Reklama

Na jakiej podstawie?

Na jakiej podstawie?

20.02.2017
Czyta się kilka minut
„Są nowoczesne, choć szanujące przeszłość i historię” – powiedziała na konferencji prasowej minister edukacji w rządzie PiS Anna Zalewska.
A

A w jednym z wywiadów dodawała, że nowe podstawy programowe „uczą dyskusji i zachęcają do odwagi”. „Kierunek jest taki: uczeń zna, uczeń wymienia, uczeń przytoczy, uczeń umie napisać, uczeń potrafi zrozumieć – komentował z kolei w radiowej Trójce Rafał Grupiński z PO. – To jest szkoła z lat 60. poprzedniego wieku, szkoła odtwórcza kompletnie”.
To tylko dwa skrajne komentarze po przyjęciu w ubiegłym tygodniu rozporządzenia w sprawie nowych, mających obowiązywać już od września tego roku podstaw programowych dla szkół podstawowych. Podstawy, mylone często z programami nauczania (te są znacznie bardziej szczegółowe i przygotowywane przez nauczycieli), to dokumenty opisujące, jakie umiejętności z każdego przedmiotu uczniowie powinni nabyć na danym etapie edukacyjnym. W tym roku są szczególnie ważne z organizacyjnego punktu widzenia – na ich podstawie w ciągu kilku miesięcy muszą powstać nowe podręczniki.
Ale pośpiech towarzyszący wprowadzaniu nowych podstaw to tylko jeden z długiej listy zarzutów, jakie spadły w ubiegłym tygodniu na resort edukacji. Najczęściej mówiono o niespójnościach (np. podstawa z informatyki mówi o umiejętności programowania, zaś ta z matematyki nie wspomina nic o – przydatnych w programowaniu – funkcjach; z kolei Polska Akademia Umiejętności alarmowała, że na historii uczniowie mają się uczyć o żołnierzach niezłomnych, lecz podstawa programowa milczy o Państwie Podziemnym), a także o archaiczności. „Tam są konceptualne błędy, wynikające z XIX-wiecznego myślenia” – mówił Wirtualnej Polsce fizyk prof. Łukasz Turski i dodawał: „Absurdem jest, że uczy się dzieci, że od pocierania futerkiem plastikowej rurki powstaje ruch elektronów i prąd, co jest zresztą nonsensem, a z drugiej strony nie tłumaczy się, co to są elektrony”.
Nowe podstawy programowe to tylko jedna ze zmian, jakie rząd Beaty Szydło wprowadza w systemie edukacji. Główną jest rewolucja w szkolnym ustroju, wymiatająca gimnazja, a wydłużająca do ośmiu lat edukację w podstawówkach. Kilka tygodni temu Związek Nauczycielstwa Polskiego zainaugurował zbiórkę podpisów pod obywatelskim wnioskiem o edukacyjne referendum. ZNP zapowiada też strajk w oświacie, który może się zacząć już w marcu. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]