Reklama

Lektury pobożne

Lektury pobożne

14.09.2006
Czyta się kilka minut
Archiwa walki z Kościołem
J

Jako że pisałem w tym miejscu o pierwszym tomie dzieła ks. Bogdana Stanaszka ("Diecezja sandomierska w powojennej rzeczywistości politycznej w latach 1945-1967"), teraz chcę przynajmniej poinformować, że na rynku znajduje się także drugi tom tej monografii. Monografia warta jest uwagi choćby dlatego, że w dobie "teczkowego szaleństwa" stanowi wzór posługiwania się archiwalnymi materiałami.

Autor zbadał zasoby Instytutu Pamięci Narodowej, jednak do nich się nie ograniczył. Pisze we wstępie: "Zasadniczy materiał, na którym opiera się niniejsza rozprawa, zaczerpnięto z archiwów: Archiwum Akt Nowych w Warszawie (zespoły Ud-SW i KC PZPR), Archiwum Diecezjalnego w Sandomierzu (akta Kurii Diecezjalnej), Archiwum Państwowego w Kielcach (m.in. zespół KW PZPR i Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach) oraz Archiwum IPN w Warszawie (akta UB i SB). Analiza przechowywanych tam dokumentów ukazała w pełnym zakresie rozmiary działań podjętych przez władze państwowe, a mających na celu marginalizację wpływów Kościoła. Z drugiej strony można było odtworzyć formy przeciwdziałania podjętego przez duchowieństwo i wiernych świeckich". Co ciekawe, zdaniem Autora - o czym nie pisze, ale wiem to bezpośrednio od niego - podstawowych dla omawianego w książce zagadnienia dokumentów należy szukać nie w zasobach IPN-u, ale w archiwach Urzędu do Spraw Wyznań oraz KW PZPR. Ta metoda wszechstronnych poszukiwań, konfrontacji materiałów pochodzących od władz PRL z materiałami kościelnymi pozwala zachować proporcję ważności spraw. I tak np. w książce jest oczywiście mowa o świeckich

i duchownych tajnych współpracownikach, umieszczeni jednak w kontekście konkretnych spraw (np.: "TW Wąkop donosił, że jego wikariusz otrzymał je [ulotki] od ks. Kozła, referenta kurii") jawią się jako dokuczliwy, ale jednak marginalny element kolosalnej machiny zbudowanej w celu dezintegracji Kościoła, podporządkowania go sobie i ostatecznie eliminacji z życia społeczeństwa.

Takie potraktowanie problematyki PRL-u i funkcjonowania służb specjalnych wymaga erudycji i kolosalnej pracy. W przeciwieństwie do publikowanych bez kontekstu zestawów fragmentarycznych dokumentów SB takie opracowanie nie jest sensacyjne, jednak ono dopiero stanowi adekwatny obraz tamtej rzeczywistości, która w miarę lektury książki ks. Stanaszka napawa grozą. Sądzę, że odwaga, upór, z jakim świeccy i duchowni ludzie Kościoła reagowali oporem na szykany i prześladowania, był w jakiejś mierze możliwy dzięki temu, że nie zdawaliśmy sobie w pełni sprawy, jak kolosalny, przemyślany, zorganizowany i dalekowzroczny jest system walki z religią i Kościołem. Dziś to wiemy i dziwimy się, że choć tak potężny, okazał się w większym lub mniejszym stopniu nieskuteczny w zderzeniu z przeciwnikiem chwilami nieco naiwnym i pod względem logistycznym daleko gorzej przygotowanym. Autor jednak chroni nas przed zbytnim optymizmem: "mimo całej obłudy systemu odrzucone przez społeczeństwo władze osiągały postępy w akcji laicyzacyjnej".

Drugi tom monografii ks. Stanaszka składa się z czterech rozdziałów. W pierwszym są omówione kwestie związane z duszpasterstwem i ograniczaniem swobody praktyk religijnych. Szczegółowo przedstawiono nadzór nad liturgią kościelną, konflikty związane z likwidacją świąt, procesji ulicznych i pielgrzymek oraz obchodami Wielkiej Nowenny i Milenium Chrztu Polski (odczytywana dziś dokumentacja policyjnych działań w tej materii wydaje się chwilami groteskowa). Rozdział drugi dotyczy działalności kaznodziejskiej duchowieństwa i towarzyszących jej restrykcji ze strony władz, trzeci - laicyzacji szkolnictwa kościelnego, konfliktom związanym z nauczaniem religii w szkołach i punktach katechetycznych, utrudnianiu praktyk religijnych dzieciom i młodzieży. Rozdział czwarty poświęcony jest problematyce laicyzacji życia społecznego, a więc likwidacji stowarzyszeń i organizacji kościelnych, przejęciu przez państwo "Caritasu", laicyzacji zakładów opiekuńczo-wychowawczych i służby zdrowia, utrudnianiu praktyk religijnych członkom PZPR, walce o wpływy wśród robotników i w środowiskach urzędniczych. Ostatni paragraf tego rozdziału omawia mechanizmy działania cenzury i ograniczenia dotyczące prasy katolickiej.

