Reklama

Miliony much

Miliony much

27.09.2021
Czyta się kilka minut
Chcę to wreszcie mieć za sobą, dlatego zapewniam, że w poniższym ustępie nie dogrzebią się Państwo niczego o charakterze kłamstwa. Od razu na początku wyjaśnię, że moje relacje z synem, choć utrudnione, nigdy nie były z gruntu złe. Np. nigdy, ale to nigdy ani nie nakazywałem, ani nie zabraniałem mojemu Dawidowi śpiewać.
FOT. ARCHIWUM PRYWATNE
J

Jaki wniosek my jako naród powinniśmy wyciągnąć z faktu, że trzeba nam było pięćdziesięciu pięciu milionów i jednej odsłony utworu rapera Maty, żeby zauważyć w nim pogardliwe dla Ukraińców słówko „Ukry”? Pytanie to kieruję do wszystkich, którzy poprawiali mi mapy, gdy ksenofobicznie podróżowałem na Ukrainę, zamiast jechać na osiołku nieuctwa „do Ukrainy”. Znany mi już prof. Matczak logicznie wnioskuje, że skoro 55 mln razy „Ukrów” nie zauważono, to ich tam nie ma. Czyni to w obszernej nieodpowiedzi udzielonej mi w Popularnym Serwisie Społecznościowym. Szczególnym zainteresowaniem gości profesora cieszą się tam obecnie mój wiek, mój wygląd, moje dzieci i moje „liczby odsłon”, przy czym z wątkiem wyglądu sporadycznie się splata wątek „walenia poety w mordę”. Sam profesor zaś żąda: „niech Pan, Panie Jacku [sic!], wyciągnie kij (Pan wie skąd)”. Panie profesorze, wydaje mi się, że wiem, jednakże pod pewnym warunkiem. Warunkiem tym jest nasza obopólna przynależność do tego samego kręgu kulturowego, za którą idzie wzajemna czytelność kodów językowych. Gdyby np. kij, o którym Pan z taką swadą się wypowiada, miał pochodzić z obcego mi slangu pracowników wymiaru sprawiedliwości, to jednak bym nie wiedział. Zakładam wszakże, że nie idzie o żaden „kij w oko Temidzie”, ale o zadomowiony w polskiej frazeologii i dobrze nam obu znany kij w mrowisku. Już wyciągam.

Nie, proszę zostać! I tekturka niepotrzebna, sprawiedliwość została wymierzona i nie musimy do tego wracać. Chciałem tylko unaocznić, że wyjęcie kija z mrowiska nic już nie pomoże, kiedy mrówczym trudem zbudowany świat został naruszony w posadach. Opinię na temat ludzkich mrowisk i w ogóle wszelkiego mrowia pomógł mi sobie wyrobić zespół Papa Dance, który był raperem Matą mojego pokolenia. Kiedy zaczął się lansować hasłem „Milion fanek nie mogło się mylić”, przemyślałem, co należało, a nawet co nieco przeczytałem. Ale tak w ogóle to w tych dniach skupienia za bardzo się skupiam na problemach prof. Matczaka i rapera Maty, a za mało na własnych, co mi słusznie wytknięto. Zatem przechodzę do właściwego tematu felietonu, a za wprowadzenie niechaj posłużą trzy dobrane dość przypadkowo, a zatem tendencyjnie, wypowiedzi ze wzmiankowanego już PSS Społecz.

Pan Jacek Woynicz ze Szczecinka, pedagog po studiach na UAM-ie, był łaskaw zapytać na stronie „Tygodnika Powszechnego”: „Kto to jest koorwa Jacek Podsiadło???”, za co otrzymał dwa w pełni zasłużone lajki, jakkolwiek nie otrzymał odpowiedzi. Pani Jolanta Ostrowska z Gdyni doznała analogicznego zaciekawienia: „nie znam człowieka. Czy to ojciec Dawida Podsiadło?”. Jej dociekliwość została nagrodzona trzema lajkami. Pan Dominik Lis z Radomia zaś otrzymał, uwaga, nawet do 25 lajków! Pan Dominik Lis jest na wielkim głodzie wiedzy: „Jakie relacje z synem ma prof. Matczak wiemy. A jakie ze swoim synem ma pan Poeta? Czy w ogóle ma? Dawid mówi tylko o bardzo bliskich relacjach z matką, która samotnie wychowywała dwóch synów”.

