Małgorzata Kordowicz: Własny zwój

Co robi Mojżesz w ostatnim dniu swojej ziemskiej wędrówki? Przekazuje dowództwo i kończy pisać Torę, którą lewici pieczołowicie umieszczą w Arce Przymierza.
Czyta się kilka minut
Fot. GRAŻYNA MAKARA

I tak napiszcie sobie pieśń tę, a naucz jej synów Israela, włożywszy ją w usta ich” (Pwt 31, 19; Cylkow) – rzecze Bóg pustynnemu przywódcy. Którą pieśń? Łabędzi śpiew Mojżesza z kolejnego rozdziału Księgi Powtórzonego Prawa wydaje się dobrym kandydatem (zob. 31, 30). Talmud jednak upatruje w tym wersie źródło przykazania, by każdy Żyd napisał własny zwój Tory.

O władcy Izraelitów jest powiedziane: „A gdy zasiędzie na tronie królestwa swojego, niechaj odpisze sobie odpis zakonu (hebr. miszne Tora) tego do księgi – od tego, który przed obliczem kapłanów, Lewitów” (17, 18). W swoim tłumaczeniu rabin Cylkow podąża za aramejskim przekładem, który mówi o „kopii Tory”, jednak miszne Tora dosłownie znaczy „wtóra Tora”, którą władca ma napisać. Zwykłemu Izraelicie wystarczy jeden zwój, król zaś winien posiadać na stanie dwa: jeden – złożony bezpiecznie w skarbcu, drugi – niewielkich rozmiarów – nosić ze sobą, by móc go nieustannie zgłębiać.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Małgorzata Kordowicz: Od szlaku odchodziły dwie drogi: jedna pełna cierni na początku, ale na końcu gładka, druga zaś – gładka na początku, lecz pełna cierni na końcu >>>>


Nie każdy człowiek nadaje się na skrybę, ale zwój Tory można wszak zamówić u specjalisty. Przepisanie jednego egzemplarza to zwykle rok pracy. Nie dziwi więc, że ceny nowych zwojów zaczynają się – bagatelka! – od 20 tys. dolarów, czyli po obecnym kursie od 100 tys. złotych. Żydowskim wspólnotom zdarza się składać na kupno zwoju, czasem bogacz jest w stanie sam ufundować Torę dla synagogi. Można patrzeć na taki zwój przez pryzmat prawa dotyczącego przedmiotu niepodzielnego: jeśli stanowi on współwłasność grupy ludzi, w momencie użytkowania go przez kogokolwiek z grupy staje się on na ten czas wyłączną własnością tej osoby. Ten, kto w danej chwili publicznie czyta ze zwoju w synagodze, jest w tym momencie właścicielem tego zwoju.

Jako młodziutka osóbka miałam to szczęście, że pewien anielsko cierpliwy jerozolimski skryba, po udzieleniu mi odpowiedniego instruktażu i po napisaniu przeze mnie własnoręcznie gęsim piórem na ćwiczebnym pergaminie całego rządka jednej hebrajskiej litery, pozwolił mi tę jedną literę w pisanym przezeń zwoju wykaligrafować. Wydaje mi się to zdumiewające, gdyż osoby z otoczenia owego skryby mogły uznać ten zwój za niekoszerny, czyli nienadający się do publicznego odczytywania zeń w synagodze.

W środowiskach ortodoksyjnych nadal kwestionuje się zwoje przepisane przez kobiety. Pionierki hebrajskiej sztuki skrybalnej, przede wszystkim reprezentantki ruchów liberalnych, pojawiły się dopiero w XXI wieku. Kształcą uczennice, więc jest nadzieja, że kiedyś więcej z nas będzie mogło własnoręcznie wywiązać się z przykazania napisania własnej Tory. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Własny zwój