Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Mniej znaczy więcej

Mniej znaczy więcej

23.05.2015
Czyta się kilka minut
Krótkie teksty wymagające skupienia i uważnej lektury, niczym opasłe powieści.

„Kobierki” Grzegorza Franczaka, „Guguły” Wioletty Grzegorzewskiej, „Pod słońce było” Filipa Zawady, „Zawsze jest dzisiaj” Michała Cichego oraz Waldemara Bawołka „To co obok” – czyli książki nominowane do Nagrody Literackiej GDYNIA – łączy sporo. Po pierwsze, każda z nich jest niewielka („Zawsze jest dzisiaj” liczy 70 stron), ale za to nasycona i wymagająca bardziej niż niejedna opasła powieść. Po drugie, żadna z nich (no, może za wyjątkiem zbioru „Guguły”) nie zaistniała w tak zwanej przestrzeni medialnej głównego nurtu, a przez to pozostała w cieniu książek namaszczonych na tak zwane wydarzenia zeszłego roku. Niewielkie gabaryty oraz pochodzenie z domów wydawniczych znanych z nieschlebiania gustom powszechnie uznanym za „liczące się” to najważniejsze cechy niegłośnych i niepozornych tekstów prozatorskich umieszczonych na liście nominowanych do NLG.
Czytanie tej ułożonej przez znakomity zespół jurorów listy ma nas zachęcić do odświeżenia zaniedbywanej ostatnio umiejętności skupiania uwagi. Michał Cichy w „Zawsze jest dzisiaj” pisze: „Skupienie jest odprężeniem. Uwaga nie pojawia się wtedy, gdy ktoś komuś zwraca uwagę ani tam, gdzie słychać krzyk »Uważaj!«. Uwaga to zauważanie. (...) Jest trudną postacią miłości”.
Grzegorz Franczak (ur. 1974), tłumacz poezji łacińskiej, daje w „Kobierkach” popis swoich możliwości prozatorskich. Komu wydaje się, że alkoholem pisać potrafi jedynie Jerzy Pilch, musi sięgnąć po tę powieść o instynkcie przeżycia mimo siły auto- destrukcyjnych pokus. Ta w jakże inny od Pilchowego sposób krakowska, na wiele głosów rozpisana opowieść o chorobie jako przejawie normalności, o potrzebie bliskości i uzależnieniu od niej to popis przesyconej smutkiem i zmysłowością zręczności pisarskiej. Autobiografizująca proza Franczaka ogrywa kryzys jako kosztowne źródło twórczości łamanej przez zniszczenie.
W „Gugułach” Wioletta Grzegorzewska (ur. 1974), poetka z dorobkiem, wypracowuje formułę zdolną pogodzić żywioł poetycki z prozatorskim. Ta ballada w odcinkach („Guguły” to zbiór małych próz; można nazwać tę książkę zbiorem opowiadań, ale i powieścią w opowiadaniach) o dorastaniu na zgliszczach kultury mówionej, w okaleczonej przez systemowe i cywilizacyjne zmiany wsi okazuje się być pokazem siły. „Guguły” potykają się o wyrwy w języku i z tych niedoskonałości, z cienia i poboczności czynią swój największy atut. Jedyny w gronie nominowanych w tej kategorii głos kobiecy skłania do namysłu nad nieobecnością opowieści tożsamościowych spoza centrów (bo wiara w jedno centrum została już utracona) i tradycji nie-miejskich. Cudzoziemskość Grzegorzewskiej (od kilku lat mieszka na wyspie Wight) dodaje jej spojrzeniu ostrości, pomaga omijać mielizny zażenowania.
Filip Zawada (ur. 1975), muzyk, poeta, prozaik i łucznik, mierzy się z doświadczeniem ojcostwa. W „Pod słońce było” upodobał sobie napięcie między tym, co za normatywne uchodzi, a tym, co już nie, i na tymże napięciu wygrywa osobliwą opowieść o rodzinie: o swojej w niej roli dziecka, a jednocześnie ojca. Zawada składa przeszłość z teraźniejszością, dzięki czemu wychyla się ku przyszłości: pamięci siebie jako dziecka używa, by zagnieździć się w roli ojca. Mierzy do słów i znaków bezpiecznych – bo co niby znaczy „osobliwe”? Łatwizną byłby podział, wyzwaniem zdaje się być dążenie ku większej, jakby nieopłacalnej całości. Pomyśleć i opowiedzieć takie narodziny ku ojcostwu, które zachowują pamięć i doświadczenie dzieciństwa, to dopiero osiągnięcie. Nie ulega Zawada naciskom przejścia na stronę tak zwanej dorosłości, pokazuje figę temu powszechnemu przymusowi. Przymierze z dzieckiem (tym, dla którego jest ojcem, oraz tym, którym jest sam) to najwyższa z możliwych stawka, strzał w dziesiątkę w najważniejszych z mistrzostw.
Michał Cichy (ur. 1967), niegdysiejszy juror innej nagrody literackiej, idzie powoli przez Warszawę i przyłapuje na istnieniu – i miasto, i siebie. Nie stara się, nie usiłuje; uczy się od przywołanego w „Zawsze jest dzisiaj” cadyka mądrości: gdy siedzi, to siedzi, gdy stoi, to stoi, gdy idzie, to idzie. Cichy nie popełnia błędu większości z nas, którzy jak siedzimy, to już stoimy, a gdy stoimy, to już idziemy. Jego miejskie spacery nie wpisują się w tradycję wystylizowanych przechadzek. Ich sensem nie jest pokaz, defilada czy realizacja projektu; „Zawsze jest dzisiaj” wskazuje na sens w samym byciu, patrzeniu, oddychaniu, w ruchu, z którego nie wynika nic takiego, co w systemie obowiązujących, zewnętrznych wartości się opłaca.
Waldemar Bawołek (ur. 1962) również mierzy się w swojej prozie z pytaniami o sens życia, ale domaga się odpowiedzi innych niż te Cichego. W ciągłej z sobą rozmowie próbuje pokonać lęk przed pustką, a używając ciał kobiet, przeskoczyć własną śmiertelność. „To co obok” jest udaną próbą estetycznych zmagań z rzeczywistością – nie tyle jednak, by ją opisać czy zapanować nad nią, ale w geście rezygnacji i milczenia przedstawić pokaz siły.
Dzięki książkom z gdyńskiej listy możemy wykonać pracę wbrew obowiązującym zasadom: w zgiełku wychwycić umyślnie niegłośne, złożone w nieefekciarskie pakunki. GDYNIA proponuje czytanie na ukos, mimo mód i w skupieniu, wyłapuje emigrantów z hałaśliwego środka literackiego świata. Taka lektura też jest możliwa. ©

ANNA MARCHEWKA jest literaturoznawczynią, krytyczką literacką. Autorka książki „Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]