Reklama

Na służbie relacji

Na służbie relacji

13.06.2022
Czyta się kilka minut
W

W „Kazaniu na górze” Jezus uczy nas nie tylko bardziej wymagającej moralności, ale także właściwie rozumianej moralności. Przykład? Nauczanie na temat nierozerwalności małżeństwa.

„Powiedziano: Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo” (Mt 5, ­31-32). W łacińskim przekładzie św. Hieronima Jezusowa wypowiedź brzmi o wiele mocniej, nie: „naraża ją na cudzołóstwo”, lecz „sprawia, iż ona cudzołoży” (facit eam ­moechari). Hieronim idzie tu wiernie za greckim tekstem, i to w dwóch elementach: po pierwsze, dosłownie oddaje pierwsze znaczenie czasownika poiéo (robić, czynić, sprawiać); po drugie, słowo „cudzołożyć” zapisuje w formie biernej, a nie czynnej (­moechari, a nie ­moechare) – i tak też jest w greckim oryginale. Jakby chciał powiedzieć, że oddalona kobieta bardziej pada ofiarą cudzołóstwa, niż jest jego sprawczynią i inicjatorką. Jej odpowiedzialność za grzech jest mniejsza niż męża, który ją od siebie odesłał – to on jest sprawcą jej grzechu.

Takie stwierdzenie może pewnie w wielu odbiorcach budzić opór albo przynajmniej wątpliwość: Jak to? Przecież odesłana kobieta pozostaje wolna. Jej były mąż do niczego jej nie zmusza. Nie może ponosić odpowiedzialności za jej przyszłe czyny, na które nie ma wpływu. Poza tym wszystko ­dokonało się zgodnie z prawem. Mąż postąpił tak, jak dopuścił Mojżesz
(zob. Pwt 24, 1nn).

No właśnie. A może Jezus chce nam powiedzieć, że w naszej moralności liczy się nie jedynie – i nie przede wszystkim – odniesienie do prawa? Ważniejsze, i rozstrzygające, jest odniesienie do osoby. Tak, „byłeś w prawie” uczynić to, co uczyniłeś (nie ­złamałeś prawa, postąpiłeś ­zgodnie z jego postanowieniami). To cię jednak nie zwalnia z odpowiedzialności za osobę, której twoje działanie dotyczyło. W szczególności: odpowiadasz za czyny kogoś, kogo porzuciłeś – jesteś sprawcą jego czynów.

Prawo jest ważne i dobre. Ale nie wystarczające. Jest na służbie właściwych relacji między osobami (Osobami) – wtedy jest sensowne. Nie powinno być przestrzenią ucieczki i egoistycznego zwolnienia się z odpowiedzialności, wedle modelu: „Co mnie to obchodzi? Ja jestem w porządku”.©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Arcybiskup metropolita łódzki, wcześniej biskup pomocniczy krakowski, autor rubryki „Okruchy Słowa”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Doktor habilitowany nauk humanistycznych...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]