Podejdźmy zatem z adekwatną powagą do poruszonych treści. Szanowni Państwo. Z ogromnym smutkiem muszę powiedzieć, że bardzo mi jest przyjemnie, że wspólnie podjęliśmy ten jakże trudny dla mnie temat na forum publicznym. Zmagam się z nim od dłuższego już czasu. Chcę to wreszcie mieć za sobą, dlatego zapewniam, że w poniższym ustępie nie dogrzebią się Państwo niczego o charakterze kłamstwa. Od razu na początku wyjaśnię, że moje relacje z synem, choć utrudnione, nigdy nie były z gruntu złe. Np. nigdy, ale to nigdy ani nie nakazywałem, ani nie zabraniałem mojemu Dawidowi śpiewać. Nikt chyba nie zaprzeczy, że jest to młodzieniec zajebiście dobrze wychowany. Zasadniczo wychowywałem go bezstresowo, czyli, jak to się mówi, ab ovo. Jak powiada poeta: czym skorupka za młodu nasiąknie, tego Jaś nie będzie umiał. Mógł to być i mój błąd, że papierkiem lakmusowym naszych emocji uczyniłem poezję i muzykę. Może pozwolą Państwo zacytować sobie zespół Lombard: na życie patrzysz bez emocji, na przekór rzekom i ludziom wbrew. Rozumieją Państwo? Takie patrzenie pod prąd codzienności. A wracając do mojej latorośli: to nigdy nie był łatwy charakterek. Zdarzyło się na przykład, że siadamy do kolacji i on jako młody bezkompromisowy mężczyzna rzuca przed siebie kawał szczerego, krwistego mięsa, coś w rodzaju, powiedzmy, „Tato, zapuszczam wąsy”. Rozumieją Państwo, że rodzic, który usłyszy coś takiego z ust syna, i to własnego, musi jakoś zareagować. Ale, aby odnieść się do czasów bardziej już współczesnych, powiem tylko, że syn mój jest osobą w pełni pełnoletnią i ponosi odpowiedzialność za swoje życiowe wybory. W październiku nawet się żeni, o czym łamy „Tygodnika” mają zaszczyt poinformować jako pierwsze i chciałbym, abyśmy ten fakt należycie uszanowali. Tzn., żebyśmy się dobrze rozumieli: NIE są Państwo, z całym szacunkiem, zaproszeni. Po prostu prywatne relacje człowieka z jego synem winny być objęte tajemnicą poliszynela, bynajmniej ja tak właśnie uważam. Cieszę się, że mogłem to z siebie wyrzucić i smacznego.©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Poeta, prozaik, dziennikarz radiowy, tłumacz i felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Laureat licznych nagród literackich, pięciokrotnie nominowany do Nagrody Literackiej „Nike”. W 2015 r....

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Jacku, świetny felieton. "Profesor celebr" - jak raczył Pan słusznie nazwać - nie zauważył, że czynienie z relacji z synem kolejnego pretekstu do zaspokajania narcystycznej potrzeby brylowania w mediach, otóż tenże profesor nie zauważył, że jest to de facto wykorzystywanie dziecka. Domyślać się można, że instrumentalne traktowanie syna nie zaczęło się wczoraj. Ponadto osoby, które mają taki rys osobowości, podobnie traktują wszystkich ze swojego otoczenia, na przykład żony. Jedno i drugie znakomicie tłumaczy wk...wienie Maty oraz sączący się z jego tekstów stosunek do matki i do kobiet w ogóle. Z wk..wienia jako fan się cieszę, bo choć chłopaka szkoda, to świetnie robi to sztuce. Ale mizoginii żałuję, bo zwracanie się do kobiet per "locha" może niebezpiecznie rozpowszechniać się wśród młodzieży.

"Litwo ojczyzno moja..." Pisał nasz wieszcz narodowy, a mnie prostaczkowi nijak zrozumieć czemu on nasz wieszcz nie litewski. Nieświadom swego nieuctwa, postanowiłem owo pytanie zadać mojej polonistce. Ona również okazała się intelektualistką i posadziła mnie z pałą, nie udzielając nijakich wyjaśnień. Piszę o tym odnośnie wyciągania kija, bom pomyślał ani o oku, ani o mrowisku, aż wstyd przyznać skąd go bym wyciągnął. W sumie jednak dobrze się stało, że jakaś nauka z tej zadymy. Po prostu prywatne relacje człowieka z jego synem, to ich sprawa i nieładnie się w to wpieprzać.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]