Reklama

Matka Polka albo żadna

Matka Polka albo żadna

21.01.2019
Czyta się kilka minut
Rząd niemal zlikwidował adopcje zagraniczne. Dla dobra małoletnich – twierdzą urzędnicy. Prześledziliśmy losy dzieci, którym zablokowano drogę do rodzin. Oto jak władza jedną decyzją wpłynęła na ich życie.
JOANNA RUSINEK
O

Od tej historii wszystko się zaczęło. Rok 2013, dwie siostry, trzylatka i pięciolatka, trafiają do adopcji zagranicznej. Sprawą zajmuje się jedna z trzech posiadających wówczas licencję na przysposobienia międzynarodowe placówek: Krajowy Ośrodek Adopcyjny Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

W 2015 r. przyjeżdża do Polski małżeństwo z USA. Para zakwalifikowana przez EAC, amerykańską agencję posiadająca akredytację strony polskiej. Nasz sąd zgadza się na adopcję. Dzieci wylatują za ocean. Ale na amerykańskim lotnisku nowi rodzice oddają starszą z dziewczynek innemu małżeństwu (ci pierwsi będą tłumaczyć, że o tym fakcie – wynikającym z trudności, jakie mieli mieć z dzieckiem już w Polsce – powiadomili EAC).

Sierpień 2016 r. Rodzice, którzy przejęli na lotnisku starszą z dziewczynek, przywożą ją do szpitala. Lekarze stwierdzają, że dziecko było wykorzystywane seksualnie. Para...

20174

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cytat z artykułu: " W Polsce od lat nie brakuje co prawda kandydatów na rodziców, ale większość chce dzieci małych i zdrowych..." to zdanie w jakiś sposób dyskredytuje kandydatów na rodziców adopcyjnych, a " małe i zdrowe" nie znaczy bez dysfunkcji,opóźnień rozwojowych i problemów...Problem dotyczy dzieci niepełnosprawnych do adopcji, przy czym kandydaci na rodzinę adopcyjną zwykle nie mają warunków bytowych jak rodzina królewska, albo nawet wielu polityków.A jak wygląda los rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi w Polsce to chyba wszyscy wiemy z niedawnych strajków w sejmie...

W tm wszystkim najtragiczniejsze jest to , że dzieciaki są unieszczęśliwiane na całe swe życie w imię jakiejś durnej ideologii. Będziem swych katolickich, polskich, narodowych plus dzieci strzec jak komunizmu.

...I jeśli nawet nie zawsze w rodzinie adopcyjnej jest jak w bajce, bo różnie bywa,czasem małżeństwa nie wytrzymują i się rozpadają, czasem nawet ktoś umiera, jak w rodzinach biologicznych, taka sama rzeczywistość...Osobiście nie znam jednak przypadku, aby adopcja się nie udała,tzn. aby dziecko nie zostało w rodzinie, a mam wielu znajomych w tej "branży" ;-) Dziecko zawsze jest w nowej rodzinie ugruntowane, ma babcie, dziadków, ciocie, kuzynów, ma fundament, mimo wszystko, na całe życie...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]