Nawrócenie św. Pawła (4). Oścień

Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” – usłyszał ze środka Światła, przed którym upadł na ziemię w geście adoracji.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

I zaraz potem następne zdanie: „Trudno ci wierzgać przeciwko ościeniowi!” (Dz 26, 14). Czy to nie piękne i niesamowite, że Chrystus przemówił do niego nie którymkolwiek z wersetów Biblii, lecz wydobytym z jego pamięci, dawnych studiów i wrażliwości fragmentem „Bachantek” Eurypidesa?

Tak przecież zwraca się Dionizos do Pantheusa: „Nie lepiej przyjść z ofiarą do boga potęgi / niż wierzgać, ty – człowieku! – przeciw ościeniowi?”. Trudno o mocniejszy obraz bezsensu i bezskuteczności oporu wobec decyzji i władzy Boga. Zwierzę wierzgające przeciw ościeniowi nic nie zyskuje na swoim proteście. Jedynie się pokaleczy...
„Nie stawiaj się! To nie ma sensu!”. Jakie to budzi w nas emocje? Na pewno pozytywne? Czy nie łatwo tu o automatyczny niemal protest i bunt? Jak to nie wierzgaj?! Czy człowiek nie jest wolny? Czy ma się bezwolnie poddać zadekretowanym od wieków decyzjom Boga? Czy nie ma nic do powiedzenia? Wobec dowolnej Bożej predestynacji i planów? Czy nasza wolność jest jedynie „rozumieniem konieczności”?! Konieczności zafiksowanej w Boskich zarządzeniach?!

A jednak.

Dla Pawła nawrócenie pod Damaszkiem – i to zdanie również – nie jest w żadnej mierze doświadczeniem jakiegoś wystylizowanego na bóstwo Fatum; przeciwnie, jest doświadczeniem odwiecznej Bożej Miłości. Oto przemawia do niego Bóg, który poznał go „jeszcze przed założeniem świata”. Od wieków znał go i chciał go – widział w nim obraz i podobieństwo swojego Pierworodnego Syna. Przeznaczył go do wielkości, którą Biblia nazywa świętością. Chciał mieć w nim współpracownika – uznał go tego godnym i kompetentnym. Dlatego – nie w łonie matki, lecz wcześniej: w swoim Boskim Łonie – powołał go, by stał się naczyniem, które zostanie wypełnione Jego Imieniem (zob. Dz 9, 15), a więc Nim samym (imię w języku biblijnym tożsame jest z Osobą).

Właśnie dlatego, że takim go widzi od zawsze – od wieczności – Chrystus nie pozwala Ananiaszowi go oskarżać; kiedy ten zaczyna: „Panie, słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twojego imienia...” (Dz 9, 13n). Pan mu natychmiast przerywa, i mówi to właśnie: „Idź, bo (dosł.) jest Mi on naczyniem wybranym, by zaniósł imię moje do ludów i królów i synów Izraela”. Jest! Nie: „stanie się, jeśli się nawróci”. Bóg nie potrafi patrzeć na Szawła/Pawła inaczej, niż czyni to od wieków. Miłość Mu nie pozwala. Poznanie, przeznaczenie i powołanie są jednocześnie usprawiedliwieniem (zob. Rz 8, 28-30) i tytułem do chwały.

Czy się więc podda? Czy się podporządkuje? Czy uwierzy tej miłości? A jeśli nie – to cóż znaczył wykonany dopiero co gest adoracji?

Nic. Udawanie wiary – w samym środku bałwochwalstwa. Dokładnie: sobie-państwa! ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2015