Rapcio i ojcio

Rapcio i ojcio

13.09.2021
Czyta się kilka minut
Nie wiedziałem o istnieniu rapera Maty, dopóki jego ojciec nie zaczął w mojej lodówce opowiadać, że napisał o synu książkę, że powinienem ją przeczytać i że on wie, jak („dobrym pomysłem jest międzypokoleniowa lektura tej książki: dziecko czyta część o piosenkach Michała i tłumaczy ją rodzicom, rodzice analizują część wykładową i tłumaczą ją dziecku”).
FOT. ARCHIWUM PRYWATNE
N

Natomiast nazwisko Matczak obiło mi się o uszy. Teraz sprawdziłem i wiem, że tato rapera to katolik, profesor, „specjalista w zakresie teorii i filozofii prawa”, konstytucjonalista i „prawnik celebryta”.

Bez większego zainteresowania przelatywałem oczami wywiady, szumne zapowiedzi i fragmenty źle napisanej książki, aż przy jednym z tych fragmentów otworzył mi się korkociąg w kieszeni. „Magazyn Wyborczej” opatrzył go tytułem „Wolę, żeby chłopaki roztrzaskiwali butelki po piwie nad Wisłą, niż głowy rówieśników na wojnie”, co okazało się dokładnym odzwierciedleniem myśli przewodniej autora. Pochwałę rozbijania butelek specjalista od filozofii prawa głosi przy okazji omawiania utworu swego syna „Schodki”. Otóż na schodkach „jest cudownie normalnie, a chłopaki z Batorego nie muszą iść na śmierć. Niech idą na Orlenka i do Kerfa, byleby nie w stronę Pałacu Blanka, tam gdzie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (...) trafiła w głowę kula snajpera, przez co straciliśmy być może największy nasz talent poetycki”. Czyli zdaniem ojca-konstytucjonalisty raper Mata, kupując na Orlenie i łojąc nad rzeką browary, ratuje poetów od śmierci z rąk najeźdźcy. Joł!

Ponieważ mam pod nosem takie same i tak samo zawłaszczone przez pijaków schodki – tyle że nie nad Wisłą, a nad Odrą – przy lekturze „części wykładowej” rower składak mi się otworzył w piwnicy. Prof. celebr. Matczak pisze bowiem, że „często dochodzi tam do zderzenia młodzieżowej potrzeby bycia głośnym i przynależnej nieco starszym wiekowo grupom potrzeby ciszy”, co powoduje skargi mieszkańców. Tymczasem schodki to „miejsce, gdzie spotykasz się z innymi, śmiejesz się, pijesz, zakochujesz się i patrzysz na wodę albo niebo. (...) Jest to także miejsce, o które walczysz, jeżeli jest zagrożone. Egzystencja warszawskich Schodków była zagrożona przez skargi tych, którzy chcieli je młodym odebrać. O tym, żeby je natychmiast oddali, jest ta piosenka”.

Tatusiu, jak słodko kłamiesz, kiedy mi się podlizujesz! Że niby to patrzenia w wodę i miłości nam zabraniają, tak? Ale w utworze nie ma mowy o patrzeniu w wodę, jest za to o „stawianiu kloca”. Nie ma nic o zakochiwaniu się, chyba że tajemny związek z zakochaniem ma fraza „Ktoś się z kimś przelizał, ktoś się zrzygał”. W obronę prawa synalka do chlania, rzygania i rozbijania butelek prawnik-katolik angażuje Arendt i Fromma. Odlatuje na punkcie pokojowego przesłania utworu i pisze: „Ta scena jest głęboko pacyfistyczna”, „W tej metaforze chodzi o społeczność, która ma ciągoty militarne”, „W »Schodkach« zadziwia pozbawione agresji podejście”, „to, co Michał mówi, rozbraja nienawiść drugiego człowieka. To postawa często wyśmiewana: nadstawienie policzka zamiast agresji”. Przywołuje fragment „Jak chcesz dać mi w mordę, ziombel, to po prostu daj mi w mordę”, przemilcza za to frazę „Jebie nas to, że stare baby na Powiślu nie mogą zasnąć” oraz refren „Jebane młotki, zostawcie nasze schodki”.

Profesorze. „Głęboko pacyfistyczny” utwór raperka jest ohydnym, agresywnym bełkotem beztalencia („w mordę” i „ziombel” to słaby asonans, dużo lepiej byłoby „w trąbę”), któremu się wydaje, że jak użyje wulgaryzmu, to my, jebane stare baby, podkulimy ogony i przeprosimy, że żyjemy. W zasadzie nie jest konieczne, aby uczynić zadość jego prośbie i mu, excusez le mot, „dać w mordę”. Wystarczy, że Pan po nim posprząta na schodkach, bo smród straszny i psy sobie łapy na szkłach kaleczą. Tylko proszę się nie wyręczać „Ukrami”, jak synek Pański nazywa w swoim największym przeboju Ukraińców sprzątających apartamenty bogatym Polakom. Wiem, wiem, lepiej nazywać Ukraińców Ukrami, niż ich zabijać. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Poeta, prozaik, dziennikarz radiowy, tłumacz i felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Laureat licznych nagród literackich, pięciokrotnie nominowany do Nagrody Literackiej „Nike”. W 2015 r....

