Rapcio i ojcio

Rapcio i ojcio

13.09.2021
Czyta się kilka minut
Nie wiedziałem o istnieniu rapera Maty, dopóki jego ojciec nie zaczął w mojej lodówce opowiadać, że napisał o synu książkę, że powinienem ją przeczytać i że on wie, jak („dobrym pomysłem jest międzypokoleniowa lektura tej książki: dziecko czyta część o piosenkach Michała i tłumaczy ją rodzicom, rodzice analizują część wykładową i tłumaczą ją dziecku”).
FOT. ARCHIWUM PRYWATNE
N

Natomiast nazwisko Matczak obiło mi się o uszy. Teraz sprawdziłem i wiem, że tato rapera to katolik, profesor, „specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa”, konstytucjonalista i „prawnik celebryta”.

Bez większego zainteresowania przelatywałem oczami wywiady, szumne zapowiedzi i fragmenty źle napisanej książki, aż przy jednym z tych fragmentów otworzył mi się korkociąg w kieszeni. „Magazyn Wyborczej” opatrzył go tytułem „Wolę, żeby chłopaki roztrzaskiwali butelki po piwie nad Wisłą, niż głowy rówieśników na wojnie”, co okazało się dokładnym odzwierciedleniem myśli przewodniej autora. Pochwałę rozbijania butelek specjalista od filozofii prawa głosi przy okazji omawiania utworu swego syna „Schodki”. Otóż na schodkach „jest cudownie normalnie, a chłopaki z Batorego nie muszą iść na śmierć. Niech idą na Orlenka i do Kerfa, byleby nie w stronę Pałacu Blanka, tam gdzie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (...) trafiła w głowę kula snajpera, przez co straciliśmy być może największy nasz talent poetycki”. Czyli zdaniem ojca-konstytucjonalisty raper Mata, kupując na Orlenie i łojąc nad rzeką browary, ratuje poetów od śmierci z rąk najeźdźcy. Joł!

Ponieważ mam pod nosem takie same i tak samo zawłaszczone przez pijaków schodki – tyle że nie nad Wisłą, a nad Odrą – przy lekturze „części wykładowej” rower składak mi się otworzył w piwnicy. Prof. celebr. Matczak pisze bowiem, że „często dochodzi tam do zderzenia młodzieżowej potrzeby bycia głośnym i przynależnej nieco starszym wiekowo grupom potrzeby ciszy”, co powoduje skargi mieszkańców. Tymczasem schodki to „miejsce, gdzie spotykasz się z innymi, śmiejesz się, pijesz, zakochujesz się i patrzysz na wodę albo niebo. (...) Jest to także miejsce, o które walczysz, jeżeli jest zagrożone. Egzystencja warszawskich Schodków była zagrożona przez skargi tych, którzy chcieli je młodym odebrać. O tym, żeby je natychmiast oddali, jest ta piosenka”.

Tatusiu, jak słodko kłamiesz, kiedy mi się podlizujesz! Że niby to patrzenia w wodę i miłości nam zabraniają, tak? Ale w utworze nie ma mowy o patrzeniu w wodę, jest za to o „stawianiu kloca”. Nie ma nic o zakochiwaniu się, chyba że tajemny związek z zakochaniem ma fraza „Ktoś się z kimś przelizał, ktoś się zrzygał”. W obronę prawa synalka do chlania, rzygania i rozbijania butelek prawnik-katolik angażuje Arendt i Fromma. Odlatuje na punkcie pokojowego przesłania utworu i pisze: „Ta scena jest głęboko pacyfistyczna”, „W tej metaforze chodzi o społeczność, która ma ciągoty militarne”, „W »Schodkach« zadziwia pozbawione agresji podejście”, „to, co Michał mówi, rozbraja nienawiść drugiego człowieka. To postawa często wyśmiewana: nadstawienie policzka zamiast agresji”. Przywołuje fragment „Jak chcesz dać mi w mordę, ziombel, to po prostu daj mi w mordę”, przemilcza za to frazę „Jebie nas to, że stare baby na Powiślu nie mogą zasnąć” oraz refren „Jebane młotki, zostawcie nasze schodki”.

