Reklama

Żyć w kosmosie i przetrwać

Żyć w kosmosie i przetrwać

01.04.2019
Czyta się kilka minut
Historia Ziemi obfituje w wielkie katastrofy. Czy przeżyjemy kolejną, która kiedyś musi nadejść?
Z

Zderzenia z obiektami kosmicznymi (asteroidy, komety), wybuchy wulkanów, globalne zmiany klimatyczne prowadziły do wymierania gatunków; w skrajnych przypadkach zagładzie ulegało ich przeszło 90 proc. Zderzenie z dużym obiektem z kosmosu doprowadziło do powstania Księżyca, a jak się sądzi – także zagłady dinozaurów.

Michio Kaku, fizyk, profesor na City University of New York, jeden z twórców teorii strun (aspirującej do bycia przynajmniej wstępem do „teorii ostatecznej”), znany jako autor światowych bestsellerów popularnonaukowych, snuje rozważania na temat sposobu przetrwania ludzkości w obliczu nieuchronnej kolejnej katastrofy. „Przyszłość ludzkości” zaczyna się od krótkiego kursu historii rozwoju techniki rakietowej i przedstawienia perspektyw jej rozwoju. Motywacje do eksploracji kosmosu są wielorakie. Nie tylko czysta żądza podboju nowych światów, nie tylko misja ratowania ludzkości przed skutkami ziemskich katastrof, ale i cele praktyczne, takie jak eksploracja minerałów.

W Układzie Słonecznym liczba ciekawych destynacji wydaje się ograniczona. Oczywistym celem jest Mars i niektóre księżyce Jowisza czy Saturna. Kaku snuje fantastyczne, choć przedstawiane przez niego jako realne wizje kolonizacji tych obiektów. Fantazja autora sięga jednak dalej. Do dziś astronomowie odkryli tysiące planet krążących wokół gwiazd innych niż Słońce – aż trudno uwierzyć, że jeszcze ćwierć wieku temu nie znaliśmy ani jednej! Niektóre z tych planet przypominają Ziemię. Krążą wokół macierzystej gwiazdy w odpowiedniej odległości (umożliwiającej występowanie wody w stanie ciekłym). Sama gwiazda też jest odpowiednia – produkuje światło o odpowiednim kolorze. Czy jest tam życie? Nie wiemy. Czy mogłoby się tam zagnieździć? Nie wiemy. Na pewno jednak nie byłoby łatwo tam dotrzeć. Najdalszą jak dotąd podróż w kosmosie odbyły sondy Voyager i Pionier, wystrzelone w latach 70. ubiegłego wieku. Po niemal pół wieku podróży opuszczają dopiero Układ Słoneczny. Samochód Tesla, wystrzelony przez Elona Muska, dopiero leci w kierunku Marsa. Do najbliższej gwiazdy droga jeszcze bardzo, bardzo daleka.

Propozycje i pomysły Michio Kaku mogą się wydawać absurdalnie szalone. Autor jednak pokazuje, w jaki sposób literatura science fiction okazywała się prorocza czy wręcz inspirująca dla uczonych i inżynierów. Choć trzeba też pamiętać (czego Kaku nie kryje), że w większości przypadków całkowicie błędna i bezużyteczna. Lektura „Przyszłości ludzkości” może podziałać na wyobraźnię, zwłaszcza młodego czytelnika. Kaku wie, że przewidywanie przyszłości, nawet tej najbliższej, jest bardzo trudne, a co dopiero mówić o projektach do realizacji za setki czy tysiące lat. Konieczność ratowania ludzkości, a może nawet samego życia, zapewne nie pojawi się w najbliższym czasie (choć pewności nie ma). Globalne katastrofy występowały na Ziemi co kilkaset tysięcy lat. Chyba że do katastrofy (klimatycznej, wojennej, migracyjnej, zdrowotnej) doprowadzimy sami nierozważnym działaniem. O takiej możliwości Kaku również mówi. Zresztą celem przyświecającym autorowi było nie tylko snucie rozważań o odległej przyszłości, ale też rozpalenie u czytelnika zainteresowania naukami przyrodniczymi o charakterze podstawowym. Zainteresowania dość powszechnego w epoce podboju kosmosu, które teraz znacznie osłabło, a czasem niemal zanikło.

W ostatniej części książki Kaku kreśli fantastyczne wizje wynikające z teorii strun. Teoria ta ma ambicje połączenia (mówiąc nieściśle) teorii względności i mechaniki kwantowej. Kaku pisze o tunelach czasoprzestrzennych, które miałyby umożliwić kosmiczną podróż „na przełaj” przez czasoprzestrzeń i dostawanie się w krótszym czasie do odległych części naszej galaktyki, a nawet do innych galaktyk. Rozważa hipotezę wieloświata, w którym nasz Wszechświat byłby tylko jednym z wielu możliwych. Choć to się może wydawać absurdalne, można wtedy snuć fantazje o „ucieczce z Wszechświata” (tak, to też tytuł jednego z rozdziałów). Czy taki wieloświat istnieje?

Pamiętajmy (Kaku tego nie ukrywa), że to tylko matematyczne modele. Matematyka wydaje się być bogatsza niż rzeczywistość (chyba że ją samą też zaliczymy do rzeczywistości). Wiele jej pojęć nie ma materialnych desygnatów. Zatem czy może to być prawda? Przychodzi na myśl znana bajka Ignacego Krasickiego, zaczynająca się słowami „Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził; / Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził”. Kończy się ona tak: „A cóż to jest za bajka? Wszystko to być może! / – Prawda, jednakże ja to między bajki włożę”. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]