Reklama

Modlitewny kordon

Modlitewny kordon

02.10.2017
Czyta się kilka minut
Odpowiedź Jezusa na błaganie, aby bronił nas przed uchodźcami i imigrantami, jest znana.
GRAŻYNA MAKARA
R

Różaniec do Granic”, o którym w numerze pisze Stanisław Zasada, to projekt, którego głównym założeniem jest „otoczenie całej Polski modlitwą różańcową”. Inicjatorzy chcą, by na zakończenie stulecia objawień fatimskich i w 140. rocznicę objawień w Gietrzwałdzie (w obu Matka Boża wzywała do odmawiania różańca), 7 października, wzdłuż granic Polski (3,5 tys. km) stanęli ludzie i o godz. 14.00 odmówili różaniec w intencji ojczyzny i świata. Ten modlitewny łańcuch ludzki powinien, zdaniem organizatorów, liczyć milion lub półtora miliona osób.

Ktoś może zapytać, czy nie byłoby bardziej ewangelicznie, gdyby każdy się pomodlił w swojej izdebce? Jezus wszak powiedział: „Nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i się modlić, żeby się ludziom pokazać. (...) Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca” (Mt 5, 5-6).

Wybór miejsca na modlitwę... Jezus zapytany przez kobietę z Samarii, która świątynia jest lepsza: świątynia Samarytan na górze Garizim czy żydowska w Jerozolimie – odpowie, że pytanie jest bez sensu, bo ważne jest nie miejsce, ale to, żeby cześć Bogu oddawać „w Duchu i prawdzie”. Sam Jezus uczęszczał do świątyni i do synagog. Tak więc można dobrze się modlić w świątyni, w izdebce i w pasie przygranicznym, byle to było oddawanie czci Bogu „w Duchu i prawdzie”.

Współorganizator akcji, Maciej Bodasiński, tłumaczy, że modlitwa na granicy ma być taka jak ta przed bitwą pod Lepanto albo jak modły wspierające Sobieskiego pod Wiedniem i modlitwy Polaków w 1920 r. Różaniec ma ochronić Polskę i świat przed zbrojnym konfliktem, przed islamizacją i związanymi z nią ponoć zamachami terrorystycznymi oraz przed odcięciem się Zachodu od chrześcijańskich korzeni.

Krytycy twierdzą, że akcja jest manipulacją podgrzewającą lęk przed uchodźcami. Przecież – zauważają – nie przypadkiem wybrano dzień 7 października, święto Matki Bożej Zwycięskiej, ustanowione przez Piusa V w 1572 r. w podzięce za zwycięstwo Ligi Świętej pod Lepanto nad flotą Imperium Osmańskiego. Chociaż później Grzegorz XIII przemianował święto Matki Bożej Zwycięskiej na Matki Bożej Różańcowej, to ono nadal wiąże się ze zwycięstwem chrześcijaństwa nad islamem.

Krytyków niepokoi też „kordon” (modlitewny, ale jednak kordon) wzdłuż granic. Organizatorzy odpowiadają: to modlitwa, a modlitwa zawsze łączy, nie dzieli. Czy zawsze?... Np. modlitewne wezwanie „oremus et pro perfidis Judaeis” (módlmy się za wiarołomnych, w dawniejszym przekładzie „perfidnych”, Żydów) chyba nie za bardzo łączyło.

Chociaż według Edwarda Gibbona (cytuję za Miłoszem): „odprawianie publicznych nabożeństw zdaje się być jedyną trwałą podstawą religijnych uczuć ludu, który czerpie swoją siłę z naśladownictwa i przyzwyczajenia”, to nie wyobrażam sobie, by jednorazową akcją można było milionowi chrześcijan (tylu ma być na granicach) narzucić obcą Ewangelii wrogość do uchodźców.

Gdyby jednak tak się stało, to odpowiedź Jezusa na błaganie, aby bronił nas przed uchodźcami i imigrantami, jest znana. Brzmi tak: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie”.

W końcu czerwca 2016 r. przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski oświadczył, że „nawet gdyby 60 czy 80 procent społeczeństwa było przeciw uchodźcom, to Kościół i tak nie mógłby powiedzieć jak niektórzy politycy: Ludzie tego nie chcą, więc tego nie zrobimy. Kościół musi bronić zasad płynących z Ewangelii. A te mają inną perspektywę”.