Profesorze. „Głęboko pacyfistyczny” utwór raperka jest ohydnym, agresywnym bełkotem beztalencia („w mordę” i „ziombel” to słaby asonans, dużo lepiej byłoby „w trąbę”), któremu się wydaje, że jak użyje wulgaryzmu, to my, jebane stare baby, podkulimy ogony i przeprosimy, że żyjemy. W zasadzie nie jest konieczne, aby uczynić zadość jego prośbie i mu, excusez le mot, „dać w mordę”. Wystarczy, że Pan po nim posprząta na schodkach, bo smród straszny i psy sobie łapy na szkłach kaleczą. Tylko proszę się nie wyręczać „Ukrami”, jak synek Pański nazywa w swoim największym przeboju Ukraińców sprzątających apartamenty bogatym Polakom. Wiem, wiem, lepiej nazywać Ukraińców Ukrami, niż ich zabijać. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Poeta, prozaik, dziennikarz radiowy, tłumacz i felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Laureat licznych nagród literackich, pięciokrotnie nominowany do Nagrody Literackiej „Nike”. W 2015 r....

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Chochlik "drukarski" namieszał chochlą w ostatnim akapicie. Powinno być "„Głęboko pacyfistyczny” utwór raperka, którego Pan spłodził, jest ohydnym, agresywnym bełkotem beztalencia" itd.

Srogieś im szkody uczynił Poeto / i mogą Ci gwiazdkami dowalić z Gazetą / --------------------------- Boć oni wszyscy z raperskiej demoNkracji /która bez jeb..ia może nie mieć racji.

Uwaga, w tekście pojawi się wulgaryzm pt; "dupa", jeżeli ktoś jest wyczulony, proszę nie czytać dalej. Zastanawia mnie co tak nagle natchnęło pana poetę żeby dowalić nieznanemu mu raperowi ? Jasne, krytykować każdy może, pisać felietony też ale ciekawi mnie intencja. Bo w twórczości Maty są wulgaryzmy - no są, tak jak w większości utworów innych raperów i ogólnie młodszego pokolenia, które wyraża swój bunt. Wulgaryzm jest nośnikiem pewnych emocji i dziwi mnie, że pana poetę dziwi zastosowanie tychże w utworach różnorakich. Padło również słowo "Ukry", padło ponieważ wielu Polaków go używa czy nam się to podoba czy nie, mi się nie podoba ale taka jest rzeczywistość, którą Mata przedstawia bez retuszu. Naprawdę bardzo zadziwiające, że fakt używania przez młodego rapera wulgaryzmów oraz to, że ma znanego tatę wystarczy aby się na nim trochę powyżywać. Rozumiem, że pan nigdy nie używał wulgaryzmów ? Mnie również za pierwszym odsłuchem Mata nie przypadł do gustu ale z jakiegoś powodu przyciągał wielokrotnie i po bliższym zapoznaniu się z jego twórczością stwierdziłem, że coś w niej jednak jest, jakiś magnes, w końcu jego popularność wśród młodych nie wzięła się znikąd. Może to tak boli pana poetę? Wydaje mi się, że słowa taty Maty o wyciągnieciu kija z DUPY są jak najbardziej na miejscu :)

,,Naprawdę bardzo zadziwiające, że fakt używania przez młodego rapera wulgaryzmów oraz to, że ma znanego tatę wystarczy aby się na nim trochę powyżywać. " Nie wystarczył, bo pan tata napisał jeszcze o tym książkę, w której przedstawia syna jako jednostkę wibitną, swoim działaniem kreującą lepszą Polskę dla nas wszystkich. I o tym ten felieton.

