gdyby nie było tragiczne w skutkach, słyszeć kaznodzieję, który w imię walki o Boga, wiarę i ojczyznę, zarzekając się na wszystkie świętości, że tylko o chrześcijańskie wartości mu chodzi, jednocześnie nie robił z ambony propagandy odpowiadającej mu partii politycznej.

Pawłowe ubóstwo zatem nie jest sprawą mieć czy nie mieć, ale jak tym, co się ma, rozporządzać. Z pustego i Salomon nie naleje. Mamy tyle, ile mamy, i tym powinniśmy mądrze zarządzać. A ponieważ nie wygląda na to, byśmy mogli cały świat zbawić „ode złego”, zajmijmy się tym, co podpada pod naszą odpowiedzialność. W czasach zwyczajnych, kiedy życie biegnie utartym torem, na nic się zda pobożne pohukiwanie o heroicznych czynach przodków, gdyż potrzeba czego innego: polubienia zwykłej pracy, wynikającego z wiary, że nie dla żartu Pan Bóg ten świat wciąż stwarza. A to znaczy, że warto Mu w tym dziele nie tylko kibicować, ale pomóc.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2012