Utkwiła nam w pamięci obietnica nowego prezydenta Ameryki, który po ogłoszeniu wyników wyborów powiedział: „naprawimy wszystko”. Szerokość tej zapowiedzi skłania nas do fantazjowania. Chcielibyśmy oto, by wydarzyło się coś, o czym marzymy od dzieciństwa, by ktoś, może to być prezydent USA, obiecał nam solidną naprawę, by mianowicie sprawił, że Ziemia na powrót płaską będzie. By uderzył pięścią w stół i rzekł mocno: Make Earth Flat Again! I by stało się to szybko, jak najszybciej.
Oczywiście, w Stanach, mimo rzesz zamieszkujących ten kraj płaskoziemców, federalne spłaszczanie planety nie jest na razie możliwe. Najbliższy współpracownik nowego prezydenta, E. Musk, zajmuje się podbojem kosmosu i kulistość Ziemi jest ważnym elementem kosztorysowania jego rakiet. Ale trend jest dobry, głównym lekarzem USA – i nie jest to żarcik – zostanie zaraz R.F. Kennedy junior; on nie ma hamulców, to człowiek nieprzekonany do mikrobiologii.
Można by teraz rzec, że przecież jesteśmy w Polsce, i dalibóg, Ameryka nas nie za bardzo obchodzi. Tu nikt za kulistość nie będzie umierał, więc hasło MEFA może nabrać nośności, a nawet państwowego wsparcia. Jak wiemy, nie takie rzeczy nasze państwo dotowało w ostatnich latach. Czapeczki z napisem MEFA albo koszulki „Krągłe jest złe” można by zacząć produkować tu i teraz, gdyby nie drobnostka – jedyny spec od tego typu odzieży siedzi dziś w areszcie i bodaj prędko nie wyjdzie.
Chyba że wyjdzie. Bo jeśli idzie o wsadzanie i wypuszczanie, to Polska stała się – popatrzmy – krajem dość rozrywkowym. Raz się wsadza, raz się puszcza, znów wsadza, znów puszcza i tak w kółko. Są już tacy rodacy, którzy nie wiedzą, czy siedzą, czy nie siedzą, czy siedzieli, czy oto dopiero siedzieć pójdą. O tym, czy ktoś siedzi bądź nie, decydują dziś, zdaje się, sondaże opinii publicznej, a robi się je szybciej, niż pracuje wymiar sprawiedliwości.
Nie są to wszystko razem ani czcze żarty, ani głupawe pogwarki. Zewsząd słychać bowiem poważne zapowiedzi rewolucji mas, końca świata, końca starych elit, ogłasza się narodziny elit zupełnie nowych, ale – co ciekawe – niepiśmiennych. Jest to takoż moment końca edukacji, jaką znamy, słowem – kończy się era uniwersytetów, nawet tych słabych, a nadchodzi era – tak uważamy – paczkomatów. Paczkomat jako placówka edukacyjna – wydaje się to realne. Powiada się, że nowa era w Ameryce uruchomi takoż nową erę na obrzeżach świata widzialnego, w pradolinie Wisły i w szalonym dorzeczu prawobrzeżnej Odry. Tutejszy solidny sceptycyzm wobec tzw. pewników i niezmienników w przyrodzie na pewno się w latach najbliższych, a może wręcz miesiącach, rozwinie czy, jak kto woli, nabierze rumieńców. Lubimy ten rumieniec.
Radujemy się, gdy polski polityk prowadzi rumianą kampanię, pełną dziwnych widzeń Kosmosu, bombastycznych pomysłów dobrych dla każdego, zapowiadającą wpłaty, wypłaty, szalone dotacje, darowizny, promocje, podwyżki i obniżki oraz zakupy. Nudne akcje przeciwko nadmiernym wydatkom, wystąpienia obnażające niepohamowane wydatki poprzedników u władzy uważamy za chybione, wręcz groźne. To nieświadome promowanie dziadostwa, to upokarzanie ludzi i kraju. Niebawem ruszy kampania wyborcza i wypada poradzić każdemu, kto marzy o wygranej – wydawaj, płać za wszystko każdemu, wypłacaj sobie i innym, nigdy nie mów „nie wiem”, i nigdy nie mów „wiem”, mów, że Ziemia jest płaska, mów też, że jest kulą. Obiecaj i obiecuj. Kto nie obiecuje, ten nie rządzi.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