No ale w felietonie pana poety na temat książki taty Maty jest tyle co kot napłakał. Niby w jaki sposób Mata jest przedstawiany jako "jednostka wybitna, swoim działaniem kreującą lepszą Polskę dla nas wszystkich" ? Jakiś cytat ? A swoją drogą, Mata jest jednostką wybitną, osiągnął spory sukces w tak młodym wieku i to nie tylko dlatego, że używa wulgaryzmów i tłucze butelki na schodkach bo to akurat robi co drugi dzieciak. Niewielu raperom w tak młodym wieku udało się tyle co jemu. Nie jestem wielkim fanem jego twórczości ale fakty są niezaprzeczalne. Poza tym, czy to naprawdę coś gorszącego, że tata napisał o synu książkę ? Ja bym chciał żeby mój o mnie napisał :D Naprawdę, jest tylu "artystów" w Polsce, którym należy się solidny kop w ...DUPE ... i nie mówię tu wcale o takim muzyku co śpiwał ongiś, że ZCHN nadchodzi a teraz sam nadszedł....ok- mówię XD Mnóstwo beztalencich celebrytów i zwykłych oportunistów, którym akurat "wiatr dobrze wieje więc z nim lecą", czy jak to szło u tego pana na P (przypadek? I don't think so XD ), Mata na tle tego chłamu świeci jak gwiazda, a że jest wulgarny i pije browar a czasem nawet tłucze butelkę i ma tatę co się nim chwali - no cóż, nikt nie jest idealny.

Podpisuję się pod tymi słowami To że pan Jacek Podsiadło żyje w innym świecie niż Mata i Matczak ojciec, to widać wyraźnie. Też żyje w swoim innym świecie, ale dzięki tandemowi M&M mam możność zobaczenia świata innymi oczami. PS Książki i artykuły/felietony M.Matczaka nie są ani poezją ani powieścią, więc nie aspirują do PISARSTWA (to też kamyczek do ogródka Szczepana Twardocha) i próba oceniania ich w tej kategorii jest chybiona. Książkę kupię, bo fragmenty z Wyborczej mnie zaciekawiły i podbudowały.

że nie przeczytałeś felietonu ze zrozumieniem, kolego. Bo czyż autor nie napisał tam nic ponad to że mówienie brzydko o starszych paniach czy sąsiadach ze wschodu jest nieładne? I nieładne jest brudzenie na schodach. I hałasowanie w porze kiedy inni odpoczywają po ciężkim dniu jest nieładne. I to że profesor tata powinien o tym wiedzieć i dorosły już syn też powinien. I tyle, nie ma co się unosić.

/i mataczy o utworku/ niczym Clinton o rozporku / że na schodkach jest liryka /( chyba ta co rzygiem strzyka ?) / mdli Profesor o pacyfie / jakby nie mógł nic o syfie / i nie widzi pogarduchy / tej ze schodków do staruchy / co zmieniła się w jebany/ młotek w rapie używany / brzydzi taka analiza / co te schodki chce wylizać / ouou-nana / obłudo jebana

A kto się unosi ? Chyba pan poeta tylko. Swoją drogą to raczej felieton wymierzony w tatę a nie Matę. Mata to tylko wymówka. Widocznie pan poeta ma na pieńku z Maty tatą a skoro tak jest to lepiej żeby do niego bezpośrednio uderzał na ubitej ziemi a nie dzieciaka jego do tego wykorzystywał jako zakładnika.

Słownik PWN : zakładnik «człowiek zatrzymany przez porywacza lub terrorystę chcącego wymusić spełnienie swoich żądań groźbą, że będzie torturował lub zabije zatrzymanego». ------------------- Widać z tej definicji, że Twoja kombinacja ze słowem "zakładnik" jest koślawa i że trudno byłoby trafnie wykorzystać to słowo do zarzutu wobec Autora felietonu. ------------------------------------------ Nie jesteś też w stanie wyobrazić sobie krytyki (opinii) - bezinteresownej , wynikającej z czystego przekonania, a nie z tego, że ktoś ma z kimś na pieńku . Wydaje Ci się (jak podobnie naiwnym "kolegom" z wątku, zachodzącym w głowę, jak tak mógł, dlaczego itp. ), że kto wyrazi niepochlebną opinię o twórczości spółki Taty i Maty, ten kieruje się nikczemnymi powodami. Czy to nie rodzaj nabożnego Kultu owej spółki ( z ograniczoną odpowiedzialnością) ? Nie dopuszczający nawet możliwości krytycznej oceny -uzupełniającego się wzajemnie dorobku ich Dwóch i uznający krytyczną śmiałość niemal za bluźnierstwo ?

