Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Książki wigilijne

Książki wigilijne

01.12.2014
Czyta się kilka minut
Każdego roku o tej porze powtarzamy: dorzućcie dziecku książkę pod choinkę.
M

Może jako dodatek do czegoś bardziej okazałego, ale niechby niewielka, kanciasta paczka stała się częścią wigilijnego obyczaju. Nie ma lepszego czasu na czytanie niż ten krótki festiwal domowego lenistwa, pod kocem, ze słodkimi okruchami świątecznego ciasta na brodzie.

MAŁGORZATA MUSIEROWICZ, WNUCZKA DO ORZECHÓW, Akapit Press, Łódź 2014, wiek: 13+
Nie potwierdza się na szczęście plotka o tym, że Małgorzata Musierowicz definitywnie zakończyła „Jeżycjadę”. Oto mamy dwudziestą odsłonę sagi Borejków: „Wnuczkę do orzechów”. A w przygotowaniu – oczko! – tom dwudziesty pierwszy. Jak zwykle nakład zostanie wykupiony łapczywie. I jak zwykle w sieci pojawi się tyleż entuzjastycznych, co kąśliwych komentarzy. Taki los MM – im większy sukces, tym więcej internetowych kuksańców. Zarzuty internautów z reguły sprowadzają się do tego, że Musierowicz NIE JEST: Joanne Rowling / Stephenie Meyer / Suzanne Collins (niepotrzebne skreślić), a rodzina Borejków z przyległościami to mityczna wspólnota niespotykanie dobrych ludzi, stąpających łokieć nad ziemią i zaimpregnowanych na brud świata. Jeśli jednak czytelnik da się ponieść tej lekturze, dostanie w zamian kilka godzin melodyjnej, bogatej polszczyzny, zabawnych dialogów i sercowych perturbacji, a wszystko to w sugestywnie narysowanej scenerii, pełnej detali, kolorów, zapachów i pysznych kuchennych smaków. Nieuchronny happy end i jego gwarantowana przewidywalność nie jest w stanie zmącić przyjemności czytania. Przeciwnie – po dziewiętnastu minionych tomach wchodzimy w „Jeżycjadę” jak w wygodne kapcie, bez obawy, że Gabrysia okaże się zombie, a Pulpecja zaszlachtuje Florka tasakiem.
Tym razem Małgorzata Musierowicz wysyła czytelnika do bukowego lasu, gdzie siedemnastoletnia Dorota Rumianek znajduje bezwładne damskie ciało. Bez obawy – nie będzie trupa. Ciało okazuje się być rudowłosą Idą Pałys, pozbawioną przytomności po upadku ze spróchniałego mostu. Nastolatka ratuje kobietę z opresji – zawozi bryczką do domu i oferuje gościnę. Kontuzjowana Ida, zachwycona pięknie położonym domostwem, postanawia spędzić tu cały urlop, przy aprobacie dwu babć Doroty – surowej Wikty i sentymentalnej Andzi. Wkrótce trzy generacje kobiet smażą konfitury w najlepszej komitywie. Ujęta wdziękiem Doroty, energiczna Ida przystępuje do swatów i pod byle pretekstem sprowadza z Poznania swojego siostrzeńca – Ignacego Grzegorza, który właśnie płaczliwie rozpamiętuje pierwszy zawód miłosny.
I tu tempo lektury przyspiesza, bo oto pojawia się jawna zapowiedź affaire du coeur, która – jak wiadomo – jest sednem „Jeżycjady”. Niestety, Ignacy, nieporadny życiowo geniusz o poetyckiej naturze, robi fatalne entrée – ukąszony w pośladki przez szerszenia traci ciut na seksapilu. Okoliczności zmuszają go jednak po pozostania pod dachem Doroty. W nieodległym leśnym sąsiedztwie rezyduje liczny odłam klanu Borejków – w tym kuzyn Ignacego, Józinek – co przyczyni się do splątania akcji. Przypadki i nieporozumienia będą oddalały i zbliżały do siebie młodych bohaterów, niekoniecznie w zgodzie ze scenariuszem ciotki Idy, zanim – tadam! – nastąpi wyczekiwana sercowa kulminacja.
Małgorzata Musierowicz oprócz intrygi oferuje swoim czytelni(cz)kom literackie bakalie: a to rzucony mimochodem tytuł książki godnej uwagi, a to wiersz (piękny), a to stare, zakurzone słowo, warte odkurzenia, a to skierowany do wnuków wykład dziadka Borejki o tożsamości, czy wreszcie – pomysły kulinarne, od których ślinianki pracują przy lekturze. Z ostatnią stroną „Wnuczki do orzechów” zaczynam odliczać czas do premiery zapowiedzianego „Feblika”.

