Magurski Park na łowy

Nowy dyrektor Magurskiego Parku Narodowego, prywatnie myśliwy, strzelał do zwierząt również na jego terenie – dowiedział się „Tygodnik Powszechny”.
Czyta się kilka minut
 Magurski Park Narodowy, okolice Krempnej / Fot. Marek Dybas/REPORTER /
Magurski Park Narodowy, okolice Krempnej / Fot. Marek Dybas/REPORTER /

Przypomnijmy: Norbert Kieć objął stanowisko dyrektora parku we wrześniu. Jego nominacji przez ministra środowiska towarzyszyły protesty przyrodników, ekologów oraz m.in. uczniów z Krosna skupionych wokół Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Wskazywano, że Kieć jest czynnym myśliwym, szefem koła łowieckiego Dunajec z Wojnicza, a dyrektorem parku narodowego nie powinien zostać ktoś, kto znajduje przyjemność w zabijaniu zwierząt. Tym bardziej że brakuje mu wykształcenia przyrodniczego (jest biznesmenem oraz absolwentem podyplomowych studiów z gospodarki łowieckiej i ochrony zwierzyny). W mediach społecznościowych krążyło zdjęcie Kiecia z upolowanym przez niego na Białorusi głuszcem. Choć dewizowe polowanie było legalne, fotografia szokowała – głuszec to w Polsce gatunek chroniony, skrajnie nieliczny, zagrożony wyginięciem. Sam zainteresowany przekonywał, że jego łowieckie hobby nijak nie stoi na przeszkodzie kierowaniu MPN.

Co ciekawe, Kieć był już wcześniej w parku zatrudniony. W 2017 roku przez trzy miesiące był pełniącym obowiązki kierownika zespołu ds. edukacji. Na koniec okresu próbnego nie przedłużono mu jednak umowy. Nie przeszkodziło to ministrowi dwa lata później mianować go dyrektorem.

„Jeżeli będę miał czas, to będę uczestniczył w polowaniach, gdyż po to zostałem myśliwym i po 19 latach nie będę na pewno z tego rezygnował” – tłumaczył Kieć we wrześniu, kiedy przed siedzibą parku w Krempnej zebrała się społeczna delegacja przeciwników jego nominacji. Jego słowa cytuje portal Wirtualne Jasło: „Gospodarka łowiecka jest to jeden z najstarszych zawodów, które były wykonywane w Polsce i na świecie. Pan Bóg sam powiedział »Czyńcie sobie Ziemię poddaną«. I myślę, że łowiectwo jest w Polsce i będzie” – przekonywał.

Zapowiadał też, że choć z działalności w kole łowieckim rezygnować nie zamierza, to na terenie parku polować nie będzie, bo nie ma tam wyznaczonych obwodów łowieckich.

Nie dodał jednak, że wcześniej to robił. Kieć strzelał do parkowej zwierzyny w ramach tzw. odstrzału redukcyjnego, a więc zmniejszania populacji zwierząt przebywających na terenie parku narodowego. Oficjalnie redukcja jest sposobem na walkę ze szkodami w młodnikach i uprawach leśnych. Te wyrządzają m.in. jelenie. W praktyce to również sposób na zarabianie pieniędzy przez park narodowy – za przywilej strzelania do zwierząt w parku trzeba płacić. W związku z zabiciem „czterech sztuk zwierzyny płowej” do końca 2017 roku Kieć zasilił konto MPN kwotą 5801 zł. Na stronie internetowej parku nie ma jednak żadnych informacji ani o zasadach przyznawania odstrzałów, ani o cenniku. Na odstrzały nie są też organizowane przetargi. Jak ustalił „Tygodnik”, chętnym myśliwym przydziela je dyrektor.

W 2017 roku redukcje w parku się skończyły, gdyż sprzeciwił się im ówczesny dyrektor Marian Stój. Kilka miesięcy temu w rozmowie z „Tygodnikiem” mówił, że przed jego przyjściem w parku zabijano – na podstawie zapisu w zadaniach ochronnych parku – do osiemdziesięciu jeleni rocznie. „Rok 2018 był pierwszym w historii, gdy w MPN nie odstrzelono ani jednego jelenia. Po prostu nie dałem na to zgody. Leśniczowie nie zgłaszali większych szkód w młodnikach, więc nie było powodu zwierzyny redukować” – tłumaczył Stój.

Na razie nie wiadomo, czy Kieć na nowo wpuści do parku myśliwych. Dyrektor nie odpowiedział na pytanie „Tygodnika” w tej sprawie. Obecnie MPN funkcjonuje według zadań ochronnych wydanych przez ministra środowiska na lata 2019-2021. Jest w nich mowa o odstrzale do 20 jeleni rocznie na obszarach ochrony czynnej z wyłączeniem doliny po dawnej wsi Ciechania.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”