Może i moja "kombinacja ze słowem zakładnik" jest koślawa ale nie bardziej niż intencje felietonu pana poety, bo o nie mi się najbardziej rozchodzi. A teraz perełka - "krytyka bezinteresowna wynikająca z czystego przekonania" XD XD XD. Ok, - przekonania, jakiego przekonania, do czego ? Do bezinteresownej krytyki ? Sam fundament słowa "krytyka" zakłada, że powinna być jak najbardziej interesowna, powinien być powód, w przecwinym razie nie ma racji bytu. Widzę, że kolega trochę na bakier z logiką lub też rudymentarnym sensem pojedynczych słów :D Dalej, jakie "bluźnierstwo" ? Już w pierwszym moim wpisie tutaj nadmieniłem, że krytykować i pisać felietony każdy może, ba, nawet z tego zarobkować, czego dowodem jest pan poeta. Chodzi o to żeby powód krytyki był jasny - proste, nie ? A nie jest. Pan poeta się wije, że wulgarność, że młodzież śmieci potłuczonym szkłem, że tata go mimo wszystko chwali...to jest ten powód krytyki, dobrze zrozumiałem ? Jeśli tak to już się do niego odniosłem wcześniej a jeśli nie to proszę mi wytłumaczyć jak 6 letniemu dziecku - jaki jest tak naprawdę powód krytyki Maty i taty, poza oczywistym - zarobkowym - kaska za felieton, o czymś w końcu pisać trzeba żeby stykło na chlebek bo wierszyki się chyba nie sprzedają.

Jacek Podsiadło ukazał blagę Taty , który z parady wulgarności i pogardy bijącej m.in. ze "Schodków" Maty - próbuje zrobić poradnik wychowawczy dla dzieci i rodziców (!). Spróbuj też zerknąć na moją rymowankę, może i ona coś Ci podpowie. ----------------------" Krytyka z przekonania do czego ?" - zapytujesz jak Filip z konopi. - A z przekonania do wartości utworu lub jego marnego poziomu. Tylko daj już spokój z kabaretowymi teoriami o "interesownej krytyce", że taką właśnie krytyka powinna być . Albo, że "Chodzi o to żeby powód krytyki był jasny" . Jeśli uważasz że Twoje "odkrycia" z teorii literatury nie są przykładem hucpy mijającej się z wiedzą, to przedstaw je w odpowiednim miejscu - a dowiesz się , ile są warte. ------ "Pisać i krytykować każdy może" , ale nie każdemu , Bladerunnerze, opublikują to w szacownych wydawnictwach lub poważnych pismach . Spróbuj - a szybko się przekonasz. ------------------ Jeśli przyjąć , że krytykę Matczaków spowodował brak kaski (i to skromnej) u felietonisty, to wypadnie przyjąć, iż tzw. bunt Maty, to nic innego jak pozerstwo za duże pieniąchy . Że Tata za forsę cynicznie pompuje w teksty syna czyste powietrze i broni konstytucji również wyłącznie za kaskę a nie z innych chwalebnych powodów. ----------- Bluźnierstwem wydaje się wam felieton J. Podsiadły krytycznie i zadziornie odnoszący się dzieła Matczaków - bo nie możecie przeboleć , że nieznany wam śmiałek zamachnął się na bardzo znaną Spółkę T-M , niczym na Panienkę ze świętego obrazka.

