Reklama

Ładowanie...

Dwie modlitwy i uchodźcy

Dwie modlitwy i uchodźcy

09.10.2017
Czyta się kilka minut
W sobotę milion ludzi odmówiło ­różaniec wzdłuż granic Polski. Ale byli tacy, co modlili się też za uchodźców.
Uczestnicy akcji "Różaniec do granic" w Sopocie, 8 października 2017 r. / fot. Łukasz Dejnarowicz / Forum
Uczestnicy akcji "Różaniec do granic" w Sopocie, 8 października 2017 r. / fot. Łukasz Dejnarowicz / Forum
M

Modlono się nad Bugiem, Odrą, w Tatrach, nad Bałtykiem i na lotniskach. Uczestnicy „Różańca Do Granic” byli na mszach w 330 kościołach, a potem udali się do ponad trzech tysięcy tzw. stref modlitwy.

Oprócz zwykłych ludzi do inicjatywy dołączyli politycy PiS. „Lepiej walczyć różańcem niż karabinem” – mówił dziennikarzom wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, który modlił się w Siekierkach.  Premier Beata Szydło pozdrowiła uczestników na Twitterze.

Data „Różańca Do Granic” nie była przypadkowa – 7 października to święto Matki Bożej Różańcowej. Ustanowiono je na pamiątkę zwycięstwa pod Lepanto. 7 października 1571 r. wojska koalicji katolickiej pokonały armię muzułmańskiego Imperium Osmańskiego.


Czytaj także: Stanisław Zasada: Ojczyzna otoczona


Nie da się ukryć, że inspiracją akcji była polityka. Przypominano, że pod Lepanto „flota chrześcijańska” uratowała Europę przed „islamizacją”. Ale organizatorom nie chodziło tylko o przywołanie historycznego faktu – bardziej o aluzję do dzisiejszej sytuacji. Ostrzegano, iż do Europy „wchodzi mocna cywilizacja”. Prawicowe media sugerowały, że różaniec ma „uchronić Polskę przed islamizacją”.

Biskupi przekonywali, że to modlitwa o pokój. „Tego typu granica, jeśli jest namodlona, to łączy, a nie dzieli” – mówił w sobotę w Siekierkach przy granicy polsko-niemieckiej abp Andrzej Dzięga. 

Jednak wrażenia, że w zbiorowym różańcu chodzi o obronę przed islamem, a naprawdę przed uchodźcami, nie dało się ukryć. Bo w Polsce słowo „islam” kojarzy się z muzułmańskimi imigrantami, którzy uciekają przed wojną i biedą z Bliskiego Wschodu i Afryki. 

Sprawujący władzę w naszym kraju szczycą się, że państwo polskie nie przyjęło ani jednego uchodźcy. I budzą niechęć do imigrantów. Jak inaczej odbierać słowa  pani premier: „Europo, powstań z kolan i obudź się z letargu, bo będziesz codziennie opłakiwała swoje dzieci!”? 

A co ma zrobić Europa? Zepchnąć uchodźców i imigrantów z powrotem do morza?

W niedzielę byłem na innej modlitwie. Maleńki kościół św. Wojciecha w Poznaniu, nabożeństwo „Umrzeć z nadziei”, kilkadziesiąt osób. Razem z abp. Stanisławem Gądeckim wspominaliśmy imiona tych, którzy w tym roku zginęli w drodze do Europy. Wśród 35 362 ofiar byli ­Fayrouz i Amal z pięcioletnią Belal i trzyletnim Abdullahem z Syrii. Utonęli u wybrzeży greckiej wyspy Lesbos. Jakaś dziewczyna zapaliła im w niedzielę świeczkę, zaśpiewaliśmy „Kyrie eleison”.

Modlitwę przygotowała Wspólnota ­Sant’­Egidio – ta sama, która we Włoszech wymyśliła „korytarze humanitarne”. Akcja polega na tym, że państwo włoskie sprowadza samolotami syryjskie dzieci i kobiety, żeby uchronić je od niebezpiecznej podróży przez Morze Śródziemne. Dzieje się to we Włoszech, dokąd obok Grecji przybywa najwięcej imigrantów.

Gdyby państwo polskie zgodziło się na „korytarz humanitarny”, może którejś z tych śmierci by nie było. O sprawę „korytarzy” biskupi zabiegają u władz od ponad roku. A Fayrouz, Amal z Belal i Abdullahem utonęli w ostatnich miesiącach.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]