Takiego miesiąca nie było od dekad: w grudniu ub. roku narodziło się 25,8 tys. dzieci, najmniej w miesięcznym ujęciu od 2002 r. A grudzień był pierwszym miesiącem, na którego bilans mogła wpłynąć epidemia – od marca 2020 zdążyło wszak upłynąć 9 miesięcy.
Zły pod tym względem był cały rok: Polsce ubyło ok. 115 tys. ludzi, czyli mniej więcej tyle, ile populacja średniej wielkości miasta, np. Płocka. Przyczyny są dwie: ok. 70 tys. epidemicznych zgonów (część to pokłosie zapaści w ochronie zdrowia) i fatalne wskaźniki urodzeń. Narodziło się 355 tys. dzieci – najmniej od 2004 r.
Nie lepiej rysuje się przyszłość: do powiększonej epidemią sumy lęków, które nie sprzyjają decyzjom o posiadaniu dzieci, doszło zaostrzenie prawa aborcyjnego. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