" Słaba ta blaga "- powiadasz. ----- no słaba, zwłaszcza dla ,rozmiłowanych w Profesorze, dla innych - nieznośna i całkowicie dla rapków Maty niepotrzebna. Nie widzisz w Schodkach żadnej pogardy. A "Jebie nas to, że stare baby nie mogą zasnąć " - to wyraz szacunu, empatii ? Wiesz, że od lekceważenia droga wcale nie tak daleka do pogardzenia ? Albo nazywanie tychże bab ( wśród których mogłaby się znaleźć Twoja babcia lub mama) "jebanymi młotkami" - to pewno "dialog międzypokoleniowy" ? A jakie jeszcze przydałyby się w tekście Maty obelżywości, żebyś mogł je uznać za przejaw pogardy ? ------------------ Skoro moja rymowanka wkur...ła Cię troszeńkę, to już na lepsze komplementa nie liczę. ------------------ Nie kręć, Kochany i nie ściemniaj. Bo czy z tego, że ich Dwóch trzepie grubą kasę ma wynikać , że już więcej kasiory nie potrzebują i odtąd za darmoszkę będą się buntować i bronić ode złego , a ubogi poeta będzie się dalej trudził za forskę? To wybieraj: albo wszyscy oni interesowni, albo bezinteresowni ? ------------ Wiem gdzie Mata i mentalna gimbaza krytykę jego ma . A czy Ty wiesz gdzie jeszcze większa masa rapcie Maty ma? Że większość kiełbasę Olewnika woli a rapków Maty nawet nie posoli ? Ot i krótka była Twoja pociecha --------- Tobie i innym na tym wątku obolałym po urazie, może mogłaby dopomóc wazelina produkcji Profesora, jaką zastosował podczas własnej promocji ksiązki z podtytułem Bezradnik, choć bez krygów powinna się zwać Zaradnik albo Bezwstydnik.

Już ci wielokrotnie wspominałem, że nic mnie nie boli odnośnie felietonu pana poety, co najwyżej dziwi, to tak. Za to wyraźnie boli pana poetę ponieważ popełnił ten felieton i to jeszcze w takim naburmuszonym tonie, co samo w sobie jest zabawne :) "Obrońcy moralności" bardzo by chcieli żeby słuchaczy Maty i inne wolne duchy takie felietoniki zabolały, niestety (stety) rzeczywistość jest inna, psy szczekają, karawana jedzie dalej. Język Maty, który zacytowałeś jest wyrazem buntu pokoleniowego, młodych, którzy próbują wywalczyć dla siebie przestrzeń, fizycznie i symbolicznie podczas gdy często różne dziadki leśne zawsze znajdą jakiś problem i zawsze coś im nie będzie pasować bo chcą sobie po cichu umierać i nie podoba im się, że inni wolą żyć a niestety przestrzeń mamy wspólną. Ten konflikt jest raczej nierozwiązywalny i Mata bynajnmiej nie jest pierwszym, który bierze w nim udział. Wystarczy sobie przypomnieć co obecne leśne dziadki robiły w okresie młodości - Jarocin, punk rock, defekacja, womitowanie, buthapren itd - nic nowego, Mata przy tych panach to małe piki i też było takie samo oburzenie, że degrengolada, degeneracja...a za naszych czasów to było inaczej bla bla bla. Jesli widziałeś teledysk do Schodków to pewnie zauważyłeś pod koniec pewną starszą panią, która wzięła w nim udział z uśmiechem bo doskonale zdawała sobie sprawę, że "młotki" i "stare baby" nie są adresowane do niej...tylko do młotków i starych bab. Pan poeta na zdjęciach z młodości też nie wyglądał na ministranta raczej hehehe dlatego mnie bardzo zdziwił swym felietonem. A ty w ogóle byłeś kiedyś nastolatkiem, czy całe życie tylko w szafie spędziłeś i na różanću :D ? Jesli tak to współczuję serdecznie.

