Reklama

Ktoś jak

Ktoś jak

22.10.2008
Czyta się kilka minut
Proza Jerzego Franczaka przypomina, że literatura to nie tylko "co", lecz również i przede wszystkim: "jak". Nie wracałbym do tych elementarzowych rozróżnień, gdybym zbyt często nie czytał a to o Iksie podejmującym ważny problem społeczny, a to o Igreku, który umie opowiedzieć interesującą historię, a to wreszcie o Zetce tautologicznie wyjaśniającej, o co chodzi w jej nowej książce.
N

Nie żeby Franczaka nie zajmował świat pozaliteracki, niemniej stawiane przez autora kwestie stają się przekonujące właśnie z powodu zaproponowanego języka. Powracając do wielokroć przerabianych (czyli: przepracowywanych) w kulturze spraw, autor nie tyle (nie tylko) mówi o nich nowym językiem, ile indywidualnie odnawia tematy tożsamości, syntezy, społecznych konwencji, tworzenia literatury. I jest przy tym zbyt dobrym pisarzem - a także literaturoznawcą - by odnawianie miało się skończyć powtórką.

Nie powtarza Franczak na przykład gestu Gombrowicza, zakłada natomiast od czasu do czasu gombrowiczowską maskę. I to głównie po to, by mógł ją odsłaniać. Z jednej więc strony, trudno w prozie o pisaniu tudzież o relacjach między autorem a dziełem tak po prostu Gombrowicza uniknąć. A tym bardziej gdy jest się jeszcze autorem rozprawy o nim. Można więc, pośrednio i przy okazji uznając dzieło Gombrowicza za blokadę, zagrać rolę niedouczonego sztubaka i zaprzeczyć wszelkim związkom. Można też - i jest to świetny, purnonsensowy pomysł - zacząć udowadniać, że się nie pisze dziennika. Co udowodniwszy, nie waha się autor przed nazwaniem innej części książki "J. & A." (czyli pewnie także: "ja", aczkolwiek jakby nie do końca pewne swego, siebie) oraz oznaczaniem zapisów ostatniej partii tomu za pomocą nazw dni tygodnia...

A gra toczy się o całość, która zaczęła się wspaniale rozsypywać już modernistom. Dążenia syntetyzujące ponawiane dzisiaj muszą więc być przegrane i ironiczne zarazem, tragiczne i zabawne. "Muszę jednak przyznać, że ten odwrót od projektu autobiografii totalnej budzi we mnie tęskne westchnienia i tępy opór. Bo jakże to... jednym gestem wypisujesz się z tego pisarskiego dręczarium, odsyłasz do lamusa katusze ? la Wat i wypełniasz swoim życiem wymyślony przez siebie formularz...? Toż to abdykacja, kapitulacja i śmierć! We mnie jest taki führer, który wrzeszczy: Jeden świat! Jeden Jurek! Jeden utwór". Stąd fragmentaryzacja, polegająca u Franczaka na podziale książki na zróżnicowane części, z dodatkowym podkreślaniem ich nieciągłości. Wprawdzie autor-bohater deklaruje wiarę w całość istniejącą w każdym okruchu; żeby jednak takie zdanie nie okazało się japońskim lub blake’owskim brykiem, podaje przykład okruszka nader podejrzanego.

Jako niemożliwa - a przynajmniej niewyrażalna - całość jawi się też koncepcja człowieka. Poniekąd wbrew Szymborskiej, z której kryptocytat Franczak wykorzystuje, cebula będzie dla niego jednak antropologicznym modelem poznawczym. Jak można założyć - nieskutecznym. To wszystko zresztą lub prawie wszystko, co przeżywamy i odkrywamy, jest kontynuacją, rozplątywaniem i zasupływaniem kulturowej sieci. Bohater "Grawitacji" odnajduje i stwarza własne miejsce. Prace wykończeniowe, np. układanie progu, komentuje przywołaniami z Eliadego. Ale nie jest to proste potwierdzenie, rozpoznanie siebie w odwiecznym porządku. W czasie rodzinnej przeprowadzki powstaje też praca, do której potrzebne są książki z teorii mitu. Ten stos rozsypuje się bohaterowi, gdy szuka klucza, by wejść do nowego domu. Symbolika? Nie, to tylko sytuacyjne znaczenia, od razu kwestionowane, jak wszelkie inne.

"Nie powiedzieliśmy niczego ciekawego i wszystko, co ważne, ukryło się na powierzchni" (podkr. AP). Nawet jeśli pod powierzchnią nie ma nic, to i tak dużo jeszcze pozostało do odkrycia na.

Przymierzalnia jest miejscem publicznego odosobnienia (pierwszy paradoks) o wcale dużym potencjale znaczeń. Znajdujące się tam lustra mają pomóc odpowiedzieć na pytanie, jak leży nowy strój. Przymierzający może doznać również bardziej bezpośrednich wrażeń cielesnych, gdy ubranie okazuje się za ciasne. W każdym razie wchodzi się do tego miejsca z nadzieją odnowienia - o stopniu zależnym od proporcji pomiędzy "ja" a strojem.

W powieści Franczaka przymierza się kulturę. Bohaterów nawiedza niekiedy niepokój, wywołany ograniczeniem (czyli ciasnotą) ciała, do którego, jako do siedliska nieczystej biochemii, żywią cokolwiek manichejską niechęć. Proces wychowania i historia kultury to również opanowywanie cielesnego brudu. Ale co dalej? Kulturowe stroje wydają się raczej sytuacyjnymi przebierankami, z wielu powodów niezadowalającymi. Można zatem stosować na przykład "musztrę czy mantrę" (znakomita gra słów, choć groźnie od niej wieje), także i te ubrania wcześniej czy później się przenicują.

Historie z "Przymierzalni" są próbowane, zaczynane na nowo, stają się co najwyżej (realizowanymi z wielką sprawnością i rozmachem) możliwościami, także stylistycznymi i międzytekstowymi. Bohater "Ferdydurke" na końcu powieści zrozumiał, że ucieka z gębą w rękach. W "Przymierzalni" zaś już na początku pojawia się konstatacja: "Wszędzie taszczę ze sobą siebie. Wokoło rozciąga się świat mojej własnej jałowości". Czyżby więc Franczak był jednak esencjalistą?

Jerzy Franczak, Grawitacje Wrocław 2007, Stowarzyszenie Kulturalno-Artystyczne Rita Baum Jerzy Franczak, Przymierzalnia Kraków 2008, Korporacja Ha!art.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]