Mistrz klejenia rozbitych dzbanów

Co wy, księża, wiecie o instytucji małżeństwa?" - wykrzyczała kiedyś uczestniczka kursu, nazywanego dowcipnie przez narzeczonych "szkoleniem przeciwmałżeńskim". "Ta wasza kościelna retoryka o wierności małżeńskiej, płodności, wstrzemięźliwości, niemożliwości rozwodu! Co facet, który nie ma żony i dzieci, może powiedzieć o tym, jak żyć! Śmiech na sali".
Czyta się kilka minut

Tak czasami wyglądają moje rozmowy z ludźmi, którzy krytycznie podchodzą do tego, co nazywamy instytucją małżeństwa. Zgadzam się z nimi w jednej kwestii. Rzeczywiście: my, duchowni, nic nie wiemy o instytucji małżeństwa. Owszem, nasz chrześcijański krąg kulturowy ujął małżeństwo w karby prawa, podporządkował je społeczeństwu i nakazał państwu roztoczyć opiekę nad parą małżeńską. Ale małżeństwo jako zamierzone przez Boga nigdy nie może być w pełni zinstytucjonalizowane. Małżeństwo nie jest instytucją, a relacją. Dlatego ktoś, kto nie ma żony i dzieci, ma prawo i obowiązek wyrazić o tym swój sąd. Więcej. On musi zająć stanowisko, nawet jeśli pytanie jest podchwytliwe, jak to było w przypadku Mistrza z Nazaretu.

"Czy wolno mężowi rozwieść się z żoną?" - zapytano Jezusa. Sprawa tylko pozornie dotyczyła czystej kazuistyki. Za tym pytaniem krył się niejeden dramat. Dramat małżeństw, gdzie najpierw świętowano ofiarną miłość, a później została ona zastąpiona literą prawa. Dramat porzuconych żon, mogących z dotychczasowego domu zabrać jedynie to, co miały na sobie: może kolekcję złotych bransolet, może ozdobne szaty, wygodne sandały. Dramat mężów czekających z utęsknieniem na ciepłe słowo, przyjacielski gest zamiast rutyny dnia codziennego. Za tym wszystkim kryje się dramat największy. To dzieci, którym nie tylko zabierano matkę, ale na dokładkę - jak widać w dalszej odsłonie sceny - broniono im dostępu do błogosławieństwa. Jezus musiał widzieć tutaj niejedno życie leżące przy drodze do nieba niczym rozbity dzban.

Ale Jezus - jak mówił o nim św. Augustyn - jest mistrzem klejenia rozbitych dzbanów. Dlatego w przeciwieństwie do Mojżesza, zamiast zaoferować zatwardziałym sercom jakiś kruczek prawny uspokajający sumienie, proponuje słuchaczom nową możliwość. By mimo wszystkiego, co ich różni, kobieta i mężczyzna kochali się miłością trwałą, znajdującą swoje źródło w miłości samego Boga. Jest możliwe, aby mężczyzna nie kochał siebie, ale kochał ją. I jest też możliwość, żeby kobieta nie kochała tylko siebie, ale jego. Sęk w tym, że ta możliwość nie jest ludzkiego pochodzenia i nawet dla uczniów Jezusa jawiła się na początku jako trudność. Musieli więc jeszcze raz dopytać Mistrza. Uczniowie Jezusa też mieli z tym problem.

Pocieszające, choć nierozgrzeszające, jest to, że Jezus wtedy w nikogo nie rzucił kamieniem. On tylko z cierpliwością uczył, jak najlepiej żyć. Dorośli przecież zawsze będą popełniać błędy. Dlatego brał na ręce dzieci, dając im to, czego nie mogli dać dorośli. Spokój. Bezpieczeństwo. I błogosławieństwo. Ostatecznie jest On Mistrzem klejenia rozbitych dzbanów. I na tym zna się najlepiej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”