Na jakiej podstawie?

„Są nowoczesne, choć szanujące przeszłość i historię” – powiedziała na konferencji prasowej minister edukacji w rządzie PiS Anna Zalewska.
Czyta się kilka minut

A w jednym z wywiadów dodawała, że nowe podstawy programowe „uczą dyskusji i zachęcają do odwagi”. „Kierunek jest taki: uczeń zna, uczeń wymienia, uczeń przytoczy, uczeń umie napisać, uczeń potrafi zrozumieć – komentował z kolei w radiowej Trójce Rafał Grupiński z PO. – To jest szkoła z lat 60. poprzedniego wieku, szkoła odtwórcza kompletnie”.

To tylko dwa skrajne komentarze po przyjęciu w ubiegłym tygodniu rozporządzenia w sprawie nowych, mających obowiązywać już od września tego roku podstaw programowych dla szkół podstawowych. Podstawy, mylone często z programami nauczania (te są znacznie bardziej szczegółowe i przygotowywane przez nauczycieli), to dokumenty opisujące, jakie umiejętności z każdego przedmiotu uczniowie powinni nabyć na danym etapie edukacyjnym. W tym roku są szczególnie ważne z organizacyjnego punktu widzenia – na ich podstawie w ciągu kilku miesięcy muszą powstać nowe podręczniki.

Ale pośpiech towarzyszący wprowadzaniu nowych podstaw to tylko jeden z długiej listy zarzutów, jakie spadły w ubiegłym tygodniu na resort edukacji. Najczęściej mówiono o niespójnościach (np. podstawa z informatyki mówi o umiejętności programowania, zaś ta z matematyki nie wspomina nic o – przydatnych w programowaniu – funkcjach; z kolei Polska Akademia Umiejętności alarmowała, że na historii uczniowie mają się uczyć o żołnierzach niezłomnych, lecz podstawa programowa milczy o Państwie Podziemnym), a także o archaiczności. „Tam są konceptualne błędy, wynikające z XIX-wiecznego myślenia” – mówił Wirtualnej Polsce fizyk prof. Łukasz Turski i dodawał: „Absurdem jest, że uczy się dzieci, że od pocierania futerkiem plastikowej rurki powstaje ruch elektronów i prąd, co jest zresztą nonsensem, a z drugiej strony nie tłumaczy się, co to są elektrony”.

Nowe podstawy programowe to tylko jedna ze zmian, jakie rząd Beaty Szydło wprowadza w systemie edukacji. Główną jest rewolucja w szkolnym ustroju, wymiatająca gimnazja, a wydłużająca do ośmiu lat edukację w podstawówkach. Kilka tygodni temu Związek Nauczycielstwa Polskiego zainaugurował zbiórkę podpisów pod obywatelskim wnioskiem o edukacyjne referendum. ZNP zapowiada też strajk w oświacie, który może się zacząć już w marcu. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2017