Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Myśli w użyciu

Myśli w użyciu

16.09.2013
Czyta się kilka minut
Analitycy, eksperci, doradcy polityczni, think tanki, kuźnie myśli, ośrodki badawcze lub fabryki idei – nie tak łatwo odsłonić arkana ich pracy.
Goście dyskusji zorganizowanej przez THINK TANK: Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Buzek, Danuta Hübner, Günter Verheugen. Fot. THINK TANK
N

Niekiedy trudność w dotarciu do informacji wynika z tajemnicy państwowej, niekiedy z przekonania, że o „polityce od kuchni” mówić nie wypada.
Obecny minister spraw wewnętrznych, niegdyś współzałożyciel i wieloletni wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Bartłomiej Sienkiewicz w książce „Okręt Koszykowa” tak pisał o analitykach: „Moje najgorsze doświadczenia z kandydatami do pracy analitycznej miałem z absolwentami nauk politycznych. Zachowywali się tak, jakby polityka nie miała już dla nich tajemnic, jakby znali jej ukrytą tkankę. Nie wiem, co im do głowy kładziono na studiach, ale jestem pewien, że znakomita ich większość nie nadawała się na analityków. Po prostu zabito w nich ciekawość. Pracowałem z biologami i prawnikami, palaczem centralnego ogrzewania, ekonomistami, nie licząc legionu filologów i socjologów. Część z nich obok pracy analitycznej miała jeszcze swoje pasje – piłkę nożną, taniec, śpiewanie w chórze, podróże czy udział w turniejach rycerskich. Ciekawość, owa »łapczywość świata« nie pozwalała im zamknąć się w jednej dziedzinie, poświęcić się jednej pracy. Ci zwykle byli najlepsi”.
Postanowiłem przyjrzeć się think tankom z bliska: odwiedziłem dziesięć z nich. Pominąłem partyjne („eksperckie zaplecze” każdej partii), uwzględniłem ekonomiczne i te, które mają wpływ na kształtowanie polskiej polityki zagranicznej.