Skoro więc Episkopat poparł „Różaniec do Granic”, to chyba możemy być spokojni. ©℗

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Księże Adamie, jest ksiądz jednym sprawiedliwym księdzem w tym kraju. Bóg oszczędził Sodomę ze względu na dziesięciu sprawiedliwych. Czy Bóg oszczędzi Polskę ze względu na jednego sprawiedliwego księdza?

ale Pan Bóg nie oszczędził Sodomy.

nie oszczędził ?

Sodomskiego? ;)

także dla swoich dzieci

bo nie znalazł sprawiedliwych.

takich eksterminował, jakich sobie wcześniej stworzył - "bo nie znalazł sprawiedliwych" - a cóż to za argument?!... cóż za idiotyczny powód, by zabijać?!!...okrutny i mściwy, krwiożercza bestia.

Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! (Ks. Mdr 11,26)

To nie "księga mówi", tylko przekazuje czyjąś opinię na temat PB. Tymczasem zapis jakoby historycznych zdarzeń z Sodomy jest jednoznaczny. Zresztą co tu dużo mówić, przykładów boskiego okrucieństwa, mściwości, zazdrości itepe jest w Biblii mnóstwo. Takiego go człowiek stworzył na swój obraz i podobieństwo tysiące lat temu - ale od tego czasu zdecydowanie przerósł swe dzieło pod względem dziś dla nas oczywistych zasad moralnych i etycznych. Ten 'stary' PB to tak naprawdę dziś ciężar dla kościoła (nie tylko katolickiego), z którym bardziej czy mniej koślawo teologowie próbuje sobie poradzić. Nota bene księga mówi dokładnie wszystko i sama sobie wielokrotnie przeczy - i Szanowny Pan dobrze o tym wie. Cóż, taka księga.

w Prz 26,4-5 "Nie odpowiadaj głupiemu według jego głupoty, byś nie stał się jemu podobnym. Głupiemu odpowiadaj według jego głupoty, by nie pomyślał, że mądry." sama sobie przeczy czy nie przeczy?

Szanowny Panie, Księga Przysłów to bogaty zbiór przeróżnych, w większości krótkich tekstów o charakterze dydaktycznym. Nieroztropne jest odczytywanie ich znaczeń w powiązaniu ze sobą. Jednak co do zasady, literalnie rzecz ujmując zawiera ona - jak i zresztą cała Biblia - wiele konfundujących czytelników sprzecznych treści. Na portalu wbiblii.pl znajdzie Sz. P. takie oto wyjaśnienie: "Sprzeczność pozorna, a zamierzona, polega na dwojakim znaczeniu "według jego głupoty". Sens: Nie pochwalaj głupich, abyś nie był do nich podobny, ale tak im odpowiadaj, jak na to zasługują."

"wiele konfundujących czytelników p o z o r n i e sprzecznych treści". Sama w sobie sprzeczna nie jest. To, że niektórych pozornych sprzeczności nie potrafisz/nie potrafimy uzgodnić, nie jest jej winą tylko twoją/naszą.

Szanownemu Panu próbuje jednym przykładem usprawiedliwiać cała Biblię - to dziecinada, proszę Pana. A już sam ten przykład to wydumana i mocno naciągana interpretacja, niejedyna i nieoczywista. Gotów byłbym wskazać wiele b e z d y s k u s y j n i e sprzecznych treści Biblii. Jednakowoż z tłumaczeniem, że za głupi jesteśmy na zrozumienie Biblii, a ona jest z definicji ok, trafia Sz. Pan do grona fanatycznych dogmatyków i amatorskich pseudobiblistów, a to oznacz koniec możliwości prowadzenia racjonalnej wymiany zdań. Z Panem Bogiem (tym młodszym, mniej okrutnym z NT)

poproszę o jedną b e z d y s k u s y j n i e sprzeczną.

1. wersja: "Izraelici wyszli z Beerot, posiadłości synów Jaakana, i udali się do Mosery. Tam umarł Aaron i tam go pogrzebano" (Pwt 10;6) +++ 2. wersja: "Mojżesz wykonał to, co mu Jahwe polecił. Wstąpili więc na górę Hor na oczach całego ludu. Mojżesz zdjął z Aarona jego szaty i ubrał w nie syna jego Eleazara. Aaron zaś umarł tam na szczycie góry..." (Lb 20; 27-28) +++ Oba fragmenty z Biblii Tysiąclecia.

