Lumen fidei

Światło wiary – mówi o nim pierwsza encyklika papieża Franciszka. To światło ma wiele postaci.
Czyta się kilka minut

Jedna z nich – pisze papież – ma formę światła dochodzącego do nas z nieba przez witraże w gotyckiej świątyni. Witraże te zwykle przedstawiają świętą historię zbawienia – historię ludzi, w których życie Bóg wkroczył z mocą – i został przyjęty. Patrząc na tę historię, studiując ją i poznając – zostajemy oświeceni.

Pierwszą taką historią w Biblii jest historia Abrahama. To historia ojca wiary żydów, chrześcijan i muzułmanów. To historia ojca wiary trzech czwartych ludzkości!

Historia wiary Abrahama zaczyna się od Bożego polecenia: „Wyjdź!” (Idź! Idź dla siebie!). Słowo wzywa go do drogi, i to drogi, która znana jest jedynie Bogu – przed wyruszającym (na razie) jest zakryta. On nie wie, dokąd idzie. Idzie w zaufaniu wzywającemu go Słowu Boga – opierający się na nim niczym na skale. W uszach, w myśli, w sercu niesie Bożą obietnicę. Pamięta Słowo, które opisuje przyszłość. Ono objaśnia mu, co ma się stać: memoria futuri (dosł. pamięć przyszłości, pamięć na przyszłość). Pamięta, że wyszedł ku czemuś – że ciągle ma to przed (a nie za) sobą. Swój sens, spełnienie i szczęście ma ciągle przed sobą, w przyszłości. Ale opisana została ona słowem wypowiedzianym już jakiś czas temu. Słowem zadanym pamięci.

Tę wyjątkową w dziejach zbawienia historię papież Franciszek komentuje następująco: „wiara »widzi« w takiej mierze, w jakiej się posuwa, w jakiej wchodzi w przestrzeń otwartą przez Słowo Boże” („Lumen fidei”, 9).

Tylko dlatego, że ruszył w drogę – że poszedł w rzeczywistość opisaną obietnicą Boga – mógł Abraham „zobaczyć” w wierze, jak owo Słowo się wypełnia; jak Bóg okazuje się wierny, mocny, miłosierny, kochający.

Bez pójścia w drogę nasza „wiara” jest wiedzą wyłącznie teoretyczną. Mogę się jej nawet wyuczyć na pamięć. Jest wtedy jak wystudiowana mapa – cóż, kiedy nigdy nie staje się ona rzeczywistą drogą. Mogę tę mapę poznać w najdrobniejszych detalach, ale nigdy nie zaznam szczęścia wędrówki. Nie ucieszę się widokami po drodze, nie osiągnę celu – nie poznam radości wędrowania z Bogiem – opierając się na Jego (nie na swoich własnych) możliwościach.

Czy nie dlatego również Jezus tak często wzywa nas do drogi? „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”; „Idź! Syn twój żyje!”; „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”; „Idźcie, pokażcie się kapłanom”; „Przyjdź!” (do Piotra proszącego o możliwość przyjścia do Niego po wodzie).

Możesz nie zaryzykować. Możesz nie przełożyć nóg przez burtę. Ale wtedy nigdy się nie dowiesz, jaką skałą potrafi być woda...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2013