O istnieniu rapera Maty wiedziałem, czytałem tu w Tygodniku i nawet skomentowałem [https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/37013#comment-37013], ale jakoś szybko zapomniałem i nie śledziłem kariery. Nabierającej rozpędu, jak wynika z Pana tekstu. Wie Pan, mnie najbardziej przygnębia nie ten młody człowiek, którego, ehm... transgresje prawdopodobnie nie wychodzą poza fantazje, ale ten profesor, który przymierza się do wielkiej roli [https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,23570109,depisyzacja-bedzie-konieczna-ale-prof-matczak-przekonuje.html]. I daj Pan już spokój katolikom. ;)

O istnieniu poety Podsiadły zapewne niektórzy dowiedzą się dopiero po przeczytaniu tej "opinii" i myślę, że stracą ochotę, aby poznać resztę jego twórczości. Inni, ci co ją znają, zaczną teraz zapewne przyglądać się jej z większą dozą krytycyzmu.

...w żaden cywilizowany sposób zakwestionować tez autora, ale czuje, że musi, inaczej się udusi, przeważnie kończy się prostackim atakiem na osobę owego autora. Bez konkretów, tak tylko, żeby przy...ć i ulżyć sobie tem samem. Lżej ci, Remissie?

Chochlik drukarski: Ostatnie zdanie powinno brzmieć: Lżej Ci poeto Podsiadło?

W punkt. 100/100. Czytam już chyba 10 raz tę opinię wieszcza i zachodzę w głowie jak człowiek, chyba w końcu kulturalny, mógł coś takiego, i wewnętrznie sprzecznego, i niemerytorycznego, i w końcu chamskiego, wysmażyć? Chęć osobistej zemsty na profesorze za coś? Frustracja z powodu niedocenienia? Zlecenie od rządzącej partii? jakiś problem emocjonalny?

tyż prowda

Odpowiedź dumnego taty rapera, na osąd poety o jego beztalenciu, przeczytałem w drodze do pracy tylko dlatego, że rzuciła mi się wzmianka jakoby poeta drukuje w TP. O panu Podsiadle jako o poecie nigdy nie słyszałem, próbowałem kiedyś czytać jakiś artykuł, ale zapamiętałem tylko fotkę autora. Każdy ma jakiś talent, więc o tym nie będę się wypowiadał, o literackich talentach w szczególności. Kilka razy dziennie obok mego domu przechodzi młody człowiek, czasami sam lub w grupie nastoletnich kolegów. Słychać go z daleka, za sprawą głośnika przewieszonego przez ramię. Bez przesady, ale pól wsi dobrze nagłaśnia. -Tak głośny sprzęt onegdaj jako nastolatek organizujący dyskoteki, woziliśmy Żukiem. Zawsze słuchają rapa, trochę to irytujące, ale sprawdziłem czego słucha ten meloman. Jakaś Mata dość mocno popularny, teraz mnie dopiero oświeciło. Szanowny Poeto wiem. żal dupę ściska tata profesor, celebryta, dumny z synka idola młodego pokolenia. Ja osobiście też jestem dumny z własnych dzieci, niedawno jedno tym komplementem zaszczyciło nas swych rodziców. Gdyby ktoś nazwał ich beztalenciami, mnie jako ich ojcu wypadałoby dać gościowi w pysk, tata profesor dość z gracją zasugerował wyjecie sobie kija. Niezbadane są ścieżki, którymi chadzają intelektualiści. Odnośnie wulgaryzmów, zawsze podziwiałem, choć osobiście często nie używam, ludzi doskonale rozumiejących się, używając kilku słów, wśród których dominują trzy na k,ch i p. Spędzam w komunikacji publicznej dwie godziny dziennie i doprawdy taki język ciągle jest żywy. Już nie tak jak za moich młodych lat, ale mimo wszystko to język jak najbardziej prawdziwy. Dowodzą tego podsłuchane nieoficjalne konwersacje polityków, intelektualistów, tak gada robotnicza i uczniowska brać, o menelach i szefach nie wspominając, a i klecha potrafi w kilku żołnierskich słowach wyrazić co go gniecie. Chcesz być poeto rozumiany, czytany, nie brzydź się potocznym językiem rodaków. Myśl by stare baby się goniły, jest jak najbardziej przednia, dziadów jeszcze bym dodał.

