NATO niecierpliwie czeka na Szwecję

Za szybkie członkostwo Szwecji najmocniej trzymają kciuki Estonia, Łotwa i Litwa.
Czyta się kilka minut
Sekretarz stanu USA Antony Blinken (po lewej) i minister spraw zagranicznych Szwecji, Tobias Billstrom w siedzibie NATO w Brukseli, 4 kwiernia 2023 r/ Fot. Olivier Matthys/Associated Press/East News

Będziemy bronić Rovaniemi (i innych fińskich miejscowości) – jeśli zajdzie taka konieczność. 5 kwietnia, z chwilą przyjęcia Finlandii, zobowiązało się do tego całe NATO. Ale nordycka ekspansja Sojuszu zakończy się dopiero wraz z przystąpieniem doń Szwecji.

Za szybkie członkostwo tego kraju najmocniej trzymają kciuki Estonia, Łotwa i Litwa. W razie wojny utrudniłoby ono Kremlowi realizację scenariusza, który nawet przy uwzględnieniu widocznej w Ukrainie słabości rosyjskiej armii sztabowcom w Brukseli może się śnić jako koszmar: błyskawiczne zajęcie państw bałtyckich oraz skuteczne ataki na natowskie grupy desantowe i flotę zaopatrzeniową. Zmniejszyłoby też presję na tzw. przesmyk suwalski, nawet po akcesji Finlandii jedyne połączenie lądowe Bałtów z innymi krajami NATO.

Wojskowe plusy Szwecji w Sojuszu to także m.in. przeszło setka lekkich myśliwców JAS 39 Gripen, niezawodnych zimą, operujących z lotnisk polowych i kompatybilnych z natowskim uzbrojeniem; oraz pięć (a wkrótce siedem) okrętów podwodnych wyspecjalizowanych w żegludze na płytszych wodach przybrzeżnych. A przede wszystkim – Gotlandia. Tę wyspę na środku Bałtyku, oddaloną tylko o 350 km od rosyjskich baz w Kaliningradzie, Szwedzi traktowali dotąd jako pierwszą linię obrony. Będąc już w NATO, ze strategicznie ważnym portem Visby, wyspa stałaby się natomiast, jak żartują szwedzcy oficerowie, „niezatapialnym lotniskowcem”, utrudniając Rosji działanie na morzu i pomagając w odcięciu od niej Kaliningradu. W interesie Sojuszu byłaby również obrona słabo zaludnionej północnej Szwecji, „pomostu” łączącego należące do NATO Norwegię i Finlandię (działając samodzielnie, szwedzka armia w pierwszej kolejności koncentrowałaby się na utrzymaniu regionów południowych).

To wszystko jest wciąż „zakładnikiem” Turcji i Węgier, ostatnich państw NATO, które do tej pory nie ratyfikowały umowy o szwedzkiej akcesji. Ankara żąda od Skandynawów zaprzestania, jak twierdzi, „wspierania terroryzmu” (chodzi o działalność środowisk kurdyjskich). Korzystając z okazji, Budapeszt ma zaś Szwedom za złe ich krytykę polityki Viktora Orbána. Sekretarz generalny NATO liczy, że spór zostanie rozwiązany przed lipcowym szczytem Sojuszu w Wilnie. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 16/2023