DOMINIC WALLIMAN I BEN NEWMAN, PROFESOR ASTROKOT ODKRYWA KOSMOS, przeł. Andrzej Stołecki, Wydawnictwo Entliczek, Warszawa 2014, wiek: 10+
Spośród kilku popularyzujących naukę, w tym astronomię, książek dla dzieci, które ukazały się ostatnio („Czas start”, „WOW!”, „Tu jesteśmy”), ta jest najbardziej wyrafinowana plastycznie. Luksusowy album, matowy, w elegancko spopielonej gamie, ma format małego stolika do kawy. Zawiera esencjonalne kompendium wiedzy o kosmosie w dawce, która nie zabije dziesięciolatka. Niech was nie zmyli obfitość obrazków – to nie jest lektura dla przedszkolaków. Wydawca (słusznie!) przyjął założenie, że zawarty w książce zwięzły wykład Dominica Wallimana, fizyka kwantowego, musi być wsparty dużą liczbą schematów i diagramów. Współpraca znakomitego londyńskiego rysownika Bena Newmana spełniła zadanie – ilustracje znakomicie objaśniają i precyzują to, co istotne w tekście. Każda rozkładówka to jedno zagadnienie – od Big Bangu poczynając, poprzez „życiorysy” poszczególnych planet, historię lotów na Księżyc i budowę pojazdów kosmicznych, na spekulacjach i futurystycznych wizjach kończąc. Popularnonaukowy tekst, podzielony na małe porcje, ujęty w ramki i komiksowe dymki, czyta się łatwo, a koci bohater Astrokot i jego przyjaciółka Astromyszka ujmują mu powagi. Książka pożyteczna i piękna, zawiera przy tym mnóstwo ciekawostek, a zamyka ją słowniczek trudniejszych terminów. Świetny prezent dla dociekliwych dzieci.

INDIA DESJARDINS, WIGILIA MAŁGORZATY, ilustr. Pascal Blanchet, przeł. Jadwiga Jędryas, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2014, wiek: 7+
Jeśli istnieje kategoria książek dla czytelników w KAŻDYM wieku, to „Wigilia Małgorzaty” jest tego koronnym dowodem. Rozmiar i liczba ilustracji wskazywałyby na adresata w wieku wczesnoszkolnym, ale przesłanie pasuje raczej do pokolenia 70+. Krótka, wspaniale zilustrowana historia opowiada o starej kobiecie, która po raz kolejny spędza święta samotnie. Dzieci dorosły, mają udane życie, a ona nie chce być im ciężarem. Stopniowo rezygnuje z lubianych niegdyś zajęć, bo siły i pamięć coraz częściej ją zawodzą. Przyjaciele odeszli na zawsze, a lęk przed złoczyńcami sprawia, że Małgorzata stała się dobrowolnym więźniem własnych czterech ścian. Zasadniczo niczego jej nie brakuje – sprzątaczka sprząta mieszkanie, fryzjerka układa jej włosy, a firma cateringowa przywozi mrożone posiłki...
Dom jest obszerny, zbyt obszerny jak na jedną staruszkę. Wysokie sufity i ogromne okna potęgują wrażenie pustki, ale Małgorzata robi wrażenie pogodzonej z własną samotnością. W wigilijny wieczór, kiedy kobieta zasiada przed telewizorem, tuż przed jej domem samochód wpada w poślizg i utyka w zaspie. Awaria. Siedząca w środku rodzina czeka na pomoc drogową. Małgorzata jest ostrożna i nieufna – użycza obcym pasażerom telefonu, ale nie wpuszcza ich do domu. Oczekiwanie na pomoc trwa długo, Małgorzata przygląda się rodzinie zza firanek. W jej głowie dokonuje się przemiana... Kiedy podejmuje decyzję i wychodzi przed dom z poczęstunkiem, okazuje się, że podjazd jest pusty – samochód został już odholowany.
Książka jest ilustratorskim arcydziełem. Stylizowane na lata 60. ilustracje świetnie oddają klimat pustego domu Małgorzaty, po trosze więzienia, po trosze twierdzy. Nawet typowe mieszczańskie atrybuty – tapety, wazoniki, kominek, fotele, telewizor – nie zmniejszają dojmującego chłodu samotności, jaki tu panuje. Wąska kolorystyczna gama ilustracji i gruby raster przypominają jakość druku sprzed półwiecza – jest to zabieg zamierzony, odsyła nas do świata minionego, jak miniona jest młodość Małgorzaty. I aczkolwiek puenta otwiera optymistyczną perspektywę, to zatrzymujemy się nad ostatnim zdaniem: „Tak bardzo bała się śmierci, że w końcu zaczęła bać się życia”.

