Księga rekordów

Redakcja miesięcznika "Architektura" postanowiła rozpocząć wakacje od podróży do... Lichenia.
Czyta się kilka minut

Zbiór materiałów poświęconych tamtejszemu sanktuarium otwiera panoramiczne zdjęcie. Widzimy na nim pokryte czerwonymi dachami domki przylegające do wąskiej drogi (klasyczną "ulicówkę"), prostokąty pól i lasów o wyrównanych krawędziach, wreszcie - nieproporcjonalną w skali, gigantyczną bazylikę.

Fotografii towarzyszy opis, z którego dowiadujemy się m.in., że "to największa pod względem powierzchni liczonej w metrach kwadratowych świątynia w Polsce, siódma w Europie i dwunasta na świecie". Że "kolumny portyku mają 25,1 metra wysokości i 1,3 metra średnicy, co czyni je, według projektantki, najsmuklejszymi kolumnami świata". Że dzwon Maryja Bogurodzica jest "największy w Polsce i trzeci w Europie, waży prawie 15 ton". Kolejne zdania potęgują wrażenie, że czytamy jakąś księgę rekordów.

Równie interesujące są kolejne zdjęcia, tym razem skupione na detalu. Oglądamy np. ławki w nawie głównej z motywem husarskich skrzydeł, "egipskie" głowice kolumn, w których papirus zastąpiono swojskim liściem paproci, kandelabry w stylu "para-art déco", pomnik Jana Pawła II, u którego stóp klęczy donator sanktuarium, dłuta (a jakżeby inaczej?) Mariana Koniecznego. Jak mówi Barbara Bielecka, autorka projektu: "Jeśli ten kościół ma być darem na dwutysięczny rok, to ja muszę w nim zmieścić dwa tysiące lat architektury".

Z sanktuarium licheńskim więcej kłopotów mają historycy sztuki niż antropolodzy kultury. Małgorzata Omilanowska z Instytutu Sztuki PAN pisze: "Wydaje się, że »tradycyjny« historyk sztuki pozostaje bezradny, gdyż zjawisko dotyczy bardziej kultury popularnej, ikonosfery masowej, pojęć z obszaru myślenia potocznego, wykorzystywania stereotypów wizualnych, tworzenia wizualnego pulp fiction o heterogenicznym charakterze - odpowiadającego oczekiwaniom ponowoczesnych pielgrzymów - za to o homogenicznym przekazie: największe, najwspanialsze, najświętsze, najbardziej polskie". I dodaje: "Wyłożone marmurami, lśniące złotem i kryształowymi żyrandolami hotele i ekskluzywne rezydencje rodem z seriali »Dallas« i »Denver« czynią z Lichenia katolickie Las Vegas".

Ewa Klekot, antropolożka z Uniwersytetu Warszawskiego, pyta, dlaczego wielu pielgrzymów woli Licheń od Częstochowy. Jej zdaniem, "mamy do czynienia z koncepcją miejsca pielgrzymkowego w jak najbardziej nowoczesnym znaczeniu tego słowa. Rytualny charakter pielgrzymki (...) uległ zmianie. (...) Jednym z ważniejszych działań obrzędowych nowoczesności jest celebracja czasu wolnego: hobby, weekend, turystyka".

Małgorzata Durydiwka z Wydziału Geografii Studiów Regionalnych UW podaje konkretne dane: na 1000 mieszkańców Lichenia przypada 2300 miejsc noclegowych, co sytuuje to miasteczko tuż za nadmorskim Rewalem (3200) i Mielnem (2800).

Pytanie podstawowe brzmi: czy Licheń jest wykwitem polskiej pobożności, swoistym wyrazem gusto polacco? Tomasz Terlikowski, filozof i publicysta, zwraca uwagę, że "polski katolicyzm ludowy, związany z objawieniami licheńskimi i budowaną na nich pobożnością, nie ma nic wspólnego z takim rozmachem. Jest on raczej związany z malutkimi leśnymi kapliczkami, szlakami modlitewnymi czy modlitwami pod gołym niebem". Jednocześnie Terlikowski ma wrażenie, że "sanktuarium licheńskie przy każdej kolejnej wizycie (...) nabiera bardziej ludowego charakteru. I pewnie za lat 50 nie będzie tak raziło".

Co na to księża? Ks. Henryk Nadrowski, doktor teologii i historii sztuki, zwraca uwagę, że "dzieło współczesne, jako całość, powinno wyrażać wartości duchowe swojej epoki oraz być świadectwem generacji. Porażające jest mniemanie, że akurat nasze pokolenie ma nagle przerwać ciąg twórczych poszukiwań". Być może to najlepsze podsumowanie debaty o licheńskim sanktuarium.

"ARCHITEKTURA" 2008, nr 7.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2008