Na razie nie rozumiem

W trosce o świąteczność naszych niedziel Solidarność rozpoczęła akcję wprowadzania zakazów handlu. Polega ona jednak głównie na żądaniu zamykania w święta wielkich domów towarowych. I to jest pierwsze nieporozumienie, pachnące hipokryzją. Bo jeżeli handlować dalej będą małe sklepy, rade że pozbyły się konkurencji, to gdzie świąteczny charakter niedzieli?.
Czyta się kilka minut

Pani X. ma wolne jako kasjerka supermarketu, ale pani Z. siedzi we własnym interesie od rana do późnego wieczora - co to za różnica? Ludzie świętują oddając hołd Bogu, ale także ciesząc się tym, co niecodzienne. Potrzebna im kultura, bezpieczeństwo i relaks - czy w tych działach też zakażemy pracy w trosce o tam zatrudnionych? Oczywiste przecie, że nie. Wreszcie, już słychać, że tu i tam będzie inaczej. Radni Częstochowy na przykład ogłosili, że handlu nie zakażą, bo “o pielgrzymów trzeba zadbać". A przy okazji dochód też będzie większy. Czy więc nie lepiej byłoby sprawę ludzkich warunków pracy w wielkich domach towarowych traktować jako osobne zadanie, a na świętowanie niedzieli popatrzeć szerzej i głębiej? W ogromnej mierze to przecież nasz własny wybór stylu i treści, przez nikogo nie nakazywanych ani wzbranianych. Możemy nie iść na zakupy także gdy sklepy są otwarte. Możemy nie siedzieć przed telewizorem, możemy nie robić wielkiego prania, nie myć samochodu ani uruchamiać spalinowej kosiarki ogrodowej zakłócającej spokój na całym osiedlu. Wreszcie przypomnijmy i to, że kraje Zachodu, które w tym wypadku przywoływane są jako przykładne, bo się w nich w niedziele rzeczywiście nie handluje, wcale nie mają tłumnie zapełnionych świątyń, raczej wręcz przeciwnie...

Druga sprawa, której na razie nie rozumiem, to uchwalony właśnie przez nasz Sejm Narodowy Dzień Życia. Obchodzony 24 marca, ma być według uchwały “okazją do narodowej refleksji" nad wieloma pięknymi i cennymi wartościami. Brzmi to wzniośle i pusto. Z góry można spodziewać się zalewu frazesów i pięknosłowia, bo taki jeden dzień w roku do niczego innego się nie nadaje. Trudno zrozumieć, dlaczego inicjatorom pomysłu nie wystarczyło kościelne Święto Życia, od niedawna obchodzone w dzień Zwiastowania. Ma charakter najpoważniejszy, bo religijny, rozporządza prawdziwymi źródłami refleksji i działania duchowego. Pragmatycy zaś w dziele chronienia i pielęgnowania życia cenią sobie konkret dnia powszedniego przez okrągły rok. Szumnie brzmiące hasła nie są im do niczego potrzebne. Chyba żeby chcieli zapytać: jak to się dzieje, że w Polsce, kraju tak wielu pięknych słów na temat życia , po raz któryś z kolei mała dziewczynka - tym razem ofiara pożaru przez niedbalstwo rodziców - znajduje oto rodzinę zastępczą daleko za granicą, bo w kraju nikt nie chce jej pielęgnować?

A ja dla głosujących (zapewne entuzjastycznie) “za" mam jeszcze pytanie dodatkowe: czy projektodawcy Narodowego Dnia Życia zamierzają nadal pozostawać przy lansowaniu projektu przywrócenia w kodeksie karnym kary śmierci?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2004