Reklama

Kto zamieszkał w domu Einsteina?

Kto zamieszkał w domu Einsteina?

26.06.2007
Czyta się kilka minut
Latem 1987 roku w Institute for Advanced Study w Princeton, na wtorkowym roboczym lunchu celebrowanym przez nieżyjącego już wybitnego astrofizyka Johna Bahcalla poznałem nowego profesora tejże instytucji - Franka Wilczka. Ten młody wówczas człowiek opromieniony był sławą jednego z największych żyjących fizyków. Legenda głosiła, że częścią pakietu finansowo-organizacyjnego, zaoferowanego przez Instytut kandydatowi, była możliwość kupienia domu Einsteina. Einstein związany był z Instytutem od emigracji z Niemiec w 1933 r. do śmierci w 1955 r. Jego dom przy Mercer Road jest skromny jak na princetońskie standardy - Wilczek jednak skorzystał z oferty.
N

Nie był w Princeton obcy. Pochodzący z rodziny o polsko-włoskich korzeniach fizyk, urodzony w 1951 r., wykształcił się w tym "platońskim raju" na Wschodnim Wybrzeżu. To tu jako doktorant Davida Grossa odkrył asymptotyczną swobodę kwarków. Polega ona z grubsza na tym, że im bliżej siebie kwarki się znajdują, tym słabiej oddziałują, aż do sytuacji, w której w warunkach zupełnej bliskości stają się praktycznie cząstkami swobodnymi. Między innymi za to odkrycie Wilczek otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki w 2004 r., wraz z Davidem Grossem i H. Davidem Pulitzerem. Dziś pracuje w Instytucie Fizyki Teoretycznej w Santa Barbara w Kalifornii. Jest autorem kilku podręczników fizyki i kilku doskonale przyjętych książek popularnonaukowych. Jedna z nich, "W poszukiwaniu harmonii", wydana po raz pierwszy w 1989 r., ukazała się właśnie w serii "Na ścieżkach nauki" wydawnictwa Prószyński i S-ka w wersji uaktualnionej przez autora. Poza tym, że jest to książka znakomita, należy jej się wzmianka z kilku innych powodów.

To setny tytuł serii, przy której narodzinach miałem okazję uczestniczyć; tłumaczyłem pierwszą w niej książkę, "Czarne dziury i Wszechświat" Igora Nowikowa. Seria powstała dzięki determinacji i przekonaniu Mieczysława Prószyńskiego, spadkobiercy tradycji Konrada Prószyńskiego (pseudonim Kazimierz Promyk), działacza oświatowego, pisarza i wydawcy. Nie byłoby jej i jej sukcesu bez Jarosława Włodarczyka, wydawcy, erudyty, historyka nauki, świetnego znawcy międzynarodowego rynku książek. Charakterystyczne logo - stylizowany labirynt i okładkę sprawdzającą się w stu różnych sytuacjach zaprojektowała Katarzyna Jarnuszkiewicz. Wspomnijmy jeszcze rzeszę znakomitych tłumaczy, w większości specjalistów z dziedzin, których książki dotyczyły. W Polsce, gdzie rozkład jazdy pociągów opatrzony jest uwagą, by sprawdzić dane tuż przed podróżą, bo może on w każdej chwili ulec zmianie, seria stu książek o tym samym projekcie graficznym, podobnym standardzie intelektualnym, służąca tej samej idei "niesienia kaganka oświaty" przed, co tu ukrywać, ciemny lud, wydawana nieprzerwanie przez dwanaście lat, zasługuje na podziw i wdzięczność.

"W poszukiwaniu harmonii", której współautorką jest żona Wilczka, Betsy Devine, to zbiór esejów na temat fizyki współczesnej. Łączy je poszukiwanie czy raczej doszukiwanie się we współczesnych teoriach fizycznych "harmonii" i innych kategorii ze świata muzyki. Autorzy starają się nadać każdemu z esejów odpowiednią strukturę, złożoną z preludium, intermezza i finału. Całość także jest skomponowana na kształt utworu muzycznego o narastającej dramaturgii, z kulminacją.

Spojrzenie na fizykę jako na działanie podobne do komponowania utworu muzycznego ma głęboką tradycję. Korzeni fizyki i pierwszych ogólnych praw można się dopatrywać w teoriach pitagorejczyków na temat dźwięków. Przez wieki mówiono o "harmonii sfer niebieskich", a Kepler, inspirowany teorią muzyki, w oparciu o nią zbudował model Wszechświata. Einstein grał na skrzypcach itd. Tak naprawdę chodzi o odkrywanie fundamentalnych prawideł i symetrii. Teoria muzyki jest teorią prostą. Fizycy wierzą, że podstawowa prawda o Wszechświecie, "teoria ostateczna", będzie teorią prostą, czyli opartą na odkryciu najgłębszych symetrii i "harmonii" w świecie, choć wyrażoną zapewne w trudnym języku matematyki.