Nie ma sprzeczności. Werset konfunduje sugestią, że miejscem śmierci Aarona jest Mosera. Nic podobnego. Nie będę się rozwodził jednak wymagana jest znajomość pierwszych wersetów z Ks. Powt. Prawa. Mojżesz napomina tam lud przed swoją śmiercią. Te są słowa i padają ukryte aluzje w nazwach miejscowości do grzechów Izraelitów. W rozdziale 10 to napomnienie trwa nadal. Chce im wyrzucić, że po śmierci Aarona zawrócili znowu do Egiptu. Jeśli dokładnie prześledzi się przystanki Izraelitów to wyjdzie , że zawrócili z Góry Hor do Mosery . Tam po bitwie z Lewitami znowu powrócili na szlak. Ale Mojżesz nie omieszkał im tego wyrzucić. Dlatego tekst konfunduje, że Aarona zmarł w Moserze Dobitnie potwierdza to Lb 33,31. Widać tam, że kierunek był odwrotny. Wyruszyli z Moserot i rozbili obóz w Bene-Jaakan. Bnej Jaakan to posiadłość synów Jaakana.

i tego się spodziewałem - nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne - czarne...;) UDALI SIĘ DO MOSERY. TAM UMARŁ AARON I TAM GO POGRZEBANO. AARON ZAŚ UMARŁ NA SZCZYCIE GÓRY [HOR]. Koniec, kropka. Dobranoc.

UDALI SIĘ DO MOSERY, G D Z I E UMARŁ AARON I G D Z I E GO POGRZEBANO. :)))

na własny plus co najwyżej najciemniejszego ludu użytek - szczerze, pożałowania godne

Od fanatycznego dogmatyka i amatorskiego pseudobiblisty do dialektyka teologicznego poprzez mandarynizację. Czy ty mi aby nie schlebiasz :))

wykręcają ręce i nogi, niewrażliwi na retorykę, styl (choć to wyjątkowo klarowny przykład charakterystycznego dla Biblii paralelizmu) i ironię. To rezultat lektury "talmudycznej", nastawionej na wyławianie z każdego zdania bożego nakazu albo zakazu. Tymczasem z ksiąg mądrościowych przemawia nie wujek Dobra Rada lecz (nie bądźmy zaskoczeni) mędrzec - spokojny, ale pozbawiony złudzeń. "Odpowiedz głupiemu głupstwem - sam wyjdziesz na głupca. Odpowiedz mądrze - on wyjdzie na mądrego (skoro zasługuje na mądrą odpowiedź)". W dyskusji z głupotą mądrość jest bez szans.

Ciekawszy był ten o pisarzu Szafanie u arcykapłana Chilkiasza. Ten pierwszy jak się okazało był góralikiem ;)

Księże Adamie, jest ksiądz jednym sprawiedliwym księdzem w tym kraju. Bóg oszczędził Sodomę ze względu na dziesięciu sprawiedliwych. Czy Bóg oszczędzi Polskę ze względu na jednego sprawiedliwego księdza?

Choć na pewno sprawiedliwy :) Takich jest więcej, zapewniam. Jezuici, na przykład, zajmują się uchodźcami już (jakimś cudem) u nas przebywającymi. Dużo mądrych księży mamy, ale, jak zwykle, głupota jest bardziej hałaśliwa i widoczna.

a tak na poważnie - ja boje sie że pies jest pogrzebany w tym, że większość Polaków ich nie traktuje jako uchodźców, tylko jak najeźdźców. Czyli nie biedni i pokrzywdzeni tylko -w najlepszym razie- szukający lepszego życia wygodniejszego, emigranci z powodów ekonomicznych (skąd ja to znam?). W gorszym przypadku...każdy niech sobie dopowie. Ja nie umiem zamknąć przed nimi granic...ale drwi pewnie bym też nie otworzyła, choć jeśli najpierw poznałabym to prawie na pewno tak.

Ależ nie musi Pani robić eksperymentu z drzwiami wypatrując jakichś uchodźców. Proszę spróbować przejść się w wieczór Wigilijny po mieszkaniach obcych, uroczyście świętujących katolików; ilu z nich pozwoli Pani skorzystać z dodatkowego nakrycia?

niekatolików, testując ich gotowość do ugoszczenia nieznajomego przybysza?