Mózg i schron

– Think tanki powinny być wyrzutem sumienia dla decydentów, którzy nie mogą powiedzieć: podjęliśmy taką, a nie inną decyzję, bo nie wiedzieliśmy, że można inaczej. Naszą rolą jest dostarczanie analiz i raportów, także krytycznych, które mają pomóc podjąć decyzję obiektywną i najlepszą dla interesów państwa – twierdzi prezes zarządu Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, Zbigniew Pisarski.
– Dla mnie sprawdzianem tego, czy think tank jest instytucją z prawdziwego zdarzenia, czy tworem „malowanym”, jest to, ile rocznie publikuje raportów, analiz, wreszcie na ile są one rzetelne i trafiają w potrzeby odbiorców – uważa z kolei kierujący Instytutem Spraw Publicznych Jacek Kucharczyk.
– Rola think tanków w Polsce rośnie, ich liczba również, a to powoduje, że zwiększa się konkurencja. To pozytywne zjawisko. Znaczenie polskich think tanków jest coraz większe w Brukseli. Już teraz, po kilku latach członkostwa w Unii, nasz kraj jest postrzegany jako jedno z najsilniejszych państw członkowskich. Think tanki na początku były zapraszane do Brukseli, aby „tłumaczyć” Polskę (nowe państwo członkowskie). Dziś nasza rola się zmieniła. Pojawiamy się tam, aby wspólnie z innymi wypracowywać strategie i rozwiązania w ważnych dla Unii Europejskiej kwestiach – wyjaśnia dyrektor zarządzająca ­demosEUROPA, Agata Hinc.
W książce Tadeusza T. Kaczmarka „Kto kieruje globalizacją?” znajdujemy następującą definicję i etymologię określenia think tank: „To laboratorium, w którym rodzą się nowe pomysły i nowe idee. Uważa się, że są to niezależne instytucje badawcze, których celem jest kształtowanie procesu polityki. Pojęcie było pierwotnie stosowane jako nazwa mózgu człowieka i dopiero pod koniec II wojny światowej otrzymało nowe znaczenie. Był to bunkier odporny na atak bombowy, w którym wojskowi mogli prowadzić dyskusje z naukowcami i ekspertami na temat dalszych planów i strategii”.
Szacuje się, że na całym świecie działa sześć i pół tysiąca think tanków, a ich liczba stale rośnie. Najwięcej jest ich w ich ojczyźnie, czyli Stanach Zjednoczonych (blisko 2 tys.), w Chinach (430), Wielkiej Brytanii (285). W Polsce jest ich nie więcej niż 50, z czego jedna trzecia doradza w kwestiach polityki zagranicznej i spraw międzynarodowych.
Stosunkowo najlepszą sytuację finansową mają zatrudniające najwięcej analityków Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia oraz Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM) w Warszawie. Obie instytucje finansowane są rokrocznie z budżetu państwa (każda w tym roku otrzyma 9,1 mln zł). OSW formalnie podlegający Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale będący programowo ośrodkiem niezależnym, zatrudnia 50 analityków, a PISM, podlegający Ministerstwu Spraw Zagranicznych – 35. Wystarczy porównać je z think tankami w Stanach Zjednoczonych, aby zdać sobie sprawę z dysproporcji (RAND zatrudnia 1600 pracowników przy rocznym budżecie 251 mln dol., Center for Strategic and International Studies 220 pracowników, roczny budżet 30 mln dol.).
Trzeba pamiętać, że PISM czy OSW to wyjątki, pozostałe think tanki – w większości będące fundacjami – nie otrzymują stałych dotacji państwowych, o fundusze na swoje utrzymanie zabiegają na zasadach czysto rynkowych, starając się o granty i nawiązując współpracę z firmami prywatnymi.
Z think tankami są lub byli zawodowo związani m.in.: Robert D. Kaplan (w 2012 r. gość Festiwalu Conrada), Zbigniew Brzeziński, Madeleine Albright, Radosław Sikorski, Wojciech Górecki, Henry Kissinger, Milton Friedman. Dla ośrodka RAND pracowało 32 laureatów Nagrody Nobla.
Wiele znanych osobistości zakładało think tanki w Polsce. CASE współzakładali m.in. Jacek Rostowski, Ewa i Leszek Balcerowiczowie, Instytut Spraw Publicznych – Aleksander Smolar, Leszek Balcerowicz, Jerzy Regulski, Józef Tischner i Krzysztof Michalski. Janusz Reiter powołał do życia Centrum Studiów Międzynarodowych, a Paweł Świeboda Fundację demosEuropa.
Nietrudno zgadnąć, że blisko połowa polskich think tanków ma swoje siedziby w Warszawie. Ale czym się konkretnie zajmują? Ilu pracowników zatrudniają? Jakie rozwiązania rekomendują politykom?
Departament Służby Cywilnej w ubiegłym roku rozesłał do 64 urzędów (ministerstw, urzędów centralnych, urzędów wojewódzkich) ankietę, w której zapytał o ich współpracę z instytucjami analityczno-doradczymi. Zdefiniowano je szeroko (prócz think tanków wymieniono firmy konsultingowe, indywidualnych ekspertów, instytuty naukowe). Okazało się, że 90 proc. urzędów współpracowało z zewnętrznymi ekspertami, a efekty współpracy oceniło wysoko.