Każdy z rozdziałów oparty jest na faktach, wydarzeniach, opisach działalności konkretnych ludzi. Wśród nich zwraca uwagę niezwykła, wciąż mało znana postać Kościoła tamtych czasów: ks. Marcin Popiel, proboszcz z Szewnej. Tajemnica mocy Kościoła w tamtych czasach kryła się nie tyle - jak zakładały władze PRL - w przemyślnej strategii hierarchów, co we wspaniałych ludziach, takich jak ks. Popiel.

Ks. Bogdan Stanaszek, "Diecezja sandomierska w powojennej rzeczywistości politycznej 1945-1967". Tom II. "Duszpasterstwo i laicyzacja życia społecznego". Sandomierz 2006, Wydawnictwo Diecezjalne;

Kościół w godzinie próby

Wciąż słychać, że zamiast ujawniać "TW", ludzi w końcu złamanych, ofiary reżimu, trzeba ujawniać tych, którzy łamali. Pomijając problem prawny zasadności ścigania esbeków, którzy niekoniecznie i nie zawsze łamali obowiązujące wówczas prawa, zwracam uwagę, że te nazwiska są ujawniane; ujawnia je np. Marek Lasota w książce o kardynale Wojtyle. Także kiedy się mówi o "lustracji Kościoła", wraca nieodmiennie stwierdzenie, że choć zdarzali się wśród duchownych agenci, to jednak przeważali ludzie dzielni, czasem wręcz bohaterowie, i że koniecznie trzeba właśnie ich ukazywać. Oba te postulaty spełnia seria wydawnictwa Rafael zatytułowana "Kościół w godzinie próby. 1945-1989. Nieznane dokumenty i świadectwa" pod redakcją Tomasza Balon-Mroczka.

Seria ukazuje się od października 2003 r., dotychczas wydano cztery jej tomiki: zielony, czerwony, niebieski i żółty, ten ostatni dosłownie w ostatnich dniach. Autorzy wykorzystali znajdujące się w posiadaniu IPN materiały z archiwów UB oraz SB, wzbogacając je relacjami i wspomnieniami świadków oraz innymi dokumentami: m.in. Urzędów ds. Wyznań, tekstami prasowymi, fragmentami kazań itp. Nie są to opracowania naukowe (jak książki ks. Bogdana Stanaszka), jednak charakter popularyzacyjny w niczym nie umniejsza ich wartości. Opisy wydarzeń i portrety ludzi świadczą o kompetencji autorów. W krótkich tekstach (w każdym zeszycie jest ich kilka) przybliżają takie postacie, jak zamordowany w 1946 r. z inspiracji PPR proboszcz w Płokach ks. Michał Rapacz, dziś kandydat na ołtarze, czy ks. Bolesław Stefański (1910-1964). Ks. Stefański, uczestnik konspiracji Stronnictwa Narodowego w latach wojny i akcji "Burza" (odznaczony Krzyżem Virtuti Militari), wspierający ukrywających się Żydów, czynny także w konspiracji powojennej, aresztowany przez UB i poddany nieludzkiemu śledztwu w pokazowym procesie w 1946 r.­, został skazany na karę śmierci, którą prezydent Bierut zamienił na dożywocie. Wyrok złagodzono później do 15 lat, a w 1954 r. ks. Stefańskiego warunkowo zwolniono; opuścił więzienie jako kaleka w sensie fizycznym (w więzieniu amputowano mu nogę) i psychicznym.

Jeden ze szkiców poświęcony jest biskupom związanym z diecezją lwowską i wileńską. Wśród kilkudziesięciu "Szkiców biograficzno-społecznych", które opracowała wtedy Julia Brystygier, wyróżniają się te dotyczące biskupów i kapłanów związanych z terenami zajętymi przez Związek Radziecki; do najobszerniejszych należy biogram biskupa Michała Klepacza, określonego jako najzdolniejszy i najbardziej wykształcony hierarcha w Polsce. Niezwykła i wstrząsająca jest historia siostry Izabeli (Zofii Łuszczkiewicz) - absolwentki UJ, szarytki, żołnierza AK, po wojnie uwięzionej i torturowanej, skazanej trzykrotnie na karę śmierci, potem ułaskawionej, zmarłej w roku 1957. W "zeszycie zielonym" zamieszczono m.in. opis dramatycznych zmagań ze służbami bezpieczeństwa przemyskiego ordynariusza biskupa Ignacego Tokarczuka.

