Migracje białych kruków

Gdy przeczytałem, że w brytyjskich bibliotekach w ciągu ostatnich dwóch dekad ubyło 25 mln książek, od razu odniosłem tę informację do siebie.
Czyta się kilka minut

Nie, żebym się jakoś do tego akurat ubytku szczególnie przyczynił – okazji nie było – ale również i na kontynencie rachunek sumienia trzeba wykonać (sumienia swojego, a zwłaszcza cudzego). Informacja z Wysp zbiegła się akurat z faktem, że w ramach udanej próby reanimacji mojej kariery naukowej musiałem oddać właśnie od dwóch dekad zaległe tomy, tomy należące do mej Alma Mater, zwącej się na szczęście jeszcze PWST. Dwa zaległe tomy stanowiły o mym naukowym „2 b or not 2 b”, więc zdesperowany byłem je odnaleźć w trybie „dead or alive”. No, ale odfrunęły podczas jednej z kilkudziesięciu przeprowadzek, białe kruki. „Literatura na Świecie” Heiner Müller, „Literatura na Świecie” Pasolini – weź, szukaj wiatru w polu, w „naziemnych” antykwariatach obu polskich stolic nie było, ale na szczęście, od czego ma się przyjaciół, dobro zwycięża, dziękuję za pomoc.
Czasem pożycza się komuś coś, czego się nie da odpożyczyć, niestety, a to boli. Pobieżnie podliczam w pamięci swoje straty: banalnie pierwszy tom „W poszukiwaniu straconego czasu” – niby wszędzie tego pełno, pałęta się po bukinistach, ale ciężko uzupełnić akurat konkretne wydanie. Dalej: „Głód niebios. Rock’n’roll w poszukiwaniu zbawienia”, ciekawa książka wydawnictwoznakowa, pogodziłem się, że nie odzyskam, trudno, klasyk to to nie jest, niech się ktoś nasyci i przekaże dalej. No i niestety dochodzimy do strat ciężkiego kalibru: całość „Kwartetu aleksandryjskiego” oraz dwa tomy „Kwintetu awiniońskiego”. Pal sześć (nomen omen) kwintet, ale „Kwartet aleksandryjski” nie do dostania za Chiny Ludowe, a dzieło wielkie, więc z rozpaczy kupiłem oryginał (cegła w jednym tomie), ale to nie to samo. Szkoda polskiego wydania, seria Czytelnika, mały format, fajne do podróży, pod poduszką nie uwiera, niech się ktoś zlituje i odda, może, kiedyś.
Zadumałem się nad stratą wielką, ale na szczęście przypomniało mi się, że mogło być gorzej, a nie jest, że miałem pożyczyć komuś „Schody Strudlhofu”, Bóg strzegł – nie pożyczyłem.
Z ostatniej chwili: patrzę na półki, wzrok mi się niebacznie wyostrza, i widzę niemoją „Tęczę grawitacji” obok niemojego „Kryształowego pałacu”. Właściciel proszony o pilny kontakt! ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2017