Inkubator polityki

– Think tanków w Polsce nie jest wiele, biorąc pod uwagę potrzeby kraju „na dorobku”. Państwo i biznes potrzebują wizji. Think tanki mają problemy z pozyskiwaniem funduszy innych niż publiczne. Zbyt wiele, bo nawet 60 proc. czasu, jakim dysponują, zajmują im starania o pozyskanie pieniędzy na projekty, a następnie ich rozliczanie. W interesie polityki polskiego rządu powinno być wzmocnienie think tanków, tak jak ma to miejsce w USA czy Europie, a także intensywne korzystanie z ekspertyz ośrodków analitycznych. Bez tego polska polityka będzie miałka i bezmyślna, oparta na emocjach, a nie na faktach. Potrzebujemy także myślenia przyszłościowego, w kategoriach wizji; bez pogłębionej dyskusji i refleksji o nowych wyzwaniach stracimy impet rozwojowy – mówi Paweł Rabiej reprezentujący think tank o nazwie THINK TANK. – Rolą think tanków powinno być jednak dążenie do dokonywania zmian społecznych, a nie samo publikowanie raportów czy analiz. Wpływ osiąga się dziś na inne sposoby, think tanki starego typu tego nie potrafią. My swoje raporty rozsyłamy do kilkuset najbardziej decyzyjnych osób w danej dziedzinie, w której chcielibyśmy dokonać zmian czy reform, staramy się dotrzeć do nich z argumentami.
Warto wskazać kilka sukcesów ośrodków badawczych, aby ich istnienie docenić: bez Ośrodka Studiów Wschodnich trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałaby polska polityka wschodnia. Tu narodził się pomysł Partnerstwa Wschodniego Unii Europejskiej. Podczas kampanii politycznej na rzecz akcesji Polski, a następnie krajów bałtyckich do NATO z OSW niemal codziennie słane były raporty i tłumaczenia prasy rosyjskiej do Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który zabiegał o amerykańskie poparcie.
Jednym z sukcesów polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej było przeforsowanie pomysłu powołania Europejskiego Funduszu na rzecz Demokracji. To inicjatywa polska, aby po wybuchu arabskiej wiosny kraje Unii Europejskiej mogły na wzór podobnego amerykańskiego funduszu wspierać organizacje prodemokratyczne w tych krajach. Pierwszym dyrektorem Funduszu został polski dyplomata Jerzy Pomianowski.
Jacek Kucharczyk z ISP: – Nasz Instytut wspierał merytorycznie poprzez ekspertyzy dla MSZ kształtowanie podstaw programowych Funduszu. W ubiegłym roku na Ukrainie przeprowadziliśmy wywiady z ludźmi pracującymi w trzecim sektorze. Na ich podstawie przygotowaliśmy rekomendacje dla instytucji europejskich wspierających ukraińskie inicjatywy obywatelskie.
Kucharczyk opowiada o badaniach prowadzonych już piętnaście lat, które mówią o tym, jak Polska i Polacy są postrzegani na świecie. Dyrektor ISP twierdzi, że z tej perspektywy można zauważyć, jak zmieniło się nastawienie do Polaków wśród Holendrów, Ukraińców, Niemców czy Litwinów. We wszystkich tych krajach dostrzeżono naszą pracowitość, przedsiębiorczość, zaradność.
– Nadal jednak według respondentów Polacy nie radzą sobie z biurokracją czy korupcją. Przede wszystkim raporty z badań wizerunkowych są ważnym źródłem wiedzy dla MSZ i placówek dyplomatycznych odpowiedzialnych za dyplomację publiczną, ale także dla sektora prywatnego – firm prowadzących działalność w krajach, które badamy. Te badania mogą być wykorzystywane między innymi przez polskie ambasady do walki z uprzedzeniami, które kreują niektórzy nacjonalistycznie nastawieni politycy europejscy. W Instytucie od lat przygotowujemy raporty oceniające aktywność polskich europosłów w Parlamencie Europejskim – stwierdza Kucharczyk.
Z kolei wiceprezes zarządu Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE) Maciej Sobolewski mówi: – Jesteśmy jednym z najstarszych ekonomicznych ośrodków badawczych nie tylko w Polsce, ale i w Europie Centralnej, od lat zajmujemy czołowe miejsca w globalnym rankingu think tanków prowadzonym przez Uniwersytet w Pensylwanii, w towarzystwie najbardziej szanowanych instytucji tego typu z USA i Europy Zachodniej. Utworzyliśmy sieć organizacji-córek, to pięć fundacji: ­CASE-Mołdawia, CASE-Gruzja, CASE-Ukraina, CASE-Kirgistan oraz CASE-Białoruś. Poza ostatnią, która z wiadomych względów siedzibę ma w Warszawie, pozostałe ulokowane są w swoich krajach. CASE jest ich fundatorem, ale nie utrzymuje ich finansowo. Tworzą je ekonomiści, z którymi współpracujemy od lat, realizując międzynarodowe projekty badawcze i doradcze.

