Naprawianie Kościoła

Odwaga niemieckich biskupów jednych niepokoi, innych napawa nadzieją. Do czego doprowadzi rozpoczęta przez nich synodalna droga?

Reklama

Naprawianie Kościoła

Naprawianie Kościoła

23.09.2019
Czyta się kilka minut
Odwaga niemieckich biskupów jednych niepokoi, innych napawa nadzieją. Do czego doprowadzi rozpoczęta przez nich synodalna droga?
Niemieccy biskupi w Yad Vashem (kard. Richard Marx na pierwszym planie), Jerozolima, 2016 r. CORINNA KERN / DPA / PAP
K

Kościół w Niemczech przeżywa kolejny wstrząs. Kiedy – zwłaszcza w ustach jednego z kardynałów – pojawiają się ostrzeżenia przed schizmą, sprawa wygląda poważnie. A wszystko to za sprawą drogi synodalnej, na którą wkroczyli katolicy za naszą zachodnią granicą. Bezpośrednim impulsem do jej rozpoczęcia był szok po ujawnieniu skali pedofilii duchownych niemieckiego Kościoła. Czym jednak jest droga synodalna?

Niemieckie przełomy

Synody i synodalność to rzeczywistości sięgające początku chrześcijaństwa. W ciągu 20 stuleci istnienia Kościoła biskupi różnych prowincji kościelnych spotykali się na synodach, by podjąć rozstrzygnięcia w kwestiach wiary i moralności, korzystając przy tym z mądrości ogółu wiernych. Z tych zgromadzeń wyłoniły się sobory powszechne, podejmujące kwestie o znaczeniu fundamentalnym, choć i one nie zatrzymały praktyki synodalnej.

Na tym tle...

21153

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jednak dzieje się że ho ho - na naszych oczach rozleciał się system, zniknął z map ZSRR, runął mur berliński, jeden ziom dostał Nobla, drugi został papieżem, Polska wstąpiła do NATO i UE, bolszewicy objęli rządy w Warszawie - wychodzi na to, ze nie koniec przedstawienia, spokojnie czekam na upadek kościelnego m o l o c h a

Nie martw się ediepolo, zawodowi katolicy - jak ich nazywał Karol Wojtyła - tak mają tzn. zamiast sami święcie żyć, reformują innych pierwej ich ubłociwszy własnymi brudnymi myślami. Oni tak mają. Któż się na nich nabierze?

Jeśli Kościół katolicki pójdzie drogą II Soboru Watykańskiego, dalszej decentralizacji, modernizmu, liberalizmu, otwartości to spowolni odpływ wiernych, zachowa stan posiadania, zniesienie obowiązkowego celibatu zachęci wielu do kapłaństwa, ale kosztem pęknięcie doktrynalnego i widma schizmy, najgorliwsi aktywiści działający przy akcjach, poradniach, instytutach mogą przejść na pozycje lefebrystyczne. Jeśli natomiast pójdzie drogą Wojtyły i Ratzingera, powrotu do "imperium Piusów" ceną zachowania ortodoksji skaże się na bycie mało znaczącą egzotyczną mniejszością na wzór ŚJ czy Amiszów. W wersji "modernistycznej" Katechizm jest "tylko" komentarzem do Ewangelii, Encykliki tylko komentarzami do komentarzy, a Kongregacja tylko dyskutuje nad komentarzami do komentarzy i już dawno sfera seksualna została oddana sumieniu małżonków, w wersji tradycyjnej dla katolika nakazane jest wyłącznie literalne odczytywanie najważniejszych kościelnych dokumentów i nie chcąc stawiać się poza Kościołem musi przyjąć restrykcyjną etykę.

Wszystkie teraz takie sie porobily, ze nikt juz nie pyta "jak", a wszystkie tylko gadają "a moze by tak, albo tak". Jakby se w jakies komputery graly. Ot, popróbujem, popróbujem, a jak sie nie uda to se skasujem i wgramy stare. A co jak Bogu sie nie bedzie widzieć? I kto wtedy bedzie ratował? "Kolejnego" Crystusa bedie musial wyslac, coby glupoty z glów wybijal. Bo przecie tylko o jedno prosil: "bedziesz milował Pana, Boga swego ... a bliźniego swego jak ...." Nic tam o tym, ze oltarz ma byc posrodku, kaplan ubrany na zielono i ozdobiony koronkami, a wierni siedziec w rownych rządkach. Conajwyzej, "cokolwiek robicie, robcie na chwałe Pana". Jezeli siadasz w rownym rzadku, by jeszcze większą chwałe Panu oddać, Pan to doceni. Jezeli siadasz bo tak kaze tradycja i sasiad, juz odebrales za to swoja nagrodę, od Pana jej nie oczekuj. Jezeli uwazasz, ze twoja rola w kosciele jest za mala, uczyn coś na chwalę Pana z wlasnej inicjatywy, a nie czekaj na oficjalne dekrety, ktore powaga kosciola stwierdzą, ze to ty i tylko ty mozesz się tym zając. I nie potrzeba na to zadnego synodu. Chcesz sie modlic do Pana, a w kosciele ci ciasno, zbuduj sobie kapliczkę i modl sie do Pana. Bo biada gdy odrzuca sie Pana, Stworce swego, tylko dlatego, ze jakis grzesznik modli sie do tego samego Boga, i pyszni sie tym, ze koronki na jego zielonym stroju uczynia go wazniejszym w oczach Boga.

Inicjatywa synodalna Doprowadzi niemiecki Kościół dokładnie tam gdzie go doprawadził Marcin Luter

prorok czy co??... a wojna też będzie i obdzieranie reformatorów żywcem ze skóry? - wątpię, proszę Pani - a tak w ogóle to Pani "dokładnie tam" jest tak n a c i ą g a n e, że aż ś m i e s z n e

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]