Czwarta fala się wspina: minister zdrowia Adam Niedzielski przewiduje, że do końca października sięgnie 5 tys. dziennych infekcji, a później wzrośnie do 20 tys. Niektórzy eksperci są bardziej pesymistyczni. Przypominają też, że ze względu na niedoszacowanie liczbę zakażonych należy pomnożyć przynajmniej przez 5. Rośnie liczba hospitalizowanych: 15 września było ich 823, 10 października – 2327. Najwięcej zakażonych proporcjonalnie do liczby ludności jest na ścianie wschodniej: tam, gdzie najmniej osób się zaszczepiło.
Plakaty wzywające do zaszczepienia się, komunikaty o konieczności noszenia masek, doniesienia o zakaźności wariantu Delta – nie robią już większego wrażenia. A ministerstwo przyjęło rolę obserwatora, ograniczając swoje działania do podawania statystyk. Tymczasem jest co robić: np. wyznaczyć szpitale jednoimienne, bo dzisiaj chorzy z covidem są rozwożeni po „zwykłych”, co grozi tym, że placówki staną się – jak w poprzednich falach – ogniskami infekcyjnymi.
Protestujące od miesiąca środowiska medyczne zarzucają ministrowi, że pozoruje negocjacje. W przededniu kolejnej bitwy z wirusem rząd znajduje się w ostrym sporze z tymi, którzy będą walczyć na pierwszej linii.©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















