Lekcje prehistoryczne

Wspominając powstawanie - równo sześćdziesiąt lat temu - miesięcznika "Znak (w "Tygodniku obchody za tydzień), na nowo sobie uprzytamniam, jak inny był wtedy świat dokoła garstki młodych ludzi, którzy, ocaleni z wojny, postanowili służyć Kościołowi pracą myśli i ducha.
Czyta się kilka minut

Nie było wtedy nie tylko przyjaznej telewizji i sztuczek "pijaru", nadających rozgłos dokładnie i od razu wtedy, kiedy zostanie to uznane za potrzebne. Ani władzy, która patrzy przychylnie, bądź nawet wspiera i nagradza, współbrzmiąc przynajmniej z tymi hasłami i szyldami, które sama podziela. Nie było także - poza wyjątkami - tradycji katolicyzmu mędrców i myślicieli, a hasło "prasa katolicka" kojarzyło się tylko z najbardziej popularnymi pisemkami dewocyjnymi i antysemityzmem "Małego Dziennika" (któż tak naprawdę znał przedwojenne "Verbum" z Lasek czy "Kulturę" poznańską?). Polski Kościół zaś nie tylko nie miał jeszcze swojego Papieża, ale, zdruzgotany prześladowaniem, musiał także zmagać się z żalem wiernych o milczenie płynące z Watykanu i w czasie lat wojny, i zaraz po wojnie, wśród zawirowań o administrację kościelną zachodnich terenów. To zaś, co wzbierało nową czarną perspektywą dla wszelkiej duchowej wolności, właśnie zaczynało przekraczać progi.

To właśnie wtedy, rok po "Tygodniku", zaczęły się ukazywać w szarych zeszytach "Znaku" kolejne obszerne teksty, które dla nas, wchodzących w dorosłe życie studentów, stawały się etapami formacji. Zapamiętywaliśmy w całości lekcje Stanisława Stommy ("Na czym polega burżujstwo?"), Stefana Swieżawskiego ("ABC tomizmu"), Antoniego Gołubiewa ("Dlaczego jestem katolikiem"), pasterskich listów kardynała Paryża, podejmującego wyzwanie nowego pogaństwa w swoim kraju, lekcje transponowanego na teraźniejszość odczytywania historii przez Hannę Malewską. Każdy z pamiętających owo "wtedy" dorzuciłby tu swoje nazwiska i tytuły.

Była jednak w tym wszystkim jedna jeszcze lekcja, nadrzędna i najważniejsza. Lekcja z morałem, który brzmiał: Panu Bogu służy się nie dla nagrody w postaci sukcesu, Kościół jest naszym Kościołem także wtedy, gdy słaby, chory albo boli, a światopogląd niewiele jest wart, jeśli nic nie kosztuje.

I tak może być przez całe życie, ale nie ma to żadnego znaczenia.

Dla wielu ludzi mojej generacji jest to lekcja prehistoryczna do dziś aktualna.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2006