Reklama

Latanie i klimat: połowa problemu

Latanie i klimat: połowa problemu

23.11.2020
Czyta się kilka minut
D

Dwa lata temu w Szwecji narodził się termin „flygskam” (wstyd przed lataniem). Promowała go m.in. aktywistka Greta Thunberg – aby uczestniczyć w konferencji klimatycznej w Nowym Jorku, przepłynęła Atlantyk jachtem (choć potem organizatorzy rejsu po jacht już przylecieli). Sformułowany na postawie flygskam postulat porzucenia podróży lotniczych zyskiwał zwolenników na całym świecie – tuż przed pandemią u naszych sąsiadów zza Bałtyku odpowiadając już za 4-procentowy spadek frekwencji w samolotach, głównie na trasach krajowych. W minionym tygodniu badacze Uniwersytetu Linneusza w Växjö i Kalmarze opublikowali jednak analizę ruchu lotniczego, z której wynika, że skuteczniej niż na obarczaniu winą za wzrost emisji wszystkich pasażerów byłoby skupić się na… co setnym z nich.

Powód? Po sprawdzeniu danych o lotach pasażerskich w 2018 r. okazało się, że tylko 1 proc. podróżujących samolotami (tzw. frequent ­flyers, osoby co najmniej trzykrotnie podejmujące w roku dłuższy lot międzykontynentalny) odpowiada aż za połowę emisji do atmosfery szkodliwych substancji. Choć nie unieważnia argumentu o wpływie postawy każdego z nas na klimat, analiza szwedzkich naukowców prowadzi do wniosku, że do zmniejszenia globalnego śladu węglowego najbardziej przysłużyłyby się działania skupione na uczestnikach lotniczych programów lojalnościowych. Przede wszystkim – na Amerykanach, którzy odpowiadają za więcej emisji niż pasażerowie z dziesięciu kolejnych w rankingu państw. Co więcej, latanie nie jest tak powszechne, jak by się mogło wydawać – w 2018 r. do samolotu wsiadło zaledwie 11 proc. mieszkańców planety (tylko 4 proc. poleciało za granicę).

W tym roku pandemia COVID-19 ograniczy podróże lotnicze o mniej więcej połowę. Przykład Chin, w których po wiosennej fali epidemii dość szybko powrócono do latania, pokazuje, że za 2-3 lata także światowe statystyki wrócą do poprzedniego stanu. Przed państwami i liniami lotniczymi jest więc trochę czasu na wypracowanie nowej strategii – zgodnej z tezą, że umiar bywa zdrowszy od abstynencji. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"tylko 1 proc. podróżujących samolotami [...] odpowiada aż za połowę emisji". Badanie (na które autor powołuje się bez podania źródła, jakby było to oczywiste) nie upoważnia do takiego wniosku. W rzeczywistości chodzi o to, że 10% najczęściej podróżujących korzysta z 40% wszystkich podróży lotniczych, w tym wszystkich w klasach premium, które średnio są 5 razy bardziej energochłonne niż podróże w klasie ekonomicznej (po prostu mniej oszczędnie gospodaruje się miejscem na pokładzie). Biorąc następnie pod uwagę proporcje miejsc w klasie ekonomicznej i klasach premium w służących tu jako punkt odniesienia samolotach Singapore Airlines, autorzy szacują, że tych 10% (nie 1%!) "frequent flyers" odpowiada za 55% emisji. "Biorąc pod uwagę, że maksymalnie 11% ludności świata uczestniczy w podróżach lotniczych, oznacza to również, że 1% ludności świata jest odpowiedzialne za 50% emisji z wszystkich podróży lotniczych" [DOI: 10.1016/j.gloenvcha.2020.102194]. A zatem 1% ogółu ludności świata, a nie 1% pasażerów samolotów. To brzmi rozsądniej i zresztą zgadza się z wcześniejszymi oszacowaniami.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]