Reklama

Motyki w dłoń!

Motyki w dłoń!

01.04.2019
Czyta się kilka minut
Wyniki badań stanu czytelnictwa w Polsce opracowane przez Bibliotekę Narodową rokrocznie wywoływały publicystyczny lament i wrzawę. Tym razem jest inaczej.
ZYGMUNT JANUSZEWSKI
W

W ferworze publicystycznych dyskusji o tym, czy dziś w ogóle warto czytać, zniknęły same wyniki badań czytelnictwa, które zaskakująco wiele mówią o naszych zwyczajach i skłonnościach. Wbrew pozorom nie tylko coraz więcej książek kupujemy – częściej dostajemy książki w prezencie i chętniej niż jeszcze dwa lata temu wypożyczamy je z bibliotek. Mimo to z roku na rok mizernieją nasze domowe księgozbiory – 80 proc. badanych deklaruje dziś posiadanie mniej niż stu książek. Być może przerzuciliśmy nasze biblioteki do czytników, oszczędzając przy tym nieco miejsca w niewielkich mieszkaniach, ale trudno na podstawie zebranych przez Bibliotekę Narodową danych jednoznacznie wnioskować o popularności e-booków. Z papieru chętnie rezygnują tylko ci, którzy jednocześnie „sprawnie korzystają z komputera” – niestety wstępny raport nie podaje sposobu, w jaki te kompetencje oceniono.

...

5642

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Poczytałabym jeszcze o ewentualnych propozycjach systemowych zmian. Co do stanu czytelnictwa jest opłakany jak zwykle. Mało tego, faktycznie niedługo trzeba będzie ukrywać swoje hobby, biorąc pod uwagę histeryczną, nie pierwszą już, dyskusję wspomnianą przez autorkę. Podobne głosy pojawiały się wcześniej na portalu lubimyczytac.pl gdzie ludzi broniących wyższości czytania nad in. prozaicznymi aktywnościami prawie hejtowano, a mówimy tu o forum czytelników... Może abominacja do lektury jest wyssana z mlekiem matki przez naszą społeczność? W kiedyś emitowanym programie :"Hala odlotów" dyskutowano o czytelnictwie w Pl. i goszczący tam Mariusz Szczygieł powiedział, że odsetek czytelników pokrywał się z odsetkiem szlachty i arystokracji, ok 10% i tak zostaje do dziś. Za to w Czechach, ani dużo bogatszych,ani biedniejszych od Pl czyta 80% społ. Ustawa o bibliotekach publicznych pojawiła się tam w dwudziestoleciu międzywojennym. Dodajmy, że książki u nich tak samo drogie jak u nas.

Po prostu mnie "wcięło". Przyznam, ze nie natknęłam się jeszcze na klasyfikowanie naturalnej u przeciętnego inteligenta skłonności do czytania książek jako „przejawu neoliberalnych słabości i klasistowskich ciągot”, dotychczas znałam jedynie z tej serii pochwały twórczości Dawida Podsiadło i filmu "Zimna Wojna":))))) Obawiam się, ze jest to ciag dalszy procesu upodmiotowienia i dowartościowania prymitywnego, prostackiego chama, który już nie musi się wstydzić tego, ze nie czyta, oglada seriale, słucha Zenka Martyniuka i sledzi rozgrywki ligowe popijając piwo z gwinta. Co do książek nagrodzonych: chcę przy okazji podzielić się wrażeniami z mojej ostatniej lektury - "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator. Powieść ta uzyskała nagrodę Nike w 2016, a o samej autorce słyszałam wiele dobrego. Wrazenie moje jest piorunujące. Bzdura na poziomie Edmunda Niziurskiego z czasów, kiedy pisał "Ksiegę urwisów" o niemieckich dywersantach. Przy okazji karykatura (zasłuzona) polskiego Ciemnego Ludu, nie wiem tylko, dlaczego przypisana Wałbrzychowi, który powinien się setnie obrazić:))) Wszystko okraszone seksistowsko-patologicznym sosem, gdzie pedofilia, a jakze, gra pierwsze skrzypce. W sumie - potworna tandeta, która zniechęci mnie z pewnoscią do siegania po nagrodzone Nagrodą Nike książki. Jedyny laur, do którego chyba można mieć zaufanie, to doroczna Nagroda Bookera. Jeszcze mnie nigdy ten wybór nie zawiódł. Julian Barnes, Olga Tokarczuk, ostatnio znakomita, spóźniona (2015) lektura: Marlon James. Krótka Historia Siedmiu Zabójstw, którą polecam, kto jeszcze nie czytał.

Lubię zaglądać do podsuwanych przez in. tytułów. Na pewno zerknę, dziękuję. Co do Pani konstatacji o chamie, wydaje się nad wyraz trafna. Sama znam osobnika, który jest dumny z faktu przeczytania jednej lektury w szkole. Reszta się zgadza: piwko popijane na kanapie podczas oglądania rozgrywek. Dodajmy, że to dumny magister jakiejś szkoły w Wałczu...

Z drugiej strony - pęd narodu do kultury olbrzymi. Bilety do teatrów i na koncerty w Filharmonii trzeba łapać on-line na wiele tygodni wcześniej. Może tak jest tylko w Warszawie, nie wiem. W warszawskim kinie "Muranów" od czasu do czasu są projekcje filmów monograficznych o malarzach i wystawach ich dzieł. Na Vermeera ledwo się załapałam, na Rembrandta - niestety, ale nie:)))

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]