Michał Urbaniak's Group: "“Live Recording"

Słucham sobie tej płytki, a konteksty się mnożą i mnożą. Można by z niej wyprowadzić naprawdę parę porządnych rozdziałów, traktujących kolejno i we wzajemnych powiązaniach o zjawiskach kulturowych, innowacjach estetycznych, składach grup, biografiach, o polityce zapewne też.
Czyta się kilka minut
 /
/

Czas rejestracji koncertu - styczeń 1971 - już jest solidnym symbolicznym zwornikiem. Mówiąc najkrócej: przełom dekad to na Zachodzie zmierzch kontrkultury, a zarazem jej kontynuacje w zmienionych postaciach. W Polsce kontrkultura dopiero się zaczyna wyraźniej zaznaczać, bardzo specyficznie i z wieloma kłopotami.

Jedną z kontrkulturowych form artystycznej ekspresji był jazz-rock, który w graniu polskim wykazał się zresztą dłuższym okresem twórczej żywotności. Właśnie muzyce fusion, jej wczesnym i równoległym inspiracjom zawdzięcza “Live Recording" Urbaniaka swoją niesłabnącą moc oddziaływania. Bierze się ona przede wszystkim z jazz-rockowego szwungu, z jakim gra cały kwartet: lider na skrzypcach i saksofonach, Adam Makowicz na klawiszach, głównie elektrycznych, Paweł Jarzębski na kontrabasie oraz Czesław Bartkowski na perkusji. Wprawdzie płytę firmuje nazwisko jednego z muzyków, niemniej relacje między nimi układają się w wielokrotną równorzędność. Urbaniak podaje na skrzypcach zaczyn melodii, rozrastający się zaraz w dynamiczną przestrzeń. Są tu mocne i dźwięczne szarpnięcia strun kontrabasu, gęste faktury bębnów i talerzy, a do tego dźwięki elektrycznych klawiszy, których artykulacja przypomina niekiedy gitarowe riffy.

Fuzja jazzu i rocka była współczesnym odniesieniem tej muzyki, ale nie jedynym. Saksofony Urbaniaka łączą liryzm z momentami free, znacznie tu oswojonymi. Grupa stawia zresztą na jedność jazzu: grają nie tylko kompozycje lidera, ale i tradycję, rodzimą (Komeda) i powszechną (“Body and Soul"). Bardzo przyjemna płyta.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2004