Szanowny Pan, świadomie lub nie, popełnia dość powszechny, prostacki, propagandowy przekręt - w kraju, który szczyci się posiadaniem 95% ochrzczonej w kościele katolickim populacji sugerowanie porównań z niekatolikami ma sens taki, jak uprawa kartofli na pustyni. Albo oczekiwanie pokory od polskich biskupów. No owszem, zdarza się. Bardzo rzadko. To po pierwsze, a po drugie, bardziej osobiście - intuicja ale i doświadczenie życiowe mówią mi, że nawet w tej skromnej grupie niekatolików skłonność i chęć przyjęcia w gościnę obcych czy najzwyklejsza pomoc bliźniemu są proporcjonalnie o wiele wyraźniej zaznaczone, częściej praktykowane. Z Panem Bogiem.

Kraj - a cóż to jest? - może się szczycić. Dziś Kościół rzymskokatolicki stanowi 20-25% populacji Polski. Wie o tym kler, wiedzą też wierni (jak sądzę). Ano więc przynajmniej wniosek taki,żeś nie z tego Kościoła, bo powtarzasz stereotypowe informacje...

Uprzejmie informuję, że owe ca. 95% to oficjalne dane kościoła katolickiego. Odnoszą się one oczywiście do liczby ochrzczonych w tym obrządku. Zgodnie z doktryną krk kto raz ochrzczony, zostaje katolikiem aż do śmierci (mniemam, że i po...) nawet gdyby dokonał aktu apostazji. Jednocześnie także dane kościelne mówią o 40% uczestniczących w niedzielnych mszach. Gdyby te 40 odnieść do 95 ochrzczonych, to i tak mamy 38%. Nie wiem, skąd Sz. Panu wzięło się 20 - 25%, bo nijak to nie wychodzi. Ja również zostałem ochrzczony w krk. Teza Sz. Pana "nie z tego Kościoła, bo powtarzasz stereotypowe informacje" wymaga według mnie dodatkowych wyjaśnień. Czy oznacza, że wg Sz. P. katolicy powtarzają informacje niestereotypowe? Czy o coś innego chodzi? Bo na miły Bóg, za chiny nie rozumiem. p.s. Kraj - to oczywiście w domyśle Rzeczpospolita Polska.

Zaprawdę, powiadam, że w Rzeczypospolitej Polskiej nie spotkałem jeszcze tak wielkiej wiary w oficjalne dane statystyczne. A człowieka katolickiego poznaję po tym, co rośnie w jego ogródku. Jeśli się mylę co do waćpana, to tylko dlatego,że internet waćpanowi nie służy i wykrzywia jego oblicze...

zaś 'człowiek katolicki' kojarzy mi się z raczej z 'homo sovieticus' niż z ogródkiem

O jakże pysznym narodem jesteśmy ..., a pycha rozum odbiera, nawet temu, któremu się wydaje, że wiele może, bo trzyma w ręce różaniec, potrząsając nim, wygrażając ...

nawrócenie dopiero przed nami....

> "Skoro więc Episkopat poparł „Różaniec do Granic”, to chyba możemy być spokojni." < ... wyczuwam ironię...

Bóg zbiera również tam gdzie nie zasieje. W każdym razie ja idę. Mam nadzieję, że nie usłyszę od żadnego z księży aluzji do Lepanto, bo się wkurzę.

w satyrycznym tygodniku "Szpilki", w wierszu Józefa Prutkowskiego (nb. Żyda i komunisty), żartobliwie opiewającym zalety starości. "Tycjan, kończąc bitwę pod Lepanto, miał lat 95 - z historii znam to". Moja wiedza z historii sztuki i powszechnej, choć skromna, na tym się oczywiście nie kończy i pochodzi nie tylko ze "Szpilek" (w rzeczywistości Tycjan mógł w tym wieku dopiero zacząć pracę nad dziełem), ale być może bez tamtego wierszyka Lepanto oraz odnośne alegoryczne malowidło w ogóle nie zaistniałyby w mojej świadomości. Co złego w tym, że uczestnik pielgrzymki do granic dowie się o nich od księdza, tym bardziej, że święto MB Różańcowej naprawdę ma ścisły związek z tamtym wydarzeniem? Tygodnik mógłby zamiast walki z różańcem dać z tej okazji np. ciekawy artykuł o motywie Lepanto w sztuce, bo to nie tylko Tycjan, ale i Veronese, i Dolabella i dziesiątki pomniejszych artystów. A może ktoś tu uważa, że wiedza jest prostaczkom niepotrzebna i tylko mąci im słuszny pogląd na rzeczywistość?

