Msze na ratunek

„Nie ma Boga ziemskiego bezpieczeństwa, Boga, który chroni od życiowych rozczarowań i daje życiowe gwarancje...
Czyta się kilka minut

...Boga, który pilnuje, aby dzieci nie płakały i by sprawiedliwość nastała na ziemi, Boga strzegącego od zawodu miłość ludzką (...) Nie ma takiego Boga”.


Kto miał czelność tak powiedzieć? Na pewno nie chrześcijanin, a już z całą pewnością nie katolik! A jeśli katolik, to jakiś niedouczony, nieobznajomiony z teologią... Uczeni powiedzieliby, że to wypowiedź jakiegoś deisty, który co prawda przyjmuje, że Pan Bóg stworzył świat, ale co się z tym światem teraz dzieje, to już Boga nie obchodzi.

Wygląda jednak na to, że podobnie myśli wielu tzw. zwykłych katolików. Czym bowiem wytłumaczyć postępujący od lat spadek zamówień intencji mszalnych? Często słyszymy, gdy na początku Mszy ksiądz ogłasza, że odprawia ją za zmarłych. Rzadziej – gdy mówi o „Mszy za zdrowie”, a już prawie nigdy nie słyszy się próśb o dobrą pogodę, szczęśliwą podróż, dobre zamążpójście czy ożenek. Widocznie wystarczają nam pogodynki, biura matrymonialne i podróży. Tak czy inaczej, do parafii biegniemy najczęściej przyparci do muru koniecznością. Mszę traktujemy jak ostatnią deskę ratunku.

Podobne jak do Mszy, podchodzi się czasami do duchownego. To prawda, że „komu więcej dano”, od tego Kościół ma prawo więcej oczekiwać. Więcej – ale nie tego, by prezbiter zaczął pełnić rolę szamana, czarownika, zaklinacza, człowieka znającego sie na wszystkim, czyli na niczym. Tego od starszych Kościoła oczekiwać nie wolno.

Trzeba też pilnować, żeby oni sami takiej pokusie skutecznie się opierali. Choćby w sprawie poradnictwa duchowego, poświęceń, błogosławieństw, z egzorcyzmami włącznie. Tym ostatnim bowiem zbyt często przypisuje się nadmierną rolę, zapominając, że egzorcyzm to nie sakrament, a jedna z wielu modlitw błagalnych. Mówiąc o takich pobożnych pokusach, trzeba zauważyć, że nie są obce również tym, którzy, jak twierdzą, doznali uwolnienia, uzdrowienia czy innych tego typu nadzwyczajności. Słuchając tak zwanych świadectw, można czasem odnieść wrażenie, jakby ludzie się przechwalali – jakby zapomnieli, że to nie ich osobista wiara, nie egzorcysta, nie pobożność księdza i składającego świadectwo odgrywają najważniejszą rolę. Chodzi oczywiście o wiarę, która polega na przekonaniu, że jeśli człowiek mocno wierzy, z całą pewnością otrzyma to, o co prosi, byleby tylko prosił gorąco i wytrwale.

Prorok Habakuk mówi, że usłyszał od Boga słowa: „Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”. Historia podpowiada jednak zupełnie co innego. Dowód? Rewolucja październikowa do niedawna zwana „wielką”. Wielką umiejętnością zacierania śladu po swoich ofiarach, po biblijnych sprawiedliwych... Mając to w pamięci, nie upadajmy na duchu. Habakuk ma rację; podobnie jak Czesław Miłosz: „Wymawiam Twoje imię i wiem, że jesteś bezbronny, / ponieważ potęga należy do Księcia tego świata. / Rzeczy stworzone oddałeś we władzę konieczności, / dla siebie zachowując serce człowieka”.

Zaś początkowy cytat pochodzi z książki „Przez Syna do Ojca” autorstwa Karla Rahnera SJ, wydanej kilkadziesiąt lat temu. Serce – czyli to coś w nas, co pozwala nam uznać, że jesteśmy śmiertelni, a jednocześnie wierzyć, że nigdy nie umrzemy, bo należymy do Boga. Bo los Jezusa jest naszym losem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2013