Reklama

Licheń. Zesłanie

Licheń. Zesłanie

04.06.2013
Czyta się kilka minut
Ks. Adamowi Bonieckiemu
O

Od ostatniego razu kopuła nieco oblazła ze złota. Było późne popołudnie i ludzie już się rozjeżdżali. Na trawiastym parkingu sześćdziesięcioletni mężczyzna nie mógł się zdecydować co do ceny i w końcu z rezygnacją w głosie powiedział: „Daj pan dwójkę”. U podnóża Golgoty kilku ciemnoskórych rozmawiało w nieznanym języku. Mogli być z Indii. Pielgrzymi ludek zerkał na nich ciekawie. Z baru pachniało jedzeniem.
Na tablicach były przedstawione wzory przyzwoitego przyodziewku, o dziwo nie tylko dla niewiast, ale i dla facetów: żeby nie chodzili tutaj w szortach. Ale chodzili. W tych porciętach do kolan z wielkimi kieszeniami po bokach. Dziewczyny też nie zasłaniały ramion. Nie było czuć kadzideł, tylko perfumy i dezodoranty. Dlatego tu zajeżdżałem, ilekroć byłem w pobliżu. Tak jak dzisiaj w te świetliste Zielone Świątki. Od wschodu, od Warszawy, pustymi niedzielnymi drogami, w...

4884

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]