Bardzo ożywczy tekst Autor nam napisał. Nie wiem jeszcze co myśleć o raperze Macie. Czuję, że jest to obraz jakiegoś fermentu wśród młodzieży, do której niestety ja już nie należę. Kiedyś oburzała piosenkarka Madonna a teraz jest klasyką. Można pomstować ale cóż...Mamy czasy performansu, lansu, przegięcia. Przecieram oczy ale z zaciekawieniem obserwuję. Do poetów nie strzela się brylantami ale butelkami???

„… nazwisko Matczak obiło mi się o uszy“. Po co i dlaczegi Pan to napisal? To wyraz Pana lekcewazenia „jakiegos profesora celebryty“, czy chwalenie sie ignorancja? Przy okazji pytanie osobiste: po co ta szczotka na Pana glowie?

Bardzo dziękuję za Pańskie uwagi i rozważania. Dla mnie, jako osoby parającej się piórem, są one niezwykle cenne. Także pytanie osobiste, które Pan mi zadał, dało mi asumpt do przemyśleń. Jednakże, zadając je, zapomniał Pan się przedstawić. Proszę o podanie Pańskiego imienia i nazwiska, a niezwłocznie odpowiem.

Tata jest dla dziecka bardzo wyrozumiały. Nie wiem w którym utworze "dziecka" przebija jeszcze świadomość ekologiczna, o której tyle się uczyli, chyba nie w tym tłuczeniu butelek? Stare pokolenia nie miały ani odrobiny takiej nauki w szkole, ale raczej nie tłuką butelek jak matoły. Te piosenki pełne są agresji, prymitywnego bandyckiego języka, jest to w ogóle zabawa w kryminalistów. Nie jestem przekonany że trzeba takich młodych głaskać a już na pewno chwalić, że to samo dobro i zdrowy bunt.

Na sam koniec chciałbym dodać niech posprzątają to szkło, rzygi i niech wypierd...

Bardzo dobre podsumowanie całej dyskusji na temat raperka Maty, jego tatusia profesora oraz poety Podsiadło

A to ci diss na Matę popełnił pan Podsiadło. I niech mi ktoś powie, że TP to czasopismo dla stetryczałych okularników. A tak na marginesie przeczytałem ostatnio "Czerwoną kartkę dla Sprężyny". Krystalicznie czysty język i dialogi nastoletnich bohaterów bez żadnej fałszywej nuty, taki efekt w książkach dla młodzieży potrafią osiągnąć poeci (vide "Franciszka" Anny Piwkowskiej). A fragment, w którym narrator zwraca się do czytelnika po pierwszej straconej przez "Przyjaciół" bramce, zapiera dech w piersiach. Coś wspaniałego. Co do tekstu "Rapcio i ojcio" mam wrażenie, że miejscami sprowadza Pan do absurdu wywody profesora. No bo od konkluzji "Lepiej, by młodzi przelewali piwo niż krew" (tak rozumiem przesłanie fr. książki Marcina Matczaka), daleka droga do obrazu młodego rapera, co to ładując w siebie browary na wiślańskim brzegu, "ratuje poetów od śmierci z rąk najeźdźcy". Natomiast profesorskie rozważania wokół "Schodków" - jeśli streszczono rzetelnie - pozostawię bez komentarza.

Pan Podsiadło, z biogramu wynika, że poeta i laureat licznych nagród, zdecydowanie człowiek kultury. Co prawda, ja prosty, mały człowieczek, poza tym biogramem, w tym średniawym felietoniku, nigdy o szacownym poecie nie słyszałem, natomiast o profesorze Matczaku jak najbardziej. Logika z artykułu nakazuje więc rzucić, że pan poeta (czy poeta to forma jakiejś tytulatury naukowej, czy poetą może tytułować się każdy, po napisaniu swego pierwszego poematu?) "wybił" się na krytyce książki znanego profesora prawa-celebryty i tu należałoby przejść do drugiej tezy: pana Podsiadło boli, że młode pokolenie preferuje, jak to sam ujął, beztalencie młodego Matczaka, nad jego pełną talentu twórczość. Pytanie tylko, czy najwłaściwszą metodą na poradzenie sobie z tym bólem jest artykuł, który nie świadczy dobrze o jego autorze.

Klasyczne pytanie z PRL-owskiej ławy szkolnej pozostaje aktualne. Jestem prenumeratorem TP, niestety niezbyt sumiennym czytelnikiem. Publikacje Pana Profesora Marcina Matczaka przyciągają moją uwagę, nie tylko w TP. Z felietonami Pana Jacka Podsiadły jestem całkowicie na bakier. Dzisiaj dowiedziałem się dzięki wyszukiwarce TP, że "Już w najbliższym numerze pierwszy felieton znakomitego poety, prozaika i tłumacza – Jacka Podsiadły...24.11.2020". Natomiast z "sieci" dowiedziałem się, że TP odmówił Panu Matczakowi jakiejkolwiek polemiki. Pytanie do Redaktora naczelnego: należy rozumieć, że polemika z Laureatem licznych nagród literackich, pięciokrotnie nominowanym do Nagrody Literackiej „Nike” nie przystoi?

Być może uchylenie łamów na polemikę Profesora, który swego czasu dumnie zadeklarował, że będzie "Jebał zło" , wydało się Naczelnemu TP dość niebezpieczne, że może dojść do raperskiego jebania . Na szczęście dla przyszłego depisyzatora i wychowawcy mas, znalazł on szybko o wiele bardziej popularniejsze media do odpowiedzi Podsiadle, niż TP.

jw

.

Oj cenzurka była, skasowano mi posta o grafomańskich wypocinach, czyżby pan poeta i jego minionek - emek nie byli w stanie znieść "bezinteresownej krytyki", czy może słowo "dupa" poraziło ich wrażliwe dusze swoją wulgarnością XD XD XD ?

a jeśli przeczytali, to czy zrozumieli jego ideę. No nie wiem. Nie znam książki pana Matczaka i zapoznać się z nią nie zamierzam, ale może odniosę się do przytoczonego cytatu „Wolę, żeby chłopaki roztrzaskiwali butelki po piwie nad Wisłą, niż głowy rówieśników na wojnie”, bo ponoć odzwierciedla on wymowę tejże. Naprawdę nie ma nic pomiędzy wojną a roztrzaskiwaniem butelek po piwie nad Wisłą? Czy wojna ma być usprawiedliwieniem dla każdego draństwa, mniejszego lub większego? Wolę, żeby kradł niż szedł na wojnę, wolę żeby bił, niż szedł na wojnę. Skąd się profesorowi ta wojna wzięła?

A może to pan nie zrozumiał idei książki albo nawet tego cytatu ? Dlaczego pan zaraz rozszerza cytat na wszelkie możliwe przestępstwa, to już nadinterpretacja. Przyznam się, że książki jeszcze nie czytałem dlatego skupiałem się raczej na twórczości Maty ale cytat jest i według mnie ma wymowę ogólno pacyfistyczną. Przypomina sytuację młodzieży USA w czasie wojny w Vietnamie. Jedni się zaciągali do wojska, inni jeździli na Woodstock, jedni zabijali , inni imprezowali. Co jest lepsze, gorsze, bardziej moralne, niemoralne to już każdy sobie sam oceni ale myślę, że taki wydźwięk ma ten cytat, przynajmniej dla mnie. Co prawda w tym momencie Polska nie jest w stanie wojny ale podczas wydania Schodków nasz kontyngent był chyba jeszcze w Afganistanie. Wojna może też być potraktowana bardziej metaforycznie jako agresja szerzej rozumiana. Zawsze tak było, że niektórym większą frajdę sprawiało danie komuś w ryj niż wypicie piwka i balety.

Kocham poetów, którzy swoim polotem dają żyć tym, co poetów nie rozumieją.

.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]