Horyzonty

Andrzej Sadowski, wiceprezydent pierwszego polskiego think tanku po przełomie 1989 r., Centrum im. Adama Smitha, wspomina: – W końcu lat 90. udało się nam zorganizować koalicję instytucji społecznych i wprowadzić pod obrady Sejmu ustawę na rzecz wolności informacji. Ostatecznie uzyskała ona nazwę „Ustawy o dostępie do informacji publicznej”. Jej projekt powstał w Centrum im. Adama Smitha. Pod listem poparcia ustawy z prośbą o niewetowanie do prezydenta Kwaśniewskiego podpisali się redaktorzy niemal wszystkich mediów, niezależnie od sympatii politycznych. Ustawa weszła w życie. Przygotowaliśmy także ważne projekty ustaw o podziale monopolu TP SA, o przeciwdziałaniu bezrobociu i naprawie finansów publicznych (poparło go prawie 100 tys. osób).
Zbigniew Pisarski z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego: – Przeszkoliliśmy 600 urzędników, przygotowując ich do zadań związanych z polską prezydencją w Unii Europejskiej.
Tymczasem prezes Centrum Studiów Polska-Azja Radosław Pyffel uważa, że organizacja, którą reprezentuje, jest niewielkim, ale unikatowym think tankiem, ponieważ w zasadzie jako jedyny w tej części Europy zajmuje się wyłącznie sprawami azjatyckimi.
Listę osiągnięć think tanków można ciągnąć w nieskończoność. W ciągu dziesięciu godzinnych wywiadów, które przeprowadziłem z ich szefami, zostałem obdarowany profesjonalnie przygotowanymi raportami o relacjach polsko-litewskich, polskim spojrzeniu na przyszłość Unii Europejskiej, dyrektywie tytoniowej Unii Europejskiej, raportami dotyczącymi możliwości biznesowych w Tajlandii, Turcji, Kazachstanie czy Afryce, efektywnego zarządzania w sferze publicznej. Otrzymałem także w języku chińskim raport o kontaktach handlowych między Polską a Chinami.
Przedstawiciele think tanków są zapraszani do konsultacji społecznych w trakcie prac nad ustawami, organizują seminaria, warsztaty i konferencje, współpracują z wszystkimi ośrodkami władzy w państwie, realizują projekty badawcze dotyczące europejskich polityk w obszarze transportu, rynku pracy, migracji, innowacyjności.
– Prowadzimy szkolenia antykorupcyjne dla instytucji publicznych, urzędów i firm prywatnych, a w najbliższym czasie także dla środowiska piłkarskiego. W ubiegłym roku przygotowaliśmy raporty o cyberbezpieczeństwie, wpływie wydobycia gazu łupkowego na rozwój ekonomiczny regionu, skutkach pakietu energetyczno-klimatycznego dla Polski – mówi Izabela Albrycht, prezes Instytutu Kościuszki.
Można by przypuszczać, że za taką pracę odpowiedzialne są sztaby ludzi. W rzeczywistości w think tankach etatów jest niewiele. Kierownicy projektów współpracują z ekspertami zewnętrznymi, koordynują przygotowywanie raportu na określony temat. Przykładowo THINK TANK zatrudnia 24 szefów projektów, współpracuje z ponad 100 ekspertami; w Instytucie Spraw Publicznych pracuje 25 osób, współpracuje z nimi 200 ekspertów; w biurze Centrum Studiów Polska-Azja zatrudnionych jest 3 pracowników; za to współpracują z 15 ekspertami. W warszawskim biurze CASE pracuje 9 osób.
– Inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, think tanków w Polsce nie stać na zatrudnianie odchodzących polityków lub urzędników wysokiego szczebla. Dzieje się tak dlatego, że administracja publiczna ciągle nie docenia roli think tanków, nie jest częstym zleceniodawcą dla nich, przez co w niewielkim stopniu finansowo je wspiera. W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii potencjał odchodzących ze stanowisk na skutek zmiany ekipy rządzącej jest zagospodarowywany właśnie przez trzeci sektor. W Polsce w najlepszym razie urzędnicy czy politycy tracąc władzę wracają na uczelnie, aby wykładać – mówi prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego Zbigniew Pisarski.
Moi rozmówcy chwalą współpracę z dawnym Zespołem Doradców Strategicznych przy ministrze Bonim, a także otwartość Pałacu Prezydenckiego na dyskusje o najważniejszych kwestiach dotyczących Polski czy Unii Europejskiej. Wskazują jednak na to, że think tanki często aktywniejsze są w Europie, bo tam każdą zmianę w regulacjach prawnych poprzedza się badaniami.
Jak podsumował Maciej Sobolewski z CASE: – Think tanki lubią projekty, w których horyzont namysłu nad problemami wybiega wiele lat naprzód. Taka perspektywa powinna towarzyszyć planowaniu polityki w odpowiedzi na najważniejsze wyzwania, przed jakimi stoi Polska: demograficzne, technologiczne, społeczne.
Pozostaje mieć nadzieję, że politycy częściej słuchać będą ekspertów.  

Podczas pisania tekstu korzystałem z następujących publikacji: Tomasz Bąkowski, Jakub H. Szlachetko „Zagadnienie think tanków w ujęciu interdyscyplinarnym”, Tomasz T. Kaczmarek „Kto kieruje globalizacją?”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]