Reklama

Magurski Park na łowy

Magurski Park na łowy

24.10.2019
Czyta się kilka minut
Nowy dyrektor Magurskiego Parku Narodowego, prywatnie myśliwy, strzelał do zwierząt również na jego terenie – dowiedział się „Tygodnik Powszechny”.
Magurski Park Narodowy, okolice Krempnej / Fot. Marek Dybas/REPORTER
P

Przypomnijmy: Norbert Kieć objął stanowisko dyrektora parku we wrześniu. Jego nominacji przez ministra środowiska towarzyszyły protesty przyrodników, ekologów oraz m.in. uczniów z Krosna skupionych wokół Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Wskazywano, że Kieć jest czynnym myśliwym, szefem koła łowieckiego Dunajec z Wojnicza, a dyrektorem parku narodowego nie powinien zostać ktoś, kto znajduje przyjemność w zabijaniu zwierząt. Tym bardziej że brakuje mu wykształcenia przyrodniczego (jest biznesmenem oraz absolwentem podyplomowych studiów z gospodarki łowieckiej i ochrony zwierzyny). W mediach społecznościowych krążyło zdjęcie Kiecia z upolowanym przez niego na Białorusi głuszcem. Choć dewizowe polowanie było legalne, fotografia szokowała – głuszec to w Polsce gatunek chroniony, skrajnie nieliczny, zagrożony wyginięciem. Sam zainteresowany przekonywał, że jego łowieckie hobby nijak nie stoi na przeszkodzie kierowaniu MPN.


Screen z profilu "Pracownia na rzecz Wszystkich Istot" / FACEBOOK

Co ciekawe, Kieć był już wcześniej w parku zatrudniony. W 2017 roku przez trzy miesiące był pełniącym obowiązki kierownika zespołu ds. edukacji. Na koniec okresu próbnego nie przedłużono mu jednak umowy. Nie przeszkodziło to ministrowi dwa lata później mianować go dyrektorem.

„Jeżeli będę miał czas, to będę uczestniczył w polowaniach, gdyż po to zostałem myśliwym i po 19 latach nie będę na pewno z tego rezygnował” – tłumaczył Kieć we wrześniu, kiedy przed siedzibą parku w Krempnej zebrała się społeczna delegacja przeciwników jego nominacji. Jego słowa cytuje portal Wirtualne Jasło: „Gospodarka łowiecka jest to jeden z najstarszych zawodów, które były wykonywane w Polsce i na świecie. Pan Bóg sam powiedział »Czyńcie sobie Ziemię poddaną«. I myślę, że łowiectwo jest w Polsce i będzie” – przekonywał.

Zapowiadał też, że choć z działalności w kole łowieckim rezygnować nie zamierza, to na terenie parku polować nie będzie, bo nie ma tam wyznaczonych obwodów łowieckich.

Nie dodał jednak, że wcześniej to robił. Kieć strzelał do parkowej zwierzyny w ramach tzw. odstrzału redukcyjnego, a więc zmniejszania populacji zwierząt przebywających na terenie parku narodowego. Oficjalnie redukcja jest sposobem na walkę ze szkodami w młodnikach i uprawach leśnych. Te wyrządzają m.in. jelenie. W praktyce to również sposób na zarabianie pieniędzy przez park narodowy – za przywilej strzelania do zwierząt w parku trzeba płacić. W związku z zabiciem „czterech sztuk zwierzyny płowej” do końca 2017 roku Kieć zasilił konto MPN kwotą 5801 zł. Na stronie internetowej parku nie ma jednak żadnych informacji ani o zasadach przyznawania odstrzałów, ani o cenniku. Na odstrzały nie są też organizowane przetargi. Jak ustalił „Tygodnik”, chętnym myśliwym przydziela je dyrektor.

W 2017 roku redukcje w parku się skończyły, gdyż sprzeciwił się im ówczesny dyrektor Marian Stój. Kilka miesięcy temu w rozmowie z „Tygodnikiem” mówił, że przed jego przyjściem w parku zabijano – na podstawie zapisu w zadaniach ochronnych parku – do osiemdziesięciu jeleni rocznie. „Rok 2018 był pierwszym w historii, gdy w MPN nie odstrzelono ani jednego jelenia. Po prostu nie dałem na to zgody. Leśniczowie nie zgłaszali większych szkód w młodnikach, więc nie było powodu zwierzyny redukować” – tłumaczył Stój.

Na razie nie wiadomo, czy Kieć na nowo wpuści do parku myśliwych. Dyrektor nie odpowiedział na pytanie „Tygodnika” w tej sprawie. Obecnie MPN funkcjonuje według zadań ochronnych wydanych przez ministra środowiska na lata 2019-2021. Jest w nich mowa o odstrzale do 20 jeleni rocznie na obszarach ochrony czynnej z wyłączeniem doliny po dawnej wsi Ciechania.

Autor artykułu

Dziennikarz, wychowanek „Życia Warszawy”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor krajoznawczego zbioru esejów „Hajstry. Krajobraz bocznych dróg” (Wyd. Czarne 2017), za który...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]