Zeszyty zawierają - przedstawione zresztą nader syntetycznie - dzieje zwalczania przez bezpiekę i funkcjonowania mimo to duszpasterstwa akademickiego, Oaz, opis walki o nowohucki krzyż, usiłowań opanowania dorocznych pielgrzymek mężczyzn do Piekar Śląskich. Ostatnio wydany "zeszyt żółty" zawiera artykuł Filipa Musiała: "W sieci bezpieki. Przypadek jednego informatora". Autor tak kończy rzeczowy opis dramatu ks. Bolesława Przybyszewskiego, znanego krakowskiego historyka: "Losy krakowskiego kapłana dowodzą, że nie sposób opisywać dziejów PRL w tonacji czarno-białej - w odcieniach szarości kryje się najczęściej ludzki dramat". Do zeszytów dołączono dyskietki z filmami dokumentalnymi w formacie VCD: o procesie Kurii krakowskiej, o "lubelskim cudzie" i o biskupie Ignacym Tokarczuku.

"Kościół w godzinie próby 1945-1989. Nieznane dokumenty i świadectwa". Zeszyty: zielony, czerwony, niebieski i żółty. Autorzy: Piotr Chmielowiec, Jan L. Franczyk, Piotr Gołdyn, Marek Lasota, Filip Musiał, Jolanta Sokołowska, Jarosław Szarek, Ryszard Terlecki, Dariusz Walusiak, Jarosław Wąsowicz SDB, Jacek Żurek. Kraków 2003-2005, Dom Wydawniczy Rafael;

Nuncjusz

Począwszy od września 1635 roku nuncjusz Mario Filonardi z Wiednia słał do Rzymu prośby o zezwolenie na wjazd do Polski. 16 lutego 1636 roku opuścił Wiedeń i przez Nikolsburg (Mikulov), gdzie się na krótko zatrzymał, a następnie przez Kraków dotarł wreszcie 20 marca do Warszawy. W Warszawie dworu królewskiego nie zastał, 17 maja tegoż roku udał się więc do Wilna, gdzie uczestniczył w uroczystościach przeniesienia relikwii św. Kazimierza do nowo wybudowanej staraniem Władysława IV i jego ojca Zygmunta III­ kaplicy katedralnej. Zostawił obszerny opis tych uroczystości. Pozostał w Polsce osiem lat. Opuścił ją w październiku 1643 roku jako persona non grata, odwołany przez papieża na żądanie króla, udając się (przez Nowy Targ, Wiedeń, Ferrarę) do Rzymu. Tam zmarł w sierpniu 1644 roku.

Książka Teresy Hynczewskiej--Hennel powstała w ramach wielkiego programu badawczego zainicjowanego przez Karolinę Lanckorońską. Program dotyczy akt nuncjatury w Polsce; korespondencja powstała w ramach tego urzędu od pierwszej połowy XVI wieku do rozbiorów Polski do dziś nie została gruntownie przebadana, a jest bogatym materiałem do dziejów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Prowadzone prace, którymi kieruje znakomity historyk o. Henryk Damian Wojtyska CP, owocują publikacjami wydawnictwa "Acta Nuntiaturae Poloniae". Zaangażowanie, kompetencje i efekty pracy ojca Damiana były źródłem radości ostatnich lat życia Pani Profesor.

Autorka zajęła się nuncjuszem szczególnym. Udało jej się znaleźć kilkanaście tysięcy dokumentów wytworzonych w czasie jego urzędowania przez nuncjaturę, w nich zaś obraz ówczesnej Rzeczypospolitej. Niewątpliwie już wtedy urzędowe relacje były pisane według dobrych reguł, które chroniły je od wodolejstwa. Rekonstrukcja obrazu kraju widzianego oczyma nuncjusza mieni się od szczegółów. Mamy więc obraz siedemnastowiecznej Polski: opisy stanu religijności, uczt, przedstawień teatralnych, nabożeństw, ślubów, krwawych igrzysk zwierząt, miast, wsi, okropnych polskich gospód, kultury, sztuki, ważnych i mniej ważnych postaci, politycznych intryg, upadków i wzlotów. Nie musimy czytać w całości olbrzymiej korespondencji nuncjusza; autorka przebrnęła przez nią i w sposób dobrze uporządkowany przekazuje nam swoją wiedzę.

Nie sposób streszczać tego rodzaju dzieł, bo ich smak tkwi w szczegółach. Nie będę więc opowiadał treści, lecz się chwilę zatrzymam na niezwykłym akcie ekspulsji nuncjusza. Przyczyn niełaski ze strony króla Władysława IV i polskich panów było kilka. Bodaj najdotkliwiej dotknięty czuł się król odmową papieża Urbana VIII nadania godności kardynalskiej protegowanym przez siebie kandydatom. "Rzym chciał mieć kandydatury »narodowe«, Wazowie niechętnie widzieliby rozkwitające kariery rodzimych biskupów, woleli popierać przychylnych Polsce i im samym cudzoziemców". Daremnie król protegował Waleriana Magniego, Honorata Viscontiego; papież okazał się stanowczy. Drugi powód to negatywna reakcja nuncjusza na potwierdzenie przez sejm w roku 1641 "praw prawosławnych". W uznaniu praw wyznawców "religii greckiej" widział on przyznanie swobody praktykowania "herezji i schizmy". Kolejny problem stwarzały podejmowane przez nuncjusza próby ograniczenia prawa patronatu królewskiego na diecezję łucką.

Gwoździem do trumny stało się przejęcie listów nuncjusza (w marcu 1643 roku), w których - jak uznano - szkalował on Polskę i króla. Nuncjusz został upomniany. Mowę w imieniu samego króla Władysława IV i całej Rzeczypospolitej wygłosił (jak zanotował sam nuncjusz, w znakomitej łacinie) wojewoda ruski Jakub Sobieski. Nakazywano, by Filonardi "złożywszy godność nuncjusza, której stał się niegodny, za niektóre szkodzące królowi i Rzeczypospolitej kłamstwa, natychmiast usunął się z dworu królewskiego".

Jakby tego było mało, Filonardi naraził się królowi w kwestii kolumny Zygmunta III Wazy. Choć była to przyczyna wobec poprzednio wymienionych raczej drugorzędna, dobrze pokazuje klimat epoki. A było tak, że decyzji króla o ustawieniu kolumny na placu zamkowym sprzeciwili się nuncjusz wraz z biskupem poznańskim Andrzejem Szołdrskim. Nie mogli - rzecz jasna - zabronić królowi budowy pomnika. Jednak kiedy król wykupił od bernardynek i następnie kazał zburzyć domy stojące na przewidzianym dla kolumny miejscu, "nuncjusz zuchwale zakazał swym interdyktem burzenia zakupionych kamienic. Król przeciwnie, rozkazał je rozebrać i przygotować miejsce dla kolumny. Ośmieszony w ten sposób nuncjusz próbował przepraszać, jednak nie został więcej dopuszczony przed oblicze króla" - zanotował w pamiętnikach Albrycht Stanisław Radziwiłł. Autorka uważa, że protest Filonardiego wynikał z motywów w pewnym sensie teologicznych. Nuncjusz uważał, że niedopuszczalna jest taka forma apoteozy (wolno stojąca kolumna) człowieka świeckiego. Tego rodzaju pomniki w Rzymie były zastrzeżone dla Chrystusa.

Teresa Chynczewska-Hennel, "Nuncjusz i król. Nuncjatura Maria Filonardiego w Rzeczypospolitej 1636-1643", Warszawa 2006, Wydawnictwo Neriton, Instytut Historii PAN;

Encyklopedia papieży

Godzi się przynajmniej odnotować wznowienie znakomitej "Encyklopedii papieży" Johna Kelly'ego. Napisana w 1985 roku, w polskim wydaniu została przez autora przekładu Tadeusza Szafrańskiego uzupełniona zwłaszcza w sprawach dotyczących Polski i doprowadzona do Benedykta XVI. Przez wielu historyków uznawana jest za najlepsze dzieło w tej kategorii. Można sięgać po nią tak, jak sięga się po każdą inną encyklopedię, chcąc szybko zdobyć informacje o papieżu Janie VII albo Marynusie I. Można też czytać ją od początku do końca, by się zadziwić, jakimi drogami szła przez dzieje misja św. Piotra. Chyba tylko działaniu Ducha Świętego przypisać należy, że na tych dziwnych drogach nie została zagubiona.

John Norman Davidson Kelly, "Encyklopedia papieży". Przełożył i uzupełnił Tadeusz Szafrański. Warszawa 2006, Państwowy Instytut Wydawniczy.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]