Księga

Wczoraj, czyli ósmego sierpnia, zaczął się nagle konflikt gruzińsko-osetyjsko--rosyjski. Kiedy ten tekst się ukaże, będzie już wiadomo, czy konflikt się skończył, czy powoli dogasa, czy pali się jasnym płomieniem.
Czyta się kilka minut

Myślę o tych wydarzeniach, które będą miały miejsce w najbliższych dniach. Czy są już jakby z góry zdeterminowane, nieuniknione, dokładnie opisane w księdze znanej tylko Temu, Który Wie Wszystko? Czy też w księdze jest wiele pustych miejsc, pozostawionych na wolny wybór stron? Wolny wybór podyktowany doświadczeniem, roztropnością i dobrą wolą.

Być może już niedługo się tego dowiemy.

Oglądanie

Tego samego ósmego sierpnia, o godzinie ósmej zero osiem zaczęła się Olimpiada w Pekinie. Obejrzałam w telewizji ceremonię otwarcia. Najbardziej podobało mi się wszystko, co wiązało się z kulturą dawnych Chin, choćby ta zaczarowana rolka papieru, na której ludzie-pędzelki malowali coraz to inne znaki. Najmniej - wielkie grupy tancerzy, których głównym zadaniem jest idealne zgranie ruchów. Widywałam to już na wielkich ceremoniach w Korei Północnej, z których płynęło przesłanie, że "jednostka niczym, jednostka zerem", a siła jest tylko w zgranym jak automat kolektywie.

Potem, kiedy na płytę Ptasiego Gniazda zaczęły wchodzić reprezentacje poszczególnych państw, ogromne i paroosobowe, ogarnęło mnie nagle niejasne uczucie, że oto jestem świadkiem końca jednej epoki i początku zupełnie nowej. Takiej, w której zmieniła się hierarchia wartości, zanikły dawne kryteria, w której ludzie są dużo sprawniejsi i dużo bardziej samotni, a skuteczność jest ważniejsza niż wolność.

Słowem, było to oglądanie ciekawe; chwilami bardzo piękne, chwilami przytłaczające.

Świat

Porównanie naszego świata do sceny, na której odbywa się przedstawienie teatralne, jest oklepane i mało odkrywcze. Ale trzeba przyznać, że zwłaszcza dziś - pasuje jak ulał.

Ocieplenie klimatu stworzyło naturalne dekoracje i efekty świetlne. Błyskawice, wielkie pożary, powodzie, lawiny błotne, tajfuny, huragany. To, co dzieje się na scenie, nie jest już pogłębioną sztuką psychologiczną, eposem bohaterskim czy urzekającym melodiami musicalem. Jest to nieprzerwany ciąg już nie jedno-, ale pół- i ćwierćaktówek, zdyszanych monologów i krótkich scenek mimicznych. Nie ma już wielkich dramaturgów, reżyserów i aktorów. Są statyści, mierni politycy, niechlujni komentatorzy i żurnaliści stosujący zasadę opisaną przez Boya: dużo, byle jak i prędko.

Gdybym miała opisać ten nasz obecny świat jednym słowem, wybrałabym przymiotnik: męczący. Bardzo męczący.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2008