Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Narodziny narodu

Narodziny narodu

05.10.2014
Czyta się kilka minut
W ukraińskim kontekście tutejsi Galicjanie nieustannie wyróżniają się we wszystkich badaniach jako Ukraińcy o najwyższej świadomości narodowej i najbardziej proeuropejskim nastawieniu.
Włodko Kostyrko, „Złota Hałyczyna”, 2008 r.
U

Ukraińscy Galicjanie tak bardzo różnią się od innych Ukraińców, że swoim językiem i sposobem zachowania nierzadko wywołują wśród tych drugich rozdrażnienie. (…) Przy czym chodzi właśnie o Galicję i Galicjan, a nie o całą zachodnią Ukrainę – czyli sąsiednie Bukowinę, Wołyń i Zakarpacie, które zostały przyłączone do radzieckiej Ukrainy dopiero po drugiej wojnie światowej. Podobnie jak Galicja i inne zachodnie obrzeża ZSRR były one najmniej zsowietyzowane i zrusyfikowane. Ale żadna z tych krain nie dorównuje Galicji ani pod względem aktywności obywatelskiej, ani poczucia własnej tożsamości”, pisze w katalogu krakowskiej wystawy prof. Jarosław Hrycak.
Wybitny historyk ukraiński związany ze Lwowem zwraca też uwagę, że tożsamość ukraińskich Galicjan w niewielkim tylko stopniu wiąże się z rządami Habsburgów. Większe znaczenie mają dla nich odniesienia do średniowiecznego Księstwa Halicko-Wołyńskiego i rządzących nim książąt Daniela i Lwa, do hetmanów kozackich (Bohdana Chmielnickiego i Iwana Mazepy), do poetów narodowych (Tarasa Szewczenki, Iwana Franki i Łesi Ukrainki).
Wyraźnie widać to na krakowskiej wystawie. Zobaczymy na niej np. portret króla Lwa Daniłowcza, autorstwa Łukasza Dolińskiego, malarza pochodzącego z Białej Cerkwi, namalowany tuż przed pierwszym rozbiorem dla lwowskich bazylianów. Ale także bardzo współczesne prace Włodka Kostyrki, absolwenta Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który na swoich mocnych, monumentalnych płótnach stara się potwierdzić europejskie korzenie Ukrainy. Na jednym z nich widzimy np. trzech braci, książąt halickich: Ruryka, Wołodara i Wasylka Rościsławiczów, prawnuków Jarosława Mądrego (2003). Na innym – utrzymaną w purpurze, żółtym złocie i błękicie personifikację „Złotej Hałyczyny” (2008). Na marginesie zauważyć trzeba, że Kostyrko jest również autorem wystroju wielu lwowskich kawiarń, które w dawnej stolicy Galicji zachowały funkcję polityczno-ideowego forum.
Prof. Hrycak przywołuje jeszcze jeden symbol ukraińskiej galicyjskości – Stepana Banderę, podkreślając, że nie jest on związany z epoką austriacką ani chronologicznie, ani ideowo. Wprost przeciwnie, stanowi zaprzeczenie mitu habsbsurskiego, z którym immanentnie wiążą się takie pojęcia jak liberalizm, tolerancja, wielokulturowość. I najgłębiej oddziela pamięć ukraińską od polskiej i żydowskiej.
Z kolei Kerstin Jobst zwraca uwagę, że XIX-wieczna konkurencyjność polskiego i ukraińskiego ruchu narodowego wcale nie musiała doprowadzić do tragicznej eskalacji – bitwy o Lwów w listopadzie 1918 r. i późniejszej rzezi wołyńskiej – że w okresie autonomii obydwie grupy nie tylko konkurowały między sobą, ale czasem starały się osiągnąć jakiś konsensus.
Warto o tym pamiętać dziś, gdy polska i ukraińska galicyjskość podzielone są w sposób najzupełniej fizyczny – granicą Schengen, która stała się najbardziej współczesnym elementem tego mitu. Prof. Hrycak nazwał ją w jednym z wywiadów „żelazną kurtyną”, która odcięła Ukraińców od europejskiej macierzy. Można przypuszczać, że za jakiś czas uczeni zaczną się zastanawiać, na ile istnienie tej granicy (a także rozwój wypadków na i po Majdanie) przyczyniło się na Ukrainie do renesansu galicyjskiej tożsamości.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]