Lansujmy się!

„Bawmy się, bawmy, bo jak się sami nie zabawimy, to nikt nas nie zabawi” – mawiał przed laty Piotr Skrzynecki, duch-poruszyciel „Piwnicy pod Baranami”.
Czyta się kilka minut
 / il. Zygmunt Januszewski
/ il. Zygmunt Januszewski

Dziś moglibyśmy powiedzieć: „Lansujmy się i reklamujmy, bo jak się sami nie wylansujemy, to nikt nas nie kupi”, zmieniają się bowiem obyczajowe normy, zanika poczucie tzw. obciachu, artysta staje się komiwojażerem swoich dzieł. Nie tylko namiętnie informujemy o sobie znajomych z „sieci”, jakby bojąc się nieistnienia, ale też chwalimy osiągnięciami, nagrodami, pozytywnymi recenzjami, wizytami w programach telewizyjnych.

Gorzej, że toczone nad naszymi głowami rozmowy o książkach toczą się pod dyktando działów promocji. Zanika instytucja rzetelnej i wnikliwej recenzji, do historii odeszła postać obdarzonego autorytetem Krytyka, coraz gorzej miewa się niezależny Dziennikarz. Omówienia książek i filmów przypominają teksty reklamowe, nieustannie obwieszczając narodziny kolejnych arcydzieł i sensacji na miarę stulecia.

Jak się ma zatem nasze codzienne „targowisko próżności”?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2013