Kraje, które po II wojnie znalazły się pod kontrolą Moskwy, miały w autorze „Dżumy” konsekwentnego adwokata. Przeciwstawiał się większości zachodniej lewicy, uważającej długo, że krytyka ZSRR, wojennego sojusznika, stanowi tabu. Pisał o protestach we wschodnich Niemczech w 1953 r., o naszym Poznańskim Czerwcu, o Węgrzech.
Buntował się przeciw „cynicznej dialektyce, która przeciwstawiając niesprawiedliwość zniewoleniu sprawia, że wzajemnie się umacniają”. Przekonywał, że łamanie praw człowieka w Hiszpanii generała Franco (którego nazywa ironicznie „prawdziwym zwycięzcą drugiej wojny światowej”) czy w Grecji nie może służyć usprawiedliwianiu sytuacji w Polsce czy Czechosłowacji. Rozstrzeliwanie komunistycznych partyzantów greckich jest zbrodnią, ale rozstrzelanie rumuńskich opozycjonistów czy zamordowanie czeskiego historyka Záviša Kalandry, zresztą byłego komunisty i więźnia nazistowskich obozów, nie staje się przez to lepsze.
Publicystyka Camusa to nie tylko konsekwentna obrona demokracji. W przemówieniu wygłoszonym w 1948 r. na międzynarodowym spotkaniu pisarzy mówił: „Pod wpływem podrzędnych i okrutnych ideologii ludzie zaczynają wstydzić się wszystkiego. Samych siebie, tego, że są szczęśliwi, że kochają i tworzą”. W tych czasach „sporu i zniewagi” trzeba robić wszystko, by „obnażać kłamstwo stulecia udającego, że podąża za władzą rozumu, podczas gdy szuka jedynie czegoś, co utraciło, czyli powodów, dla których warto kochać”.
A skąd tytuł mojej noty? W 1955 r. Chruszczow, pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego KPZR, oraz marszałek Bułganin, premier ZSRR, złożyli wizytę w Indiach. Odwiedzając grób Gandhiego, zdjęli buty. Camus przypomniał, że sowiecka propaganda przedstawiała wcześniej Gandhiego jako agenta imperializmu brytyjskiego; złożenie mu hołdu przez polityków uosabiających „dwieście pancernych dywizji i cały partyjny aparat” jest więc zasadniczą zmianą. Ironia łączy się w tym tekście – jednak – z nadzieją, że ów gest coś na przyszłość znaczy. Cóż – następne teksty w książce dotyczą rozjechania przez sowieckie czołgi powstania na Węgrzech, apelu węgierskich pisarzy i zamordowania Imre Nagya. Chruszczow – który zresztą wkrótce pozbędzie się Bułganina – żadnej lekcji od Gandhiego nie odebrał. Nadzieja okazała się płonna.
Albert Camus, Świadek wolności. Artykuły, wykłady i przemówienia z lat 1946-1958. Przełożył Jan Maria Kłoczowski. Posłowie Adam Michnik. Wydawnictwo Agora, Warszawa 2024, ss. 232.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















