Reklama

Listopad. Kieleckie

Listopad. Kieleckie

05.01.2017
Czyta się kilka minut
Gdzieś w Kieleckiem to było. Jechałem z Łodzi.

​Jak zwykle trochę bokami, niby na skróty, ale wychodziło dłużej i dalej. Żeby sobie do woli na Polskę popatrzeć i jej skrytą urodę podziwiać. Listopad się już dawno zrobił. Szarzyło się, brązowiało, smużyło mgłami. Sarna nawet czasem wyszła na skraj zagajnika, nawykła już do cywilizacji i wcale nieprzestraszona. Domki, chałupinki i przysiółki też jakoś przyrodniczo wyglądały. Przez tę mgłę pewnie. Cały ten cyklamen, cynober, pistacja fasad jakby spłynęły wodniście, rozrzedziły się, zblakły. Ale okolica niebogata była, więc i stara silikatowa cegła się zdarzała, poczciwa czerwona i suporeks. Tak więc minerały, aura, fauna i flora, czyli całkiem harmonijnie ojczyzna wypadała, nie narzucając swojej nadmiernej obecności, jak to zwykła czynić przy uczęszczanych arteriach i w okolicach zaawansowanych ekonomicznie. Bo jakoś tak się składa, że bogactwo u nas najczęściej wychodzi nam jak...

4138

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

że Autor porusza się bocznymi drogami i podwozi życiowych autostopowiczów, których zwierzenia przejmująco opisuje. My poruszamy się mainstreamowymi szlakami i nawet nie przyjdzie nam do głowy, że obok też życie się toczy ze swoimi smutkami i radościami. Ale wydaje się, że to jest inny, odległy wymiar. Autorowi dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

Szczerość, autentyczność, wrażliwość bez ckliwości i pisarski kunszt. Tego nigdy za wiele. Za każdy tekst i tekścik, dzięki wielkie.

Zaczynam z reguły TP od Pana, i jak Pana nie ma, czuje się zawiedziony...

Pana teksty są jak balsam.Nawilżają oraz wygładzają spierzchniętą codziennością "duszę". Dziękuję.

Hmmm ... a ja dołożę jednak malutką łyżkę dziegciu. To przez tę "słomę z butów". Powiedzmy tak: Autor jest przecież artystą. Nie znam łaciny, ale już w angielskim artist komponuje się jakoś z artificial - sztucznym. No i po polsku też sztuka brzmi jak sztuczny. A sztuczny to znów jakoś nienaturalny. Może chatki z mułu nad Nilem były jeszcze naturalne, ale piramidy są było nie było sztuczne. Tak samo jak pałac kultury i stadion narodowy w Warszawie. Także całemu światu, z burg khalifa na czele, wychodzi z butów ta słoma, jak już się człowiek ruszy żeby coś przedsięwziąć. Cały ten padół kapie złotem i pretensją. Ale potem pojawia się znów taki Chopin co to mazowiecki duchowy wygwizdów wprowadza do panteonu sztuki i usadawia zaraz obok Wiednia Mozarta i Paryża Berlioza. I znów wpływa na gust popularny. Także może różowa kostka bauma pewnie jest wulgarna. Ale też i można dojść po niej do przychodni. Szczególnie dla starszych ludzi ważna jest porządna ifrastruktura. Nie to, żebym miał coś przeciwko byciu podwożonych przez Andrzeja Stasiuka swoją drogą :).

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]