Setna książka serii "Na ścieżkach nauki" jest znakomitym przewodnikiem po współczesnej fizyce. To jednocześnie przewodnik niestandardowy: z kluczem, w tym przypadku wiolinowym. Tak, jakbyśmy zwiedzali Triest, odwiedzając miejsca związane z bohaterem Itala Sveva, Zeno Cosinim, albo wędrowali po Paryżu śladami Prousta.

***

Nie byłoby Franka Wilczka - laureata Nobla bez małego Frania, który zainteresował się matematyką i fizyką. Dlaczego niektóre dzieci to robią? Skąd w świecie, który odwraca się od rozumu i wiedzy przyrodniczej, w którym ogranicza się lekcje matematyki, fizyki i chemii, kwestionuje ewolucję i pluje na Oświecenie, wciąż biorą się uczeni?

Na te pytania częściową odpowiedź daje książka Johna Brockmana, "Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony". Brockman, autor licznych książek na temat nauki i związków nauki z humanistyką, postanowił rzecz sprawdzić u źródła. Poprosił 28 znanych uczonych z różnych dziedzin o esej, w którym opisaliby własną drogę do nauki. Odpowiedzi pokrywają całe spektrum możliwości: wpływ rodziców, przeczytane książki, wybitny nauczyciel, pierwsza miłość, przeżycie z bliska niezwykłego zjawiska naturalnego, obcowanie z przyrodą... Książka podobna jest w zamyśle do znakomitej serii wywiadów z największymi żyjącymi kosmologami, "Origins" Alana Lightmana i Roberty Brawer (Harvard University Press, 1990), niewydanej niestety po polsku; jej autorzy zadawali rozmówcom tę samą serię pytań, w sporej części dotyczących początków zainteresowań naukowych.

Ani u Lightmana, ani u Brockmana nie znajdziemy recepty, jak z własnego dziecka zrobić uczonego. Takiej recepty nie ma. Nie ma też jednego czynnika, czarodziejskiej różdżki. Po uważnej lekturze uderza jednak powtarzalność opinii. Ci, którzy mówią o wpływie rodziców, mieli też (zapewne dzięki rodzicom) i dobre książki, i dobrych nauczycieli. Ci, na których wpłynęła przyroda, mogli o tym, co zobaczyli, szybko przeczytać w domowej "Encyklopedii Britannica". Ci, którzy mieli wybitnych nauczycieli, mieli też ciekawych albo wymagających rodziców.

Nie ma tu przypadków. Byt kształtuje świadomość. Podobno żył kiedyś Janko Muzykant. Ale czy go kto kiedy słyszał? Co to mogła być za muzyka? W nauce Janków Muzykantów nie ma. I niech to zapamiętają i zrozumieją ci bez serca i umysłu, którzy od wczesnych lat oceniają i segregują dzieci w różnych żałosnych "testach kompetencji". Ci, którzy uważają, że rywalizacja powinna stanowić filar systemu oświaty, a selekcjonowanie od najmłodszych lat jest procesem, który pozwoli z milionów plew wyłuskać naukowe nuggety.

Nauka to poważna sprawa. Nie znaczy to, że jest ponura i zdystansowana do wulgarnej społecznej rzeczywistości. Przynajmniej w niektórych krajach profesorom nie spada korona z głowy za zejście z katedry na ulicę. Noblista Frank Wilczek wziął udział w niezwykle popularnym, propagującym sceptycyzm programie amerykańskiej telewizji, "Penn & Teller’s

Showtime", "Bullshit!". Odcinek dotyczył wywoływania duchów i kontaktów z nimi. Wilczek oświadczył: "Nie ma żadnych wiarygodnych dowodów i mechanizmów, by po tym, jak fizyczne działanie mózgu i innych organów ulega zatrzymaniu, to, co działo się w mózgu, mogło w dalszym ciągu w jakikolwiek sposób wpływać na fizyczną rzeczywistość".

Frank Wilczek i Betsy Devine, "W poszukiwaniu harmonii", tłum. Ewa L. Łokas i Bogumił Bieniok, Warszawa 2007, Prószyński i S-ka; John Brockman, "Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony", tłum. Elżbieta Kołodziej- -Józefowicz, Warszawa 2007, Prószyński i S-ka.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]