Moje "sensory" też to wyczuwają.

Mnie to raczej wygląda na delikatne przypomnienie niektórym jego (Episkopatu) członkom o własnych słowach.

to odpowiedź Jezusa jest znana. "A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom" (Mt 15, 25-26). Przecież w końcu pomógł, ale nie bezwarunkowo. I odrzucił ewangeliczną radę Judasza - zawsze byli tacy, którzy lepiej wiedzą, co jest ewangeliczne - żeby spieniężyć olejek i przeznaczyć na pomoc ubogim. "Bo słowo Boże [...] jest ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny [...] i jest zdolne rozeznać myśli i zamiary serca" (Hbr 4:12). Nie baw się obosieczną, ostrą bronią, czcigodny księże Adamie, bo można w ten sposób zrobić krzywdę sobie i innym. Taki Gibbon, na przykład... Wysłany do Lozanny na studia, w wieku 15 lat postanowił nawrócić się na katolicyzm, co w jego ojczyźnie było zdradą stanu i groziło co najmniej utratą szlachectwa i majątku. Widać proste środki perswazji (może wstrzymanie kieszonkowego) nie pomogły, bo ojciec wysłał mu do Szwajcarii anglikańskiego teologa, żeby ten spróbował intelektualnie wyperswadować Edwardowi konwersję. Po kilku miesiącach dyskusji młodzieniec odpuścił, ale zasiane ziarno wykiełkowało może najbardziej zjadliwą krytyką chrześcijaństwa (judaizmu zresztą też), jaką wydał wiek XVIII. Ktoś może widzieć w tym tryumf postępowej myśli, ale, zgódźmy się, była to jeszcze bardziej oczywista klęska duchownego. Co najmniej w wymiarze profesjonalnym.

Bardzo dziękuję za ten tekst. Cieszę się, że w głosie Kościoła zdominowanym ostatnio przez Goscia Niedzielnego i Tygodnik "Idziemy" jest jeszcze głos rozsądku, który pozwala mi myśleć, że chyba wciąż jeszcze do tego Kościoła należę.

Tylko niech Ksiądz się nigdzie jeszcze nie wybiera. Tutaj potrzeba nam głosu rozsądku. W przeciwnym wypadku niedługo zacznę wierzyć, że "nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe" ...

I znow sie klania wypowiedz ks. Tischnera o trzech prawdach. Ten caly "cyrk" z rozancem wokol Polski a nie przyjmowanie nawet chorych, pokrzywdzonych sierot z Aleppo daje dowod, ze polski katolicyzm to wylacznie ta trzecia prawda- chrzescijanstwo bez czlowieczenstwa. Naszym obowiazkiem jako ludzi jest pomaganie tym w potrzebie. A ci ktorzy sie boja, ze przyjma terroryste i nawet w dzieciach widza wrogow - wlasnie przegrali z terrorem. Jak wiele w sprawie uchodzcow maja do powiedzenia ludzie, ktorzy murzyna to widzieli ostatnio w jakims serialu , azyl kojarzy im sie z imieniem dla psa lub kota, a na wojnie to byli ostatnio z sasiadem spod czworki, gdy ten wykupil ostatnia grzewke piwa w biedronce. Zastanawiam sie czy w Polsce sa jeszcze normalni ludzie? Czy juz wszyscy to religijni dewoci oglupieni przez PiS i ojca dyrektora z Torunia.

Ks.Adamie,dziękuje za ten artykuł,za trzeźwe spojrzenie na "Różaniec do granic"mam nadzieje,że niektórzy jednak zaczną myśleć i będą kierować się zdrowym rozsądkiem.

Dziękuję Ks. Adamie za ten komentarz, prawdziwie chrześcijański, ludzki po prostu. Zabawa pazernych na wpływy polityczne biskupów I ich zaufanych w politykę władzy jest szkodliwa dla Polaków I Kościoła. PiS wyniosła do władzy bezmyślna polityka ekonomiczna polskich I europejskich liberałów, a nie potrzeba "różańca bez granic". Polscy emigranci nie wracają, obcych nie chcemy, starzy wymierają, kto więc za lat kilka będzie utrzymywał duchownych?