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Chochlik "drukarski" namieszał chochlą w ostatnim akapicie. Powinno być "„Głęboko pacyfistyczny” utwór raperka, którego Pan spłodził, jest ohydnym, agresywnym bełkotem beztalencia" itd.

Srogieś im szkody uczynił Poeto / i mogą Ci gwiazdkami dowalić z Gazetą / --------------------------- Boć oni wszyscy z raperskiej demoNkracji /która bez jeb..ia może nie mieć racji.

Uwaga, w tekście pojawi się wulgaryzm pt; "dupa", jeżeli ktoś jest wyczulony, proszę nie czytać dalej. Zastanawia mnie co tak nagle natchnęło pana poetę żeby dowalić nieznanemu mu raperowi ? Jasne, krytykować każdy może, pisać felietony też ale ciekawi mnie intencja. Bo w twórczości Maty są wulgaryzmy - no są, tak jak w większości utworów innych raperów i ogólnie młodszego pokolenia, które wyraża swój bunt. Wulgaryzm jest nośnikiem pewnych emocji i dziwi mnie, że pana poetę dziwi zastosowanie tychże w utworach różnorakich. Padło również słowo "Ukry", padło ponieważ wielu Polaków go używa czy nam się to podoba czy nie, mi się nie podoba ale taka jest rzeczywistość, którą Mata przedstawia bez retuszu. Naprawdę bardzo zadziwiające, że fakt używania przez młodego rapera wulgaryzmów oraz to, że ma znanego tatę wystarczy aby się na nim trochę powyżywać. Rozumiem, że pan nigdy nie używał wulgaryzmów ? Mnie również za pierwszym odsłuchem Mata nie przypadł do gustu ale z jakiegoś powodu przyciągał wielokrotnie i po bliższym zapoznaniu się z jego twórczością stwierdziłem, że coś w niej jednak jest, jakiś magnes, w końcu jego popularność wśród młodych nie wzięła się znikąd. Może to tak boli pana poetę? Wydaje mi się, że słowa taty Maty o wyciągnieciu kija z DUPY są jak najbardziej na miejscu :)

,,Naprawdę bardzo zadziwiające, że fakt używania przez młodego rapera wulgaryzmów oraz to, że ma znanego tatę wystarczy aby się na nim trochę powyżywać. " Nie wystarczył, bo pan tata napisał jeszcze o tym książkę, w której przedstawia syna jako jednostkę wibitną, swoim działaniem kreującą lepszą Polskę dla nas wszystkich. I o tym ten felieton.

że nie przeczytałeś felietonu ze zrozumieniem, kolego. Bo czyż autor nie napisał tam nic ponad to że mówienie brzydko o starszych paniach czy sąsiadach ze wschodu jest nieładne? I nieładne jest brudzenie na schodach. I hałasowanie w porze kiedy inni odpoczywają po ciężkim dniu jest nieładne. I to że profesor tata powinien o tym wiedzieć i dorosły już syn też powinien. I tyle, nie ma co się unosić.

/i mataczy o utworku/ niczym Clinton o rozporku / że na schodkach jest liryka /( chyba ta co rzygiem strzyka ?) / mdli Profesor o pacyfie / jakby nie mógł nic o syfie / i nie widzi pogarduchy / tej ze schodków do staruchy / co zmieniła się w jebany/ młotek w rapie używany / brzydzi taka analiza / co te schodki chce wylizać / ouou-nana / obłudo jebana

O istnieniu rapera Maty wiedziałem, czytałem tu w Tygodniku i nawet skomentowałem [https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/37013#comment-37013], ale jakoś szybko zapomniałem i nie śledziłem kariery. Nabierającej rozpędu, jak wynika z Pana tekstu. Wie Pan, mnie najbardziej przygnębia nie ten młody człowiek, którego, ehm... transgresje prawdopodobnie nie wychodzą poza fantazje, ale ten profesor, który przymierza się do wielkiej roli [https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,23570109,depisyzacja-bedzie-konieczna-ale-prof-matczak-przekonuje.html]. I daj Pan już spokój katolikom. ;)

O istnieniu poety Podsiadły zapewne niektórzy dowiedzą się dopiero po przeczytaniu tej "opinii" i myślę, że stracą ochotę, aby poznać resztę jego twórczości. Inni, ci co ją znają, zaczną teraz zapewne przyglądać się jej z większą dozą krytycyzmu.

...w żaden cywilizowany sposób zakwestionować tez autora, ale czuje, że musi, inaczej się udusi, przeważnie kończy się prostackim atakiem na osobę owego autora. Bez konkretów, tak tylko, żeby przy...ć i ulżyć sobie tem samem. Lżej ci, Remissie?

Chochlik drukarski: Ostatnie zdanie powinno brzmieć: Lżej Ci poeto Podsiadło?

W punkt. 100/100. Czytam już chyba 10 raz tę opinię wieszcza i zachodzę w głowie jak człowiek, chyba w końcu kulturalny, mógł coś takiego, i wewnętrznie sprzecznego, i niemerytorycznego, i w końcu chamskiego, wysmażyć? Chęć osobistej zemsty na profesorze za coś? Frustracja z powodu niedocenienia? Zlecenie od rządzącej partii? jakiś problem emocjonalny?

tyż prowda

Odpowiedź dumnego taty rapera, na osąd poety o jego beztalenciu, przeczytałem w drodze do pracy tylko dlatego, że rzuciła mi się wzmianka jakoby poeta drukuje w TP. O panu Podsiadle jako o poecie nigdy nie słyszałem, próbowałem kiedyś czytać jakiś artykuł, ale zapamiętałem tylko fotkę autora. Każdy ma jakiś talent, więc o tym nie będę się wypowiadał, o literackich talentach w szczególności. Kilka razy dziennie obok mego domu przechodzi młody człowiek, czasami sam lub w grupie nastoletnich kolegów. Słychać go z daleka, za sprawą głośnika przewieszonego przez ramię. Bez przesady, ale pól wsi dobrze nagłaśnia. -Tak głośny sprzęt onegdaj jako nastolatek organizujący dyskoteki, woziliśmy Żukiem. Zawsze słuchają rapa, trochę to irytujące, ale sprawdziłem czego słucha ten meloman. Jakaś Mata dość mocno popularny, teraz mnie dopiero oświeciło. Szanowny Poeto wiem. żal dupę ściska tata profesor, celebryta, dumny z synka idola młodego pokolenia. Ja osobiście też jestem dumny z własnych dzieci, niedawno jedno tym komplementem zaszczyciło nas swych rodziców. Gdyby ktoś nazwał ich beztalenciami, mnie jako ich ojcu wypadałoby dać gościowi w pysk, tata profesor dość z gracją zasugerował wyjecie sobie kija. Niezbadane są ścieżki, którymi chadzają intelektualiści. Odnośnie wulgaryzmów, zawsze podziwiałem, choć osobiście często nie używam, ludzi doskonale rozumiejących się, używając kilku słów, wśród których dominują trzy na k,ch i p. Spędzam w komunikacji publicznej dwie godziny dziennie i doprawdy taki język ciągle jest żywy. Już nie tak jak za moich młodych lat, ale mimo wszystko to język jak najbardziej prawdziwy. Dowodzą tego podsłuchane nieoficjalne konwersacje polityków, intelektualistów, tak gada robotnicza i uczniowska brać, o menelach i szefach nie wspominając, a i klecha potrafi w kilku żołnierskich słowach wyrazić co go gniecie. Chcesz być poeto rozumiany, czytany, nie brzydź się potocznym językiem rodaków. Myśl by stare baby się goniły, jest jak najbardziej przednia, dziadów jeszcze bym dodał.

Bardzo ożywczy tekst Autor nam napisał. Nie wiem jeszcze co myśleć o raperze Macie. Czuję, że jest to obraz jakiegoś fermentu wśród młodzieży, do której niestety ja już nie należę. Kiedyś oburzała piosenkarka Madonna a teraz jest klasyką. Można pomstować ale cóż...Mamy czasy performansu, lansu, przegięcia. Przecieram oczy ale z zaciekawieniem obserwuję. Do poetów nie strzela się brylantami ale butelkami???

„… nazwisko Matczak obiło mi się o uszy“. Po co i dlaczegi Pan to napisal? To wyraz Pana lekcewazenia „jakiegos profesora celebryty“, czy chwalenie sie ignorancja? Przy okazji pytanie osobiste: po co ta szczotka na Pana glowie?

Bardzo dziękuję za Pańskie uwagi i rozważania. Dla mnie, jako osoby parającej się piórem, są one niezwykle cenne. Także pytanie osobiste, które Pan mi zadał, dało mi asumpt do przemyśleń. Jednakże, zadając je, zapomniał Pan się przedstawić. Proszę o podanie Pańskiego imienia i nazwiska, a niezwłocznie odpowiem.

Tata jest dla dziecka bardzo wyrozumiały. Nie wiem w którym utworze "dziecka" przebija jeszcze świadomość ekologiczna, o której tyle się uczyli, chyba nie w tym tłuczeniu butelek? Stare pokolenia nie miały ani odrobiny takiej nauki w szkole, ale raczej nie tłuką butelek jak matoły. Te piosenki pełne są agresji, prymitywnego bandyckiego języka, jest to w ogóle zabawa w kryminalistów. Nie jestem przekonany że trzeba takich młodych głaskać a już na pewno chwalić, że to samo dobro i zdrowy bunt.

Na sam koniec chciałbym dodać niech posprzątają to szkło, rzygi i niech wypierd...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]