PAWEŁ MILDNER, PTAKTY, Wydawnictwo Ładne Halo, Łódź 2014, wiek: 4+
Takie przedsięwzięcia wydawnicze dowodzą dobrej kondycji polskiej książki, bo „Ptakty” jest to koncept, który marketingowcom zjeżyłby włos na głowie. Na pozór zwykły abecadlik – do każdej litery alfabetu przypisano miasto, z którego pochodzą śmieszne/niedorzeczne newsy, zilustrowane świetnym obrazkiem. A więc: „Lidzbark. Zupy bywają kłopotliwe. Taki na przykład Karol nie znosi rosołu. Znalazł więc sposób, żeby go nie jadać. Prosi o dyskrecję”. Albo: „Słupsk. Podczas śniadania Matylda pochwaliła się poznanym ostatnio brzydkim słowem. Jedni osłupieli, inni zamarli w bezruchu”. W istocie „news” stanowi pretekst do ilustratorskiego popisu, bo największym walorem tej książki są pyszne rysunki, drukowane techniką typografii, trzema podstawowymi kolorami. Ładne Halo to awangardowa nisza dizajnerska, niezależna inicjatywa z miasta Łodzi. Wydane przez nich książki należą do wyższej półki estetycznej. Ta półka nie ma jeszcze swojej nazwy, ale daje się zauważyć – podobnych manufaktur, minibiznesów, witryn stale przybywa. Łódzki sklep „Pan tu nie stał”, śląskie Gryfnie plus tuzin małych, ambitnych oficyn – wszyscy oni stanowią nieformalną rodzinę, której spoiwem są dobry smak, dowcip i młodzieńcza dezynwoltura.

NADIA BUDDE, RAZ DWA TRZY PSY, przeł. Iwona Mączka, Hokus Pokus, Warszawa 2014, wiek: 2+
W kategorii „książek do zjedzenia” – prostych rymowanek o grubych kartonowych stronach, które nie ulegną łatwo sile wyrzynających się mleczaków – ta jest moim faworytem. Obwiedzione konturem rysunki mają moc i komiczną ekspresję, a towarzyszące im wierszyki są arcyproste, domknięte absurdalną puentą, jak podwórkowe wyliczanki: „Benek / Edek / Milczek / Wilczek... Olbrzym / Średniak / Drobinka / Świnka... W kapeluszu / W masce / Strojąc miny / Kot Haliny...”. Właśnie ten niedorzeczny, trochę pokraczny charakter książeczki wyróżnia ją pośród posypanej brokatem galanterii wydawniczej w stylu „Hello Kitty”. Małe dzieci bez problemu „kupują” chropawy, karykaturalny rysunek; upodobanie do kiczu przychodzi później, wszczepione im przez dorosłych.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]