Dzień 7 października jest nie tylko dniem Matki Bożej Zwycięskiej. Przez dziesięciolecia było to także Święto MO i SB. Jak patrzę na intencję przyświecającą tej modlitwie, to naprawdę może być nieprzypadkowe.

Bardzo ciekawa akcja. Gdyby wszyscy, cały milion modlących się odwrócił się na cztery strony świata, z serca całego życzył wszystkim ludziom na ziemi wszystkiego co tylko najlepsze, gdyby ten milion uśmiechał się przy modlitwie. Różaniec nie jest orężem do walki, krzyż nie jest bronią. To rodzaj fanatyzmu religijnego, który z naukami naszej chrześcijańskiej wiary ma niewiele wspólnego. No, ale przynajmniej mamy proporcje. 1 milion do 38 milionów.

Byłem na RÓŻAńcu do granic od początku do końca. Treści wprowadzenia i rozważań religijnych, które wcześniej były przygotowane przez organizatorów i były zapewne odczytywane we wszystkich miejscach. Na podstawie tego co słyszałem w Nowym Warpnie stwierdzam co następuje: Nieprawdziwa jest insynuacja ks. Bonieckiego jakoby jej treścią w jakikolwiek sposób było: "błaganie, aby bronił nas przed uchodźcami i imigrantami." Nie było ani słowa na ten temat. Nieprawdziwa jest również inna insynuacja ks. Bonieckiego, jakoby w ktoś w jakikolwiek sposób próbował w czasie tej modlitwy "narzucić obcą Ewangelii wrogość do uchodźców". Ni było ani słowa na ten temat. Jeżeli ksiądz Adam Boniecki podtrzymuje swoje twierdzenia, to proszę o konkretne fakty, okoliczności i cytaty z miejsc modlitwy.

Po przeczytaniu "sprostowania" przeczytałam tekst ks. Adama jeszcze raz i znalazłam coś wręcz przeciwnego. Ksiądz odpowiada na to co znalazło się w wypowiedzi współorganizatora i co usłyszał/przeczytał od krytyków całej akcji.A trzeba przyznać, dla ludzi patrzących z zewnątrz, szczególnie spoza Kościoła mogło to tak wyglądać. Choć mogło też całkiem inaczej, bo sytuacja na świecie jest niewesoła a rząd stara się skłócić nas z wszystkimi sąsiadami, więc musimy brać sprawy we własne ręce i prosić o pomoc i obronę Najświętszą Panienkę. Ja osobiście tak to rozumiałam przed przeczytaniem artykułu.

który jako katolicki, jest powszechny, czyli uniwersalny-tak jak uniwersalna jest "substancja Boga". Judeohrześciajański Bóg Objawiony-Ten Który Jest-to Rzeczywistość, w której jest wszystko, co jest prawdziwe, czyli dobre. Dobro nie ma granicy w substancji, tylko w moralnym wyborze na rzecz prawdy, lub absurdu. Rozgraniczanie substancji na "dobrą"(świętą)i "złą"(przekletą) jest heretyckim błędem manichenizmu i zaprzeczeniem ewangelicznej zasady by: "nie walczyć z ciałem i krwią, tylko z ukrytymi mocami ciemności"-jak to zaleca apostoł Paweł z Tarsu. Te ukryte moce ciemności są w każdym człowieku, który ze swej natury potrzebuje łaski-tak jak wszelka natura istnieje z łaski(gratia). Modlitwa Kościoła, jest modlitwą skruchy braku świadomości łaski Boga(Kyrie eleison) oraz dziękczynienia za uświadomienie łaski w znaku Krzyża i Ofiary Syna Bożego (Eucharystia). Jakakolwiek modlitwa na "ziemskiej granicy", która dzieli Rzeczywistość(Boga) na "dobrą" i "złą"-jest w istocie heterodoksyjna, czy nawet heretycka. Niestety, ale w obrębie kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce, jest propragowana herezja manichenizmu i bałwochwalstwa pod hasłem "Polska jest najważniejsza", za pośrednictwem mediów, które przedstawiają siebie jako "katolicki głos". Jest to już perrwersja prawdy podpadającą pod owe "moce ciemności", które są moralnym wyborem zła.

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Abp Wojciech Polak, Błażej Strzelczyk
Aziz Al-Azmeh, Dariusz Rosiak